poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaPracaW Polsce żyje nawet 128 tys. niewolników. Jak to możliwe w XXI...

W Polsce żyje nawet 128 tys. niewolników. Jak to możliwe w XXI wieku?

Jemy przygotowane przez nich posiłki. Nosimy uszyte przez nich ubrania. Mijamy ich żebrzących na ulicy. Pandemia COVID-19 i kryzys migracyjny sprawiają, że jeszcze nigdy w historii niewolnictwo nie było tak tanie jak dziś. Również w Polsce.

Niewolnictwo wcale nie należy do przeszłości. Handel ludźmi, zmuszanie do pracy czy do zawarcia małżeństwa to współczesne formy tego procederu (fot. domena publiczna)

Niewolnictwo przynosi ogromne zyski. Na sprzedaży broni czy narkotyków zarabia się tylko raz. Na człowieku można natomiast zarabiać przez wiele lat, zmuszając go do pracy. Szacuje się, że na świecie żyje ponad 40 milionów niewolników, a zysk z ich pracy przekracza rocznie 150 miliardów dolarów. To suma lokująca wartość niewolniczej pracy pomiędzy PKB Węgier i Kazachstanu. Myślicie, że to problem dotyczący krajów trzeciego świata? Nic bardziej mylnego.

Polacy wciąż wśród współczesnych niewolników

Z raportu opublikowanego przez Walk Free Foundation, organizację zwalczającą współczesne niewolnictwo, wynika, że w Polsce żyje 128 tysięcy niewolników. – Trudno o precyzyjne dane, opieramy się na szacunkach. Ale Polska nadal jest krajem na dorobku i Polacy w dalszym ciągu padają ofiarą handlarzy ludźmi – mówi Joanna Garnier, z Fundacji przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu La Strada. Według MSWiA jesteśmy zarówno krajem pochodzenia, tranzytowym jak i docelowym dla ofiar handlu ludźmi.

Polki i Polacy najczęściej bywają werbowani i wykorzystywani do pracy przymusowej, żebrania, kradzieży lub wyłudzania świadczeń oraz kredytów za granicą. Dodatkowo kobiety zmuszane są do prostytucji i innych usług seksualnych, i w kraju, i za granicą. Dzieje się to jednak rzadziej niż jeszcze kilka-kilkanaście lat temu. Wtedy głośno było chociażby o Polakach wykonujących niewolnicza pracę na plantacjach pomidorów lub truskawek we Włoszech.

Za pysznymi pomidorami w naszym sosie stoi często niewolnicza praca migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu (fot. oxfamopenrepository.org)

Sąsiedztwo uboższych krajów zwiększa z kolei prawdopodobieństwo, że i na polskiej ulicy spotkamy osobę, która jest zniewolona. – Z pracą przymusową i handlem ludźmi mamy do czynienia w wielu sektorach gospodarki, w wielu mniejszych i większych biznesach – dodaje Garnier, cytowana przez „National Geographic”. Przebywające na terenie Polski ofiary to najczęściej obywatele Rumunii, Bułgarii, Ukrainy, ale też z krajów azjatyckich: min. Wietnamu, Filipin czy Sri Lanki.

Maria. Ukrainka niewolnicą w Polsce

Ogólnopolską Sieć Organizacji Pozarządowych przeciwko Handlowi Ludźmi, opublikowała na YouTube wyznania osób, które padły ofiarami niewolnictwa w Polsce. Maria trafiła do Warszawy w 2011 roku z małej wsi w Ukrainie. – Mam mamę i babcię, dwie siostry, jedna ma niepełnosprawne dziecko. Tylko ja mogłam im pomóc, ponieważ nie założyłam jeszcze rodziny. Wszystkie pieniądze, które posiadałam, włożyłam w swój wyjazd do Polski – opisuje.

Wyznanie Marii odczytane przez aktorkę Annę Cieślak

Maria wyznaje, że ona i jej koleżanka skorzystały z usług agencji pracy, gdzie obiecano im zarobki na poziomie 700 dolarów na stanowisku pomocnic kucharza. Okazało się, że padły ofiarami oszustwa. Na dworcu Zachodnim nie było kobiety, która miała je odebrać, a gdy do niej zadzwoniły, ta podała im tylko inny numer telefonu. Należał do mężczyzny, który powiedział im, że potrzebuje ludzi do pracy: 6 dni na kuchni, dzień odpoczynku. Stawka: 1800 złotych.

– Było bardzo trudno, nie znałyśmy języka. Praca była bardzo ciężka, trzeba było rozładowywać duże dostawy, przyjmować towar, gotować. Nie było nawet czasu zjeść. Pieniędzy nie miałyśmy, po miesiącu zamiast obiecanych 1800 dostałyśmy nieco ponad 300 złotych. (…) Najważniejsze było dla mnie wtedy przeżyć – dodaje Maria. Jak przyznaje, była tak wycieńczona, że nie miała siły myśleć o zmianie pracy, a do domu nie miała za co wrócić. – Czasami nie mogłam wstać z łóżka, nie miałam siły – dodaje.

Niewolnictwo problemem niemal na całym świecie

W 2006 r. dziennikarze „Gazety Wyborczej” pisali o dziewięciu Koreańczykach pracujących niewolniczo w Stoczni Gdańskiej. Zarabiali o połowę mniej niż Polacy, ale pieniędzy i tak praktycznie nie dostawali. Za miesiąc katorgi otrzymywali wynagrodzenie o równowartości 60 złotych, które trafiało na ich konto w Korei. Resztę z 2,5 tys. zł zabierał rząd. O procederze zatrudniania Koreańczyków w Europie, min. w polskich stoczniach, pisały w 2017 roku również duńskie media.

Polska nie należy do najjaśniejszych punktów na światowej mapie niewolnictwa sporządzonej przez Walk Free Foundation (źródło: globalslaveryindex.org)

Korea Północna to według Walk Free Foundation kraj z najwyższym odsetkiem niewolników na świecie. Część z nich jest zmuszana do pracy w ojczyźnie, głównie w obozach pracy. Większość jest jednak wysyłana przez rząd w Pjongjangu za granicę, gdzie ich praca jest warta wielokrotnie więcej. Najwięcej Koreańczyków trafia prawdopodobnie do Rosji. W sąsiednich Chinach czy Malezji niewolnicy pracują w fabrykach sprzętu AGD.

Fabryki bawełny w Uzbekistanie i Kazachstanie. Szwalnie w Argentynie i Brazylii, Chinach i Wietnamie. Plantacje kakao w Ghanie i na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Kopalnie diamentów w Angoli. Plantacje ryżu w Indiach i Burmie. Kopalnie złota w Kongu i Peru. Tkalnie dywanów w Pakistanie. Lista wydaje się nie mieć końca. Nawet 100 tys. niewolników pracuje w gospodarstwach rolnych we Włoszech. Organizacja Medici con l’Africa Cuamm alarmuje, że w ciągu sześciu lat z przepracowania zmarło tam 1,5 tys. osób. 

Jak się zostaje niewolnikiem

Joanna Garnier podkreśla, że trudno o modelowy profil ofiary handlu ludźmi. Jej zdaniem sprawca szuka jednak kogoś, kto będzie zdeterminowany do zmiany swojego losu. To oraz brak znajomości języka czy wiedzy o realiach życia i przepisach w nowym kraju czyni ludzi podatnymi na bycie ofiarą tego procederu. Aktywiści dodają, że 70 proc. osób kwalifikowanych jako niewolnicy to kobiety i dziewczynki. Małżeństwo z przymusu to bowiem też forma niewolnictwa.

Według Walk Free Foundation pandemia COVID-19 oraz kryzys klimatyczny naraża dziesiątki milionów ludzi, głównie kobiety i dzieci, na większe ryzyko stania się ofiarami niewolnictwa

Według Global Slavery Index, handel ludźmi i praca przymusowa to obecnie główne formy zniewolenia na świecie. Wśród niewolników są również dzieci. Młodsze niż trzynastoletnie pracują choćby na plantacjach kawy w Gwatemali. Ich dzienny zarobek jest niewiele wyższy niż cena kubka latte. Tak było na wszystkich 12 plantacjach, które w ramach dziennikarskiego śledztwa odwiedzili wysłannicy brytyjskiej telewizji Channel 4. W kawę zaopatrywały się tam Nespresso i Starbucks.

Ale to nie jedyne znane firmy, które korzystały z niewolniczej pracy. W lipcu 2021 roku USA zakazały importu towarów z Sinkiangu, regionu leżącego w zachodnich Chinach. Uznały, że są one w dużej mierze produkowane z udziałem prześladowanych przez Pekin Ujgurów i innych przedstawicieli mniejszości muzułmańskiej. Według Strategic Policy Institute z taniej siły roboczej – przez podwykonawców – korzystały min. Apple, Adidas i Nike.

Niewolnicy są wśród nas

Sytuację dodatkowo pogorszyła pandemia i kryzys klimatyczny, które pogłębiają i tak złą sytuację bytową setek milionów ludzi. To naraża ich na większe ryzyko stania się ofiarami niewolnictwa. I ponownie nie mówimy tu tylko o krajach trzeciego świata. Ludzie koczujący przy granicy Polski i Białorusi są właściwie zakładnikami rządu w Warszawie, który nie chce ich wpuścić oraz Mińska, który odpycha ich z powrotem na granice i nie daje wrócić do domu, czego zresztą niemal nikt nie chce.

Polecamy:

A gdy uda się przedrzeć przez białowieskie bagna czy strome zalesione stoki w Bieszczadach? Ze szponów przemytnika może trafić w szpony handlarza. Szansa na to, że ktoś w Polsce pomoże takim ludziom będzie tym mniejsza, im bardziej „obce” wydadzą się ich kolor skóry, język czy ubiór. Nawet wśród tysięcy Polaków, którzy na fali empatii pomagali uchodźcom z Ukrainy trafili się tacy, którzy wyławiali atrakcyjne i samotne kobiety, by zrobić z nich niewolnice seksualne.

A sprzedawca kebabów, którego widzimy codziennie wieczorem? Czy widzieliśmy go też w tym samym miejscu także rano? Wygląda na zmęczonego? Smutnego? Może warto zamienić z nim kilka słów?

Czytaj też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze