poniedziałek, 5 grudnia, 2022
Strona głównaNaukaOdwzorowanie Merkatora. Jak mapa świata kłamie

Odwzorowanie Merkatora. Jak mapa świata kłamie

Każdy, kto interesuje się kartografią, wie, że najbardziej znany rodzaj mapy świata kłamie. Wszystko na skutek tego, że nadal powszechnie stosuje się tzw. odwzorowanie Merkatora, pochodzące jeszcze z czasów renesansu. Kiedyś było ono pożyteczne, bo w braku lepszych narzędzi pomagało w nawigacji podczas rejsów oceanicznych. W świecie po globalizacji sprawia jednak, że nie doceniamy rozmiaru i potencjału państw globalnego południa - a z kolei przeceniamy siłę Rosji.

Mapy Google’a korzystają z tzw. odwzorowania Merkatora. Mimo że ten naukowiec żył 500 lat temu, to jego mapy nadal wprowadzają nas w błąd.

Odwzorowanie Merkatora. Na czym polega?

Gerard Merkator (właściwie Geert de Kremer) był XVI-wiecznym flamandzkim geografem, który zasłynął jako autor mapy opartej na tzw. odwzorowaniu walcowym równokątnym. Zgodnie z tym pomysłem następuje prosty rzut powierzchni Ziemi na kształt walca, a następnie jego „rozwinięcie” w formę mapy. Południkom i równoleżnikom faktycznie znajdującym się na planecie na płaskiej mapie odpowiadają odcinki, pomiędzy którymi znajdują się kąty proste.

Potrzeba stworzenia takiego rodzaju mapy wynikała z tego, że Merkator żył w czasach wielkich odkryć geograficznych, a nawigatorzy statków oceanicznych potrzebowali narzędzi pozwalających na dokładne wyznaczanie kursów. Tak się akurat składa, że na mapie Merkatora można bardzo łatwo znaleźć dowolny punkt o danych współrzędnych geograficznych i wyznaczyć na niego azymut.

I pomimo tego, że obecnie dysponujemy kilkoma innymi, sensownymi odwzorowaniami, to Merkator po kilkuset latach nadal mocno siedzi w naszych głowach. Po wrzuceniu w Google Grafika hasła „mapa świata” otrzymujemy w wynikach prawie same mapy z odwzorowaniem flamandzkiego geografa.

Większość z nich to pomoce dydaktyczne w postaci naklejek czy fototapet. Podobne obrazki zaludniają jednak atlasy geograficzne czy podręczniki. A tak naprawdę powinno znajdować się w legendzie ostrzeżenie jak na paczce papierosów: Uwaga, ta mapa kłamie.

Jedna z pierwszych map stworzonych przez Gerarda Merkatora. (Fot. Wikimedia)

Odwzorowanie Merkatora. Służy przede wszystkim Rosji

Jaki jest problem z Merkatorem? Odwzorowanie to jest dokładne tylko na wysokości równika. Im dalej na północ, tym mocniej zniekształcony staje się przedstawiony na mapie obraz. Mapa Merkatora pomija zupełnie fakt, że w stronę biegunów Ziemia mocno się zakrzywia. W efekcie rozjeżdża się na niej skala – obiekty znajdujące się na jej skraju, czyli na południu i północy, stają się zdecydowanie większe, niż w rzeczywistości.

Jednak przez setki lat taka mapa była niezwykle wygodna dla tych, którzy trzęśli światem – czyli dla Europejczyków. Na mapach z odwzorowaniem Merkatora kraje europejskie wydają się być znacznie większe w stosunku do kolonizowanych przez nie terenów w Ameryce Południowej, Afryce czy Azji. Służyło to jako jeden z budulców światopoglądu kolonialnego i europocentrycznego.

Na wtłoczeniu nam mapy Merkatora do głów w szczególności zyskują kraje położone najbardziej na północy. Wyspy w kanadyjskiej Arktyce wydają się być rozmiaru Europy, Grenlandia staje się kolejnym kontynentem, a niewielka Islandia znaczącą wyspą. Nikt tak jednak nie wygrywa jak Rosja, która na Merkatorze zawsze jest behemotem przykuwającym uwagę i zajmującym co najmniej jedną trzecią całej Eurazji.

To, jak przeceniony jest rozmiar Rosji, widać najlepiej, gdy korzystając z popularnego narzędzia thetruesize.com przerzucimy sobie jej kontur na równik. Oczywiście, to nadal pozostaje największy kraj na świecie, ale już nie jest wtedy aż tak ogromny i dominujący nad wszystkim, co znajduje się dookoła.

W naszych głowach pozostaje też natomiast zakorzenione przekonanie, że duży kraj równa się silnemu, a co dopiero, gdy zajmuje pół mapy. Tak na marginesie, na grafikach przedstawiających rozmiar gospodarki danego kraju mierzonego jej produktem krajowym brutto Rosja kurczy się jeszcze bardziej, mniej więcej do poziomu… Hiszpanii.

A teraz pomyślcie, że taka Rosja fika do reszty takiej Europy. Przecież to żenujące. Okazuje się, że nawet współcześnie jednym z głównych narzędzi rosyjskiego soft power jest po prostu mapa – szczególnie z odwzorowaniem Merkatora.

Odwzorowanie Merkatora. Co zamiast niego?

Czy to wszystko oznacza, że powinniśmy wysłać mapy z odwzorowaniem Merkatora do lamusa? Zdecydowały się na taki krok publiczne szkoły w Bostonie w 2017 roku. Zamiast tradycyjnych map w szkolnych atlasach zagościły te oparte na odwzorowaniu Galla-Petersa, które jest alternatywnym wariantem Merkatora.

Zniekształca ono w równym stopniu całą płaszczyznę Ziemi, ale lepiej pokazuje wzajemny stosunek rozmiarów obiektów na świecie do siebie nawzajem. Na pierwszy rzut oka taka mapa wygląda jak źle rozciągnięta w Paincie, ale fakty są takie, że Afryka naprawdę jest taka ogromna w stosunku do Europy.  „Guardian” pisał z okazji tej decyzji, że uczniom miała na widok takiej mapy opaść szczęka.

Mapa świata w odwzorowaniu Galla-Petersa.

Odejście od Merkatora byłoby szczególnie istotne z punktu widzenia interesów mieszkańców ośrodków, w stronę których przechyla się ciężar współczesnego świata – czyli dla wschodniej Azji, a w dalszej perspektywie też Afryki i Ameryki Łacińskiej. To oni bowiem na tej mapie stają się pokrzywdzeni, gdy nawet to symboliczne znaczenie ich ojczyzn maleje.

Jednak tak naprawdę każdy rzut powierzchni Ziemi na płaszczyznę będzie mniej lub bardziej zakłamywał rzeczywistość. Merkator jest zaś prosty i elegancko można prezentować na nim pożądane informacje. Na alternatywnej mapie świata Mollweidego, która uwzględnia w większym stopniu krzywiznę Ziemi, Europa staje się na tyle mała, że ledwo cokolwiek tam widać – co utrudniałoby pokazanie danych.

Możemy też korzystać z wirtualnych globusów (jeden jest dostępny na stronie Google Earth), ale na nich z kolei zakrzywienie Ziemi sprawia, że nie da się pokazać naszej planety w całości, co znacznie ogranicza ich użyteczność.

Mapa świata w odwzorowaniu Mollweidego. Zniekształcone zostają tereny najbardziej na wschód i zachód od centrum mapy.
Konia z rzędem temu, kto pokaże całą mapę świata na globusie.

Czytaj także:

Każdy może samodzielnie zabawić się w demaskowanie nieścisłości odwzorowania Merkatora na stronie thetruesize.com, bazującej na najbardziej popularnej mapie na świecie. Na niej na pierwszy rzut oka Polska mniej więcej przypomina rozmiarem Etiopię, tymczasem jeśli nałożyć ten afrykański kraj na Europę, to zmieści się w nim terytorium między Gdańskiem, Monachium, Sarajewem i Odessą.

Niestety dla nas, w rzeczywistości Polska to rozmiarowo raczej liga Ekwadoru albo Wybrzeża Kości Słoniowej. Zachęcamy do posprawdzania sobie różnych wariantów w tym narzędziu, bo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak duże w rzeczywistości są kraje Afryki, Azji czy Ameryki Południowej. To zaś prowadzi do zupełnego niedocenienia ich potencjału.

Polecamy:

Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze