czwartek, 23 maja, 2024
Strona głównaPolitykaObwód kaliningradzki duszony sankcjami. Rosjanie sadzą ziemniaki i kradną

Obwód kaliningradzki duszony sankcjami. Rosjanie sadzą ziemniaki i kradną

Na jednym z forów poświęconych obronności pojawił się tekst dotyczący aktualnej sytuacji i życia codziennego w obwodzie kaliningradzkim. Wynika z niego jednoznacznie, że Rosjanom nie jest tam łatwo, a zachodnie sankcje faktycznie przynajmniej tam działają. Postanowiliśmy wyselekcjonować z niego najciekawsze wątki.

Obwód kaliningradzki. Wielu mieszkańców nie chce wojny

Znaczna część mieszkańców okręgu wydaje się być nastawiona antyputinowsko i antywojennie. Na kolumnie znajdującej się placu Zwycięstwa, stanowiącym centralny punkt Kaliningradu, „nieznani sprawcy” napisali „Nie wojnie”. Niszczone są również pojazdy, które zgodnie z popularnym w głównej części Rosji trendem eksponują powiązany z agresją na Ukrainę symbol białego „Z”.

Od pacyfistycznych postaw roi się w internecie, gdzie pojawiają się komentarze atakujące Putina czy kwestionujące sens wojny. Inne popularne postulaty to powrót do nazwy Königsberg czy demilitaryzacja regionu. Chociaż część mieszkańców domaga się natychmiastowej denazyfikacji Polski, większość po cichu marzy o powrocie do poprzedniego stanu rzeczy, kiedy można było jeździć do Gdańska na zakupy.

Plac Zwycięstwa w Kaliningradzie i napis „Niet wojnie” na kolumnie triumfalnej (Fot. Telegram)

Kaliningrad. W sklepach drożyzna, a władze zalecają sadzenie ziemniaków

Wedle relacji i danych podanych przez rosyjski Sbierbank, mieszkańcy obwodu na potęgę gromadzą metale szlachetne – kupują czterokrotnie więcej złota, srebra czy platyny niż rok temu. W obawie przed spadkiem wartości rubla inwestują też środki w to, w co jeszcze się da, wpłacając je na depozyty i lokaty czy wykupując ubezpieczenia zdrowotne.

W ciągu kilku miesięcy koszyk podstawowych produktów podrożał o 20%, a wszystko to, czego region sam nie produkuje, jeszcze bardziej. Brakuje warzyw, owoców, słodyczy, alkoholu czy kawy. Do tego doszła fala kradzieży w sklepach samoobsługowych (wedle relacji wzrost o 34% w porównaniu z marcem 2021 r.). Władze rozdają obywatelom ziemię, by ci mogli chociaż zasadzić sobie ziemniaki albo marchew.

Brakuje także innych dóbr. W całym obwodzie nie ma dachówek ceramicznych, szczególnie w nim popularnych z uwagi na ich obecność w tradycyjnej zabudowie pruskiej, a rosyjskie zamienniki nie nadają się do budowy. Nie można kupić białego papieru do drukarek. Nie ma także nowych samochodów. Po nacjonalizacji zakładów, które produkowały wcześniej auta marki Renault, Rosjanie planują uruchomić w nich produkcję nowych modeli Łady (Łada Granta).

Mają one powstać na bazie Dacii Logan, z której jednak wszystko, co wymaga zachodnich technologii, zostanie wycięte. I tak model premium ma mieć elektryczne szyby i wspomaganie kierownicy, ale już pominięty zostanie chociażby ABS, poduszki powietrzne albo klimatyzacja. Oznacza to powrót mniej więcej do roku 2000.

Kaliningrad. Mieszkańcy mogą wjechać na Litwę i dostać kamieniem

Niedawno Litwa zgodziła się na przejazd tranzytem Rosjan z Kaliningradu do głównej części kraju. Warunkiem przejazdu jest jednak uzyskania specjalnej wizy, która ma poświadczyć, że ma się krewnych w Rosji, i którą obwarowano rygorystycznymi wymogami formalnymi. Rosjanie skarżą się w internecie, że mają poważne problemy z jej uzyskaniem. Litwa ponadto w ten sposób może łatwo budować sobie bazę danych z danymi rosyjskich obywateli, co może przynieść korzyść w wojnie wywiadowczej.

A ci, którzy się dostaną na terytorium Litwy, dostają instrukcję, żeby podróżować w konwojach, a także, by nie zbaczać do większych miast. Krążą obiegowe zdjęcia z autami tych, którzy się do niej nie zastosowali. Na jednej z nich widać pojazd z namalowanymi barwami Rosji, na którym ktoś nabazgrał sprejem „Sława Ukrainie”. Ale sama rosyjska rejestracja podobno wystarczy, żeby oberwać kamieniem.

Czytaj również:

Gubernator obwodu, Anton Alichanow, miał poinformować Putina o stanie gospodarki Kaliningradu, jak również wskazać, że to wszystko przez sankcje nałożone przez kraje zachodnie po inwazji na Ukrainę. Tymczasem Putin miał powiedzieć, że nie ma żadnej wojny. Pytanie, na ile to zagrywka przed zbliżającymi się w tym roku wyborami regionalnymi, która mogłaby przedstawić Alichanowa w oczach zaniepokojonych mieszkańców jako tego, który i tak niewiele może im pomóc w obliczu mocy Kremla.

Jednak mimo tego dyktator miał zgodzić się na rozbudowę terminali przeładunkowych w Bałtijsku, na wypadek zupełnego odcięcia Kaliningradu od świata. A to nie jest wcale wykluczone. O ile dziś produkty z Unii nadal wjeżdżają do obwodu, o tyle w ramach kolejnego pakietu sankcji w sierpniu ma się to skończyć. Niewykluczone jednak, że zostaną przewidziane pewne wyjątki na podstawowe produkty.

Polecamy:

To_tylko Redaktor
To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze