niedziela, 14 lipca, 2024
Strona głównaPolitykaRosja miała zaanektować Chersoń, a przyłącza Osetię Południową

Rosja miała zaanektować Chersoń, a przyłącza Osetię Południową

Od zajęcia Chersonia przez wojska rosyjskie publicyści i analitycy zastanawiają się, w jaki sposób Rosja będzie zarządzać podbitym terytorium. Najpierw najbardziej prawdopodobne wydawało się, że powołana będzie Chersońska Republika Ludowa, na wzór tworów w Doniecku i Ługańsku, później przebąkiwano o możliwej aneksji. Tymczasem Putin póki co nie wybiera żadnej z tych dwóch form, ale możliwe, że zanim się namyśli, będzie chciał wcielić Osetię Południową - okupowaną od 2008 r. część Gruzji, by przedstawić swoim poddanym jakikolwiek sukces swojego imperium.

Plakat wywieszany przez antyrosyjskie podziemie w Chersoniu (Fot. Twitter)

Chersońska Republika Ludowa czy aneksja Chersonia?

Na początku maja ambasador USA przy Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Michael Carpenter, podał, że jego kraj ma wysoce wiarygodne doniesienia wywiadowcze, jakoby Rosja szykowała się do aneksji Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Natomiast w Chersoniu miałaby najpierw jednak zostać powołana (i wkrótce też zaanektowana) Chersońska Republika Ludowa. Przekazał on też, że Rosja uprowadza lokalnych urzędników w miastach, które okupuje we wschodniej i południowej Ukrainie, aby zastąpić ich postaciami lojalnymi wobec Moskwy.

Źródła ukraińskie właściwie potwierdzają te informacje. O ile podany przez Carpentera termin – połowa maja – już się nie sprawdził, o tyle ukraińscy analitycy pozostają nieco ostrożniejsi. Wskazują, że Rosja równie dobrze może porzucić plan stworzenia Chersońskiej Republiki Ludowej i przejść od razu do aneksji obwodu chersońskiego bez patyczkowania się w fikcyjne referenda. Nie ma bowiem żadnego poparcia społecznego dla rosyjskich rządów na okupowanych terytoriach, szczególnie w częściach obwodu chersońskiego i zaporoskiego.

Niszczenie ukraińskich symboli na terytoriach okupowanych przez Rosję. Póki co tylko nie wiadomo, co je zastąpi

Aneksja Chersonia. Powołanie nowej administracji prologiem?

Póki co jednak nic się nie dzieje – nie ma ani wniosków o aneksję, ani nowych deklaracji „niepodległości”. Przyczyną, jak podaje Institute for the Study of War, jest brak zdecydowania w kremlowskiej elicie co do tego, jaki sposób zarządzania okupowanymi terytoriami będzie najlepszy. Póki co pewne jest to, że Rosjanie usunęli dotychczasowych chersońskich urzędników, zainstalowali marionetkową, prorosyjską administrację cywilną i wprowadzili sobie rubla jako walutę. Nowe władze poinformowały o złożeniu na ręce Putina petycji o przyłączenie Chersonia do Rosji, ale na ten moment ma ona nie być rozważana.

O wniosku o aneksję w połowie maja przebąkiwały wprawdzie władze Ługańskiej RL, ale ich zamiary zostały szybko zgaszone przez władze w Moskwie. Członek rosyjskiej Dumy Państwowej Leonid Kałasznikow miał powiedzieć, że taki wniosek byłby przedwczesny. Natomiast etatowy kłamca, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, dodał, że to tylko jednostronny pomysł władz ŁRL i tam należy szukać odpowiedzi, o co chodzi. Oczywiście nie wierzmy w to, że marionetkowe republiki zrobią cokolwiek bez konsultacji z Rosją.

Aneksja Chersonia. Czy opóźni ją pobór na okupowanych ziemiach?

Ostatnio do mediów trafiły informacje, że na nowych okupowanych terytoriach według wprowadzane są procedury, które mają ułatwić uzyskanie rosyjskiego paszportu. Powód? Możliwe, że chęć uruchomienia tam przymusowego poboru do wojska na analogicznych zasadach, jak tuż przed atakiem na Ukrainę miało to miejsce w Donieckiej i Ługańskiej RL. Taki żołnierz z przymusu nie jest wart wiele, ale może posłużyć jako mięso armatnie – podobnie, jak dzieje się to z poborowymi z Donbasu.

Ten manewr uniemożliwi jednak tymczasowo aneksję tych regionów albo przynajmniej znacznie ją utrudni – pamiętajmy, że według Putina nie ma wojny, więc nie ma sensu prowadzić poboru ludności rosyjskiej. Oczywiście ten również się odbywa na terytorium Rosji, ale po cichu, i głównie w republikach wchodzących w skład kraju, w których większością są inne narody niż Rosjanie.

Mapa Gruzji z zaznaczonymi Abchazją i Osetią Południową, rzekomo niepodległymi państwami, faktycznie marionetkami Rosji (Fot. Twitter)

Osetia Południowa. Planowane referendum o „zjednoczeniu z Rosją”

Tymczasem w podobnym czasie, gdy nie odbyły się zapowiadane przez Michaela Carpentera wnioski o aneksję Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, zamiast nich analogiczną propozycję złożył Anatolij Bibiłow, przywódca Osetii Południowej. Przypomnijmy, że ten nieuznawany szerzej kraj to marionetkowy wrzód, który Rosja utrzymuje na terytorium Gruzji. Bibiłow napisał na Telegramie, że ogłosił na 17 lipca tego roku referendum w sprawie zjednoczenia Osetii z Rosją.

Wynik referendum jest oczywiście z góry znany, pytanie, czy Rosja będzie zainteresowana aneksją 50-tysięcznego, górskiego kraiku. Jego jedyną wartością jest to, że umożliwia rosyjskim wojskom mieć czystą linię ostrzału na autostradę E60, która to jest główną drogą łączącą stolicę Tbilisi z zachodem kraju i wybrzeżem Morza Czarnego, ale inkorporacja nie zmienia za bardzo tego stanu rzeczy, bo rosyjskie bazy znajdują się tam od wojny w 2008 r.

Polecamy:

Nie przeszkadza to snuć osetyńskim władzom dyrdymałów o wspólnej historii, partnerstwie i przyjaźni z Rosjanami. Oczywiście, gdy ktokolwiek w Osetii czy Abchazji chce podskoczyć, to Kreml decyduje, jak wysoko. A tymczasem w tej drugiej republice póki co nie ma słowa o zjednoczeniu z Rosją. Być może Putin będzie chciał ogłaszać swoje „sukcesy” w rozszerzaniu granic państwa po kolei, a nie wszystkie naraz. Tych póki co brakuje, bo nie można w nieskończoność podawać, że „specjalna operacja wojskowa” idzie im zgodnie z planem.

Czytaj również:

Bartłomiej Król
Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze