czwartek, 7 lipca, 2022
Strona głównaPodróżeTurcja: Jak wygląda Hagia Sophia po konwersji na meczet?

Turcja: Jak wygląda Hagia Sophia po konwersji na meczet?

Reporterzy reprezentujący Bianet, opozycyjną turecką agencję prasową, przedstawili, jak wygląda Hagia Sophia w dwa lata po drugiej w historii konwersji na meczet. Okazuje się, że świątynia, delikatnie rzecz mówiąc, nie prezentuje się okazale. Straszą wybite okna, odpadające elementy z drzwi czy śmieci, nie mówiąc już o tym, że piękne bizantyjskie mozaiki zasłonięto płachtami.

Hagia Sophia. Od meczetu do muzeum i z powrotem

Hagia Sophia (po grecku znaczy to „mądrość Boża”) znajdująca się w Stambule służyła bizantyjskim władcom Konstantynopola jako kościół najwyższej rangi przez nieomal tysiąclecie. Po zdobyciu miasta przez Turków w 1453 r. została natychmiast przekształcona w meczet, a ich lider, sułtan Mehmed II, udał się tam na swoją pierwszą piątkową modlitwę.

W 1934 r., na fali programu zeświecczenia kraju, decyzją prezydenta Mustafy Atatürka świątynia została zamieniona w muzeum. Zdjęto tynk ze ścian, odsłaniając średniowieczne bizantyjskie mozaiki, a miejsce zamieniło się w centrum dialogu i ekumenizmu.

Głosy podnoszące, że należy ponownie zsakralizować obiekt, pojawiały się już w latach 00., ale miały one mniej więcej tyle mocy, co u nas te nawołujące do wysadzenia w powietrze Pałacu Kultury. Jednak gdy do władzy doszedł prezydent stanowiący przeciwieństwo Atatürka, Recep Tayyip Erdogan, słowo stało się ciałem. Najpierw do Hagii Sophii wrócili muezini, intonujący wezwania do modlitwy, a w 2020 r. sąd administracyjny na prawdopodobne życzenie prezydenta unieważnił dekret „Ojca Turków” z 1934 r.

Erdogan natychmiast wydał swój dekret, mocą którego muzeum miało ponownie zostać zmienione w meczet. Protesty zwierzchników Kościołów prawosławnych czy władz USA, Francji i Grecji na nic się nie zdały, a sam prezydent pojawił się na ponownym otwarciu. Jak to wygląda w dwa lata po nim?

Hagia Sophia. Nie ma opłaty za wstęp, bo w środku nie ma co oglądać

Obecnie pod samą świątynią znajduje się znak „Wielki Meczet Hagia Sophia”, a następnie barykady policyjne. Wokół obiektu stacjonuje znaczna liczba członków służb, a na drogach prowadzących do świątyni porozstawiane są punkty kontrolne. Według relacji pracujących na miejscu osób, taka sytuacja utrzymuje się, odkąd miejsce zostało ponownie zamienione na meczet, prawdopodobnie w obawie przed protestami. Przed wejściem znajduje się zazwyczaj długa kolejka turystów, którym lokalni handlarze wciskają szale i chusty.

Kobiety muszą bowiem, zgodnie z islamskimi normami, zakryć włosy po wejściu do meczetu. Ochroniarze upominają się o to zaraz po wejściu na dziedziniec. Jeśli włosy są nadal widoczne lub stały się widoczne w części meczetowej, można zostać nawet wyproszonym. Osoby odwiedzające muszą także tradycyjnie zdjąć buty przy wejściu do meczetu.

Nie ma już opłaty za wstęp do Hagii Sophii. Zanim przekształcono ją w meczet, wynosiła ona 100 lir od osoby (obecnie ok. 28 zł, ale było to więcej przed eksplozją inflacji w Turcji). Eksponaty muzealne, które się tu wcześniej znajdowały, zostały jednak wyniesione, a całe górne piętro budynku jest zamknięte dla zwiedzających. Strażnicy nie pozwalają na nie wejść bez uzyskania stosownego zezwolenia.

Na wejściu do Hagii Sophii powieszony został dekret prezydenta Erdogana o przekształceniu dawnego kościoła w meczet. Część dla mężczyzn i dla kobiet pozostają rozdzielone. Przez to, że mężczyźni i kobiety wchodzą do świątyni w różne miejsca, praktycznie są dla siebie niewidoczni.

Wewnątrz położono grube, zielone dywany, która pokrywają całą podłogę. Sprawiły one, że w budynku panuje  zaduch i smród. Od strony miejsca kultu kobiet widać rozbite okna, wiszący w powietrzu czerwony balonik Hello Kitty i biegające dzieci. Zniszczenia są także w jednych z drzwi wejściowych.

Tę mozaikę można obejrzeć sobie już tylko na zdjęciach. To trochę tak, gdyby ktoś wpadł na pomysł zakrycia „Stworzenia świata” w Kaplicy Sykstyńskiej (Fot. domena publiczna)

Hagia Sophia. Bezcenne mozaiki zasłonięte szmatami

Po obu stronach minbaru (rodzaju kazalnicy, z której wygłasza się przemówienia podczas nabożeństw), który został zbudowany w XVI wieku, wiszą zielone flagi. W czasach osmańskich były one symbolem podboju. Mozaiki w całej niemal całej świątyni są przykryte zasłonami – gdyż przedstawiają one zazwyczaj postaci ludzkie, co jest zakazane w ramach ikonoklazmu islamskiego.

Najbardziej znana z nich, przedstawiająca Matkę Boską z Dzieciątkiem, umieszczona na kopule nad apsydą, jest zatem niewidoczna dla gości. Warto dodać, że ten obraz jako jedyny przez dłuższy czas nie był zasłonięty po osmańskim podboju w 1453 r. Co ciekawe, obecnie nie zakryto jeszcze mozaik przedstawiających postaci aniołów, które znajdują się w trójkątnej części podtrzymującej kopuły. Serafiny, po arabsku musharifin, zajmują również ważne miejsce w islamie. Niewykluczone, że wszystko zostanie jednak znowu otynkowane, podobnie jak stało się to w sułtańskiej Turcji.

Czytaj także:

Z kolei zabytkowy kamień młyński w ogrodzie, pochodzący z czasów osmańskich i datowany na 1743 rok, jest pełen śmieci. Najwyraźniej komuś nie przyszło do głowy, że jest to element historyczny, a nie śmietnik. Całość sprawia wrażenie smutne i zaniedbane. To zresztą idealna metafora dla kondycji tureckiego państwa. Imperialne i religijne fantazmaty Erdogana, niczym szmaty w Hagii Sophii, przykrywają wszystko to, co w tym kraju dobre i piękne.

Polecamy:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze