sobota, 24 lutego, 2024
Strona głównaKulturaPozew za nieprzychylną recenzję. Wydawnictwo Sonia Draga sięga dna

Pozew za nieprzychylną recenzję. Wydawnictwo Sonia Draga sięga dna

Wydawnictwo Sonia Draga pozwała tłumacza i krytyka literackiego Krzysztofa Cieślika za recenzję książki, którą ten zamieścił na Facebooku. Zdaniem wydawnictwa opinia Cieślika naruszała dobre imię firmy. To kuriozalny zarzut. Sam fakt, że ktokolwiek mógł zdecydować się na pozew w sprawie krytycznej opinii świadczy o niezrozumieniu kultury wolności słowa.

Krzysztof Cieślik to tłumacz wielu nagradzanych książek. W zeszłym roku ukazała się nagrodzona Bookerem powieść „Shuggie Bain” w jego tłumaczeniu (fot. archiwum prywatne)

Sprawa dotyczy wpisów, które w zeszłym roku Krzysztof Cieślik zamieścił na Facebooku. W pozwie czytamy, że wydawcę ubodło zdanie mówiące o tym, że Sonia Draga „przytnie na dobrym tłumaczeniu i spokojnej redakcji” nowej książki Franzena oraz że to wydawca, który zlecił nowe tłumaczenie „50 twarzy Greya”, żeby nie korzystać już z usług poprzedniego – awanturującego się o wypłatę – tłumacza.

Uwagi, na temat niskiej jakości tłumaczeń w Soni Dradze, Cieślik zgłasza od lat. Już w 2015 roku na łamach Dwutygodnika pisał, że wydawnictwo, które zarabia dużo na wydawaniu bestsellerów (obok wspomnianych „50 twarzy…” chodziło też o książki Dana Browna) powinno mieć środki na rzetelną i spokojną redakcję takich tuzów jak Elena Ferrante (pseudonim autorki serii o „genialnej przyjaciółce”) czy Jonathan Franzen. Zacytujmy fragment:

„Franzen nieprzypadkowo uchodzi za jednego z najważniejszych prozaików amerykańskich swojego pokolenia. Wciąż pozostaje ostatnim pisarzem, który pojawił się na okładce „Time’a”. W Polsce jego ważna, choć nieudana książka ukazała się ledwie półtora miesiąca po premierze oryginału. „Bez skazy” wydano w ewidentnym pośpiechu – byle zdążyć przed wizytą Franzena na Festiwalu Conrada. Udało się. Tłumacz, Zbigniew Kościuk, z reguły przekładający literaturę popularną i biografie i właściwie niezajmujący się literaturą wysoką, musiał zapewne pracować w zastraszającym tempie (to niemal 700 stron!), redaktor zresztą też. Na drugą redakcję zabrakło czasu lub było go tylko tyle, że udało się wychwycić bardziej rażące błędy. Szczęśliwie ucierpiała na tym najsłabsza powieść Franzena od jego debiutu. O ile można jeszcze zrozumieć pośpiech w wydawaniu Amerykanina (wizyta w Polsce, gorący temat, szansa na zysk), o tyle w przypadku Eleny Ferrante nie sposób zrozumieć nic”.

Wydawnictwo pozywa i rujnuje swój wizerunek

Według Cieślika jego uwagi były jak wołanie na puszczy, a kolejne lata nie przynosiły zmiany w polityce wydawnictwa. Sonia Draga poczuła się jednak urażona opinią mówiącą, że zleca tłumaczenia niewykwalifikowanym do tego osobom. Ponadto nie życzy sobie plotek na temat swojej firmy w przestrzeni publicznej. Tym samym oczekuje przeprosin na fejsie oraz 5 tys. złotych, które tłumacz miałby wpłacić na fundację ratującą dzieci z chorobą nowotworową.

Według powódki opinie Cieślika uderzają w dobre imię wydawnictwa. Na dowód tego, że jej tłumaczenia są fantastyczne Draga powołuje się na medal, który otrzymała od włoskiego ministerstwa kultury i recenzje książek z 2004 roku

W rozmowie z TrueStory, Cieślik nie ukrywa, że pozew był dla niego dużym zaskoczeniem: – Gdybym wiedział, że komentowanie złych praktyk wydawniczych na Facebooku skończy się pozwem, to pewnie bym się zawahał. W pierwszej chwili wezwanie przedsądowe mnie przestraszyło, potem jednak doszedłem do wniosku, że to absurd, że w żadnym miejscu nie przekroczyłem granic prawa i że rola krytyka z doświadczeniem tłumaczeniowym polega także na tym, by mówić o tekstach niedopracowanych bądź po prostu spartolonych – słyszymy.

– Uważam, że za teksty w pierwszej kolejności odpowiada wydawca – czy to dając niedostatecznie dużo czasu tłumaczom, redaktorom, korektorom, czy po prostu ich nie pilnując jak należy – dodaje Cieślik.

Kto w tym sporze ma rację i dlaczego Krzysztof Cieślik?

Sprawa Sonia Draga vs. Krzysztof Cieślik jest bulwersująca, bo pokazuje, że można wydawać dziesiątki ważnych książek rocznie i jednocześnie, niczego się z nich nie nauczyć. Nie mamy wątpliwości, że podejście wydawnictwa, to próba zakneblowania niezależnego głosu krytyki i efekt niezrozumienia, ani jak działa Internet, ani wolność słowa. Co więcej, trudno powiedzieć, kto po całej tej aferze będzie chciał w ogóle z wydawnictwem pracować. Głosy wsparcia dla Cieślika płyną od uznanych autorów (m.in. Jakuba Żulczyka), a coraz więcej osób namawia do bojkotu Sonii Dragi.

Jeśli producenci zaczną pozywać konsumentów, za krytyczne opinie na temat ich pracy, to strach pomyśleć co będzie dalej. Czy pozwie mnie kiepska pizzeria w Szczawnicy, bo napisałem w Google Maps, że wbrew lokalsom „nie jest to druga najlepsza pizzeria w Polsce”? A może proces zbiorowy należałoby wytoczyć całemu Facebookowi czy Googlowi, za to że w ogóle pozwala zamieszczać recenzje (także nieprzychylne) na swoich łamach?

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze