piątek, 12 sierpnia, 2022
Strona głównaPolitykaOperacja „Claw Lock”. Turcja zabija cywilów w północnym Iraku

Operacja „Claw Lock”. Turcja zabija cywilów w północnym Iraku

Turcja w ostatnim czasie złagodziła swój kurs i zgodziła się na akces Szwecji i Finlandii do NATO. Niech to jednak nie pozwoli zapomnieć, że jej wojsko w północnym Iraku w ramach tzw. operacji "Claw Lock" zabija bezbronnych ludzi, w tym także dzieci. Przytaczamy historie kurdyjskich i jazydzkich ofiar tureckiej armii za organizacją Community Peacemaker Teams.

Operacja „Claw Lock”. Na czym polega turecka interwencja w Iraku?

Community Peacemaker Teams (CPT), międzynarodowa i pacyfistyczna organizacją pozarządowa zajmująca się prawami człowieka, podała do publicznej informacji dane dotyczące ofiar tureckiej operacji „Claw Lock” prowadzonej w północnym Iraku, na terenie irackiego Kurdystanu.

Celem kampanii jest przejęcie przez Turcję całkowitej kontroli wojskowej nad górzystym regionem przygranicznym rozciągającym się w na ok. 180 km ze wschodu na zachód i na 15 km na południe od granicy iracko-tureckiej. Ankara podaje, że robi to, by powstrzymać działających na transgranicznym terenie bojowników Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), która w Turcji jest uznawana za terrorystyczną organizację separatystów.

Operacja „Claw Lock” rozpoczęła się od masowych bombardowań i rozmieszczenia oddziałów sił specjalnych na terytorium Iraku. Podczas walk z domniemanymi bojownikami na tych terenach Turkowie rozpoczęli bombardowania ich pozycji dronami i artylerią, a niektóre z nich dotknęły miejscowości znajdujące się do 280 km od granicy.

Tureckie wojsko rozbudowało również sieć dróg łączących położone głównie wysoko w górach bazy wojskowe ze swoim terytorium, aby ułatwić zaopatrzenie oraz wzmocnić swoją kontrolę nad okupowanymi obszarami. Jak się jednak okazuje, Turcja równie często, jak do partyzantów, strzela do ludności cywilnej.

W ciągu ostatniego miesiąca, od maja do czerwca 2022 r., Turcja spowodowała śmierć 5 osób cywilnych, w tym 3 dzieci, a także obrażenia u 15 kolejnych przypadkowych ofiar. Przedstawiciele Community Peacemaker Teams dotarli do rodzin ofiar lub do samych poszkodowanych i opowiadają ich konkretne historie. Ponieważ mówią one dużo mocniej niż suche statystyki, oddajemy im głos.

Niewielkie, granatowe kropki to tureckie bazy zbudowane w północnym Iraku (Fot. Liveuamap.com)

21 maja. 2 zabitych mężczyzn

43-letni Aram Hadżi i jego 50-letni szwagier Ismael Ibrahim mieszkali we wsi Tutaqal, 140 km na południe od granicy Turcji i Iraku. Hadżi, który był lokalnym mukhtarem (nieformalny wódz wioski), usłyszał rankiem odgłosy tureckiego nalotu. Kilka godzin później obaj wyruszyli, by zbadać miejsce eksplozji. Spotkali kilku ciężko rannych domniemanych bojowników PKK i próbowali przetransportować ich do szpitala.

Kolejny turecki dron wystrzelił jednak pocisk w ich cywilny samochód, zabijając Arama, Ismaela i partyzantów. Dwaj zabici cywile byli ocalałymi uczestnikami ludobójczej antykurdyjskiej kampanii Saddama Husajna w latach 80-tych, która była szczególnie brutalna w okolicach Tutaqal. Po incydencie większość rodzin mieszkających w wiosce uciekło w obawie przed kolejnymi bombardowaniami.

26 maja. 2 zabitych dzieci

W mieście Bamarni odbywał się lokalny festiwal, w którym uczestniczyło ok. 1000 osób. Późnym popołudniem trzech chłopców grało w piłkę na skraju zgromadzenia. Co najmniej trzy moździerze eksplodowały bez ostrzeżenia kilka metrów od dzieci. 13-letni Yousif Kovan i 11-letni Avand Hishyar zginęli, a 8-letni Sipan Farhad został ciężko ranny.

Według narracji tureckiej te moździerze zostały wystrzelone przez PKK. Jednak analiza miejsca ataku i dowodów zebranych przez CPT wskazuje, że bardziej prawdopodobna jest odpowiedzialność turecka. Krewni zabitych chłopców mieli słyszeć drony unoszące się nad tłumem, a zaledwie 800 m dalej znajduje się jedna z tureckich baz wojskowych.

Ojcowie dzieci zabitych w ataku na Bamarni (Fot. cptik.org, na prawach cytatu)

15 czerwca. Zabite dziecko

W miejscowości Sinune w rejonie Sindżar turecki dron zbombardował siedzibę organizacji związanej z PKK. Eksplozja zniszczyła i uszkodziła również pobliskie budynki, w tym księgarnię. W księgarni zginął 12-letni jazydzki chłopiec, Salih Khdir, który pomagał ojcu w pracy. Natomiast dziadek Saliha Khdira i ośmiu innych cywilów zostało rannych w wyniku uderzenia.

Rejon, w którym doszło do ataku, jest w przeważającej części zamieszkany przez ocalałych z ludobójstwa dokonanego przez ISIS w latach 2014-2015 na ludności jazydzkiej. Sama Turcja była wielokrotnie oskarżana o wspieranie Państwa Islamskiego albo pozostałych po nim fundamentalistycznych organizacji terrorystycznych.

17 czerwca. 3 ranne kobiety

Na terenie wioski Kesta, 9 km na południe od granicy turecko-irackiej, trzy miejscowe kobiety, 28-letnia Kazhin Taha Saeed, 49-letnia Nazira Abdulstar Ahmad i 24-letnia Fawzya Diyar Omer spożywały wspólny posiłek na dworze. Tureccy żołnierze wystrzelili w ich kierunku kilka serii z ciężkiego karabinu maszynowego, raniąc je.

Po wybudowaniu bazy w kwietniu 2021 roku, tureckie wojsko zaczęło ze znajdującej się nieopodal bazy wielokrotnie ostrzeliwać wioskę – zmuszając całą jej populację do wysiedlenia. Jednak przed rozpoczęciem się operacji „Claw Lock” niektóre rodziny zaczęły powracać, aby pielęgnować lub odwiedzać swoje opuszczone gospodarstwa.

Turkowie w podobny sposób poddają represjom także inne kurdyjskie wioski, licząc na to, że ich mieszkańcy uciekną i nie będą mieć nawet teoretycznej możliwości wspierania bojowników z PKK.

Czytaj także:

Operacja „Claw Lock”. Jak daleko posunie się Turcja w Iraku?

Wszystkie te wydarzenia można właściwie określić jako zbrodnie wojenne. Community Peacemaker Teams szacują, że od 2015 roku tureccy żołnierze zabili w północnym Iraku ok. 130 cywilów, a zranili ok. 180 kolejnych. Operacja „Claw Lock” jest kolejną z serii tureckich operacji wojskowych, które sprowadziły śmierć i wymusiły przesiedlenia na mieszkańców tego regionu. Nie trzeba oczywiście dodawać, że całość jest nielegalna z punktu widzenia prawa międzynarodowego.

Widzimy właściwie dwa dalsze scenariusze dalszych wydarzeń. Pierwszy to wzruszenie ramionami i uznanie, że północny Irak to ziemia przeklęta, skąd trzeba natychmiast się wynosić, bo nigdy nie będzie się tam dało żyć. Drugi polegałby na doprowadzeniu do międzynarodowego nacisku na Turcję, by ta odpuściła sobie operacje przeciwko Kurdom poza terenami swojego kraju. Zgadnijcie, który jest bardziej prawdopodobny.

Polecamy:

Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze