sobota, 10 grudnia, 2022
Strona głównaSportKady Borges Malinowski. Czy skrzydłowy Karabachu powinien zagrać dla Polski?

Kady Borges Malinowski. Czy skrzydłowy Karabachu powinien zagrać dla Polski?

Kady Borges Malinowski, skrzydłowy FK Karabachu, znany po prostu jako Kady, ogłosił za pośrednictwem azerskich mediów, że chciałby zagrać w polskiej kadrze u boku Roberta Lewandowskiego. PZPN póki co wyśmiał aspiracje obywatela Brazylii, ale czy słusznie?

Fot. Instagram

Kady Borges Malinowski. Powtórka z Matty’ego Casha?

Trudno w to uwierzyć, ale rok temu saga związana z powołaniem Matty’ego Casha do polskiej reprezentacji dopiero się rozkręcała. Dosłownie 30 września 2021 r. pisaliśmy o tej historii. Dziadek Casha, Ryszard Tomaszewski, odbył prawdziwą zesłańczą odyseję. Przez Syberię, Iran, Indie i Tanzanię finalnie trafił do Wielkiej Brytanii po 8 latach tułaczki. Jego wnuk zasymilował się, chociaż dla mamy Matty’ego polski nadal był pierwszym językiem.

Wokół sprawę potężną gównoburzę rozkręcili polscy dziennikarze sportowi.  Tomasz Smokowski zarzucał, że Cash chce grać dla naszej kadry tylko dlatego, że Anglia ma na jego pozycję pięciu lepszych zawodników (Walker, Alexander-Arnold, Wan-Bissaka, James i Trippier). Jeśli popatrzymy na koszmarną dyspozycję tamtejszych graczy, ta wypowiedź dziś jest chichotem losu, bo Matty spokojnie mógłby mieć dziś szansę zagrać w „Synach Albionu”. Z kolei Mati Borek zarzucał, że Cash przez dwa lata nie dość, że nie wystąpił o paszport, to jeszcze nie był na wycieczce w Muzeum Auschwitz (cyt. „wpadł do Oświęcimia”).

Pomimo tego PZPN nie zgodził się z „mejwenami”, Matty Cash szybko uzyskał potwierdzenie, że jest obywatelem polskim (dziadek nigdy nie przestał nim być, więc nie było tu długotrwałej procedury nadania), a następnie swoją formą piłkarską potwierdził, że może stać się godnym następcą Łukasza Piszczka i zająć prawą stronę obrony na lata. Okazało się też, że to radosny gość, który uczy się polskiego, Czesławowi Michniewiczowi upiekł ciasto, a wakacje spędził z innym Polakiem z emigracji – Nico Zalewskim.

Kady Borges Malinowski. Potomek Polaka z Kurytyby wymiata w Azerbejdżanie

A co wspólnego z Mattym ma Kady Malinowski, rok starszy od Casha skrzydłowy Karabachu? Urodził się w Kurytybie – położonym na południu Brazylii mieście, w którym według szacunków mieszka kilkaset tysięcy osób polskiego pochodzenia. Niedaleko zresztą, bo w położonej kilkadziesiąt kilometrów dalej Jaragua do Sul, urodził się inny znany piłkarz o polskich korzeniach – Filipe Luis, znany też jako Filipe Luis Kasmirski (do Brazylii wyemigrował jego pradziadek).

To zresztą ciekawy przypadek, bo legendarny obrońca Atletico Madryt interesował się Polską, i przywiózł z niej masę pamiątek swoim wzruszonym dziadkom z okazji meczu Deportivo La Coruna-Lech Poznan. Wprost jednak zadeklarował, że zagra dla nas tylko, jeśli nie będzie go chciała Brazylia. Skończyło się na 44 występach dla Canarinhos, podczas gdy u nas lewą flankę latami zajmował wtedy Jakub Wawrzyniak.

W przypadku Kady’ego sytuacja wygląda podobnie, jak przekazał światu azerski dziennikarz Vusal Mahmedov. Polakiem był jego dziadek, który „przeniósł się do Ameryki Południowej wiele lat temu, ożenił się z Brazylijką i osiedlił na stałe w tym kraju. Z tego powodu stracił kontakt z rodziną, ale nie zrezygnował z nazwiska Malinowski„, czytamy w wywiadzie Mahmedova dla WP.

Piłkarz sam również deklaruje, że nie wie zbyt wiele o Polsce, a kiedy jego zespół w lipcu grał dwumecz z Lechem w ramach eliminacji Ligi Mistrzów, to nie wyszedł nawet z hotelu. Ważne jednak, że Brazylijczyk ma papiery na granie – od początku sezonu 21/22 zaliczył dla Karabachu 26 goli i tyle samo asyst w 58 meczach. Liga azerska jest tylko dwa oczka w rankingu słabsza od naszej, a przecież taki Jacek Góralski jeździł na kadrę z ligi bułgarskiej czy kazachskiej.

Jak na razie PZPN nie chce jednak Kady’ego. Maciej Chorążyk, zajmujący się w związku kontaktem z zagranicznymi piłkarzami mającymi polskie korzenie, powiedział dla WP, że nic nie wie o tym, by ktokolwiek z organizacji rozmawiał z zawodnikiem Karabachu. To samo potwierdził rzecznik kadry Jakub Kwiatkowski, dodając też, że „piłkarz opowiada jakieś bajki”. To fatalny błąd – PZPN powinien natychmiast skontaktować się z otoczeniem tego piłkarza, zweryfikować historię jego dziadka i sprawdzić, czy obywatelstwo Kady’ego można potwierdzić, czy też trzeba złożyć wniosek o jego nadanie albo przywrócenie.

Poprzedni sezon Kady’ego w Karabachu: 20 goli, 17 asyst. Każdy Polak z takimi liczbami w Ekstraklasie byłby przymierzany do kadry.

Czy piłkarz już teraz zmieściłby się w polskiej kadrze? Być może. To szybki, lewonożny skrzydłowy, który lubi strzelać z dystansu i schodzić do środka boiska, jego styl gry (i fryzura) nasuwa skojarzenia z Mohamedem Salahem. W Karabachu gra głównie na prawym skrzydle w systemie 4-2-3-1 i ciężko byłoby go zmieścić na boisku, ale być może mógłby zagrać na innej ofensywnej pozycji w ataku.

Nawet, jeśli teraz uznamy, że nie pasuje do koncepcji Czesława Michniewicza, to równie dobrze mógłby przydać się za pół roku albo rok. Kady dobrze zaczął bieżący sezon – ma 6 goli i 9 asyst w 15 meczach, co znaczy, że statystycznie w każdym (!) wypracował gola. Taką formą zapracuje sobie wkrótce na transfer do lepszej ligi.

Czytaj także:

No właśnie, trudno nie widzieć, że cała akcja jest nastawiona może nie tyle na chęć gry dla Polski – bo gdyby najbardziej na tym zależało Kady’emu, to znalazłby sobie prawnika i rozpoczął proces uzyskiwania polskiego obywatelstwa – tylko na zrobienie wokół siebie szumu i zapracowanie na grę w ciekawszym miejscu i silniejszej lidze.

Mimo, że w sierpniu podpisał z Karabachem 5-letni kontrakt, być może w ciągu najbliższych okien odejdzie, bo granie w Baku nie może być szczytem ambicji dla szanującego się piłkarza. Być może zacznie wymiatać także w lepszym klubie. Fajnie byłoby wtedy, gdyby selekcjoner kadry mógł do niego zadzwonić i powiedzieć „Kady, widzimy się za tydzień” zamiast „Prosimy, zagraj dla nas”.

Polecamy:

Wiadomo jak jest z tymi kompilacjami, ale strzał i przegląd pola się u Kady’ego zgadzają

Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze