czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaPolitykaBiałoruś nie chce walczyć. Żołnierze bojkotują wojnę z Ukrainą

Białoruś nie chce walczyć. Żołnierze bojkotują wojnę z Ukrainą

Wojna Rosji z Ukrainą mogłaby mieć zupełnie inny przebieg, gdyby nie reakcja białoruskiego wojska. Władimir Putin kazał zaatakować sąsiada dopiero wtedy, gdy był pewien, że podporządkował sobie Mińsk i Alaksandra Łukaszenkę. Poza udostępnianiem Rosjanom własnego terytorium do operacji militarnych, Białoruś nie robi jednak niemal nic.

Alaksandr Łukaszenka postawiony przed faktem dokonanym. Jego żołnierze nie chcą walczyć przeciw Ukrainie (fot. csis.org)

Dymisje, odmowy wykonywania rozkazów, dezercje i masowe wybieranie urlopów – w ten sposób Białorusini bojkotują wojnę z Ukrainą. Choć Władimir Putin liczył, że państwo satelickie nie tylko udostępni mu terytorium do ataku na sąsiada, ale też zaangażuje się w walki, nic takiego nie ma miejsca. Białoruscy poborowi i żołnierze zawodowi – niezależnie od stopnia – nie chcą walczyć z Ukraińcami.

Alaksandr Łukaszenka postawiony przed faktem dokonanym

Jak mówi Franak Wiaczorka, główny doradca liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej, zaczęło się od oddolnej fali rezygnacji z udziału w działaniach zbrojnych oraz dezercji. Setki młodych ludzi w wieku poborowym uciekło z kraju, a wiedząc, że bez rekrutów nie są w stanie wykonywać powierzonych im zadań, do dymisji podało się wielu wysokich rangą wojskowych.

Wśród nich miał znaleźć się szef sztabu generalnego białoruskiej armii – Wiktar Gulewicz. W sieci krąży list, podpisany przez wojskowego, którego adresatem jest minister obrony Wiktar Czrenin. W piśmie wyjaśnia, że jego rezygnacja jest spowodowana masową odmową udziału w operacjach wojskowych przeciwko Ukrainie. Sprzeciw wojskowych przeciwko udziałowi u boku Rosjan w agresji na Ukrainę, postawił przed faktem dokonanym mińskiego dyktatora. 

Alaksandr Łukaszenka zaprzeczył w zeszłym tygodniu, jakoby armia Białorusi miała zamiar walczyć u boku Rosjan na Ukrainie. Żołnierze stacjonujący przy granicy, zostali niedawno cofnięci do swoich jednostek.  Przebywający w Wilnie Wiaczorka, opierając się na słowach zbiegłych białoruskich oficerów, którzy kontaktowali się z opozycją, zapewnia, że plany były zupełnie inne. 

Białoruś walczy. Tyle że po stronie Ukrainy

Putin planował, by białoruskie wojsko przyłączyło się do działań wojennych w pierwszych dniach inwazji. Miało to przede wszystkim skutkować skuteczniejszym natarciem na Kijów. Szybkie zajęcie miasta i uwięzienie/wyeliminowanie Wołodymyra Zełenskiego miało rzucić Ukrainę na kolana. Nic takiego się nie stało, przez co rosyjska armia nie domaga niemal na każdym polu praktycznie od samego początku inwazji.

Mało tego, wielu białoruskich ochotników – odpowiednik około pięciu jednostek wojskowych – miało przyłączyć się do Ukraińców, by walczyć z Rosjanami. Uzbrojeni przeciwnicy reżimu mają też udaremniać rozmieszczanie wojsk Putina na terytorium Białorusi.

– Są oficerowie, którzy wzięli zwolnienia lekarskie, inni poprosili o rozwiązanie kontraktów z wojskiem, nawet za cenę opłacenia wszystkich wydatków, które armia pokrywała za nich w czasie ich służby. Mówimy tu o tysiącach dolarów – mówi Wiaczorka w rozmowie z „Israel Hayom”. Jak dodaje, poborowi masowo uciekają z Białorusi. Ze względu na zakaz lotów z Białorusi na zachód, przedostają się głównie do Rosji i Kazachstanu.

Urlopy, dezercje, rezygnacje. Białorusini – mimo kar – migają się od wojska

– Największym problemem dla nich jest to, że nie mają praktycznej możliwości opuszczenia Białorusi. W przeszłości mogli wyjechać do Gruzji, ale teraz wszystkie loty z Białorusi zostały odwołane na najbliższe sześć miesięcy. Nie ma lotów do Europy Zachodniej, a o loty do Stambułu jest bardzo trudno. Jedynym sposobem na ucieczkę jest więc nielegalne przekroczenie granicy z sąsiednimi krajami. Wielu oficerów wciąż nie chce ryzykować takiego kroku – mówi Wiaczorka.

Polecamy:

Zdaniem doradcy Cichanouskiej obecna fala defetyzmu w białoruskiej armii dorównuje tej z 2020 roku. Po oszustwach wyborczych w wyborach prezydenckich i brutalnym stłumieniu protestów społecznych przeciwko reżimowi wielu wojskowych rezygnowało, a w geście protestu symbolicznie palili nawet mundury.

Organizacje praw człowieka donoszą, że Białorusinom w wieku od 18 do 58 lat nakazano pozostawienie u władz swoich telefonów komórkowych i paszportów, aby utrudnić im ucieczkę z kraju. Według doniesień, wymaga się od nich, by stawiali się w punktach rekrutacyjnych z członkami rodzin, którym mówi się, że zostaną ukarani, jeśli ich krewni nie stawią się na wezwanie do walki za ojczyznę.

Czytaj też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

1 KOMENTARZ

  1. To jest informacja która powinna być przekazywana do Rosjan, zgniły zachód może siać propagandę ale zachowanie Białorusinów powinno ich co najmniej zastanowić

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze