czwartek, 7 lipca, 2022
Strona głównaLifestyleSzczepić dzieci czy nie? Ta kwestia rozsadziła niejeden związek

Szczepić dzieci czy nie? Ta kwestia rozsadziła niejeden związek

Jason Momoa i Lisa Bonet poróżnili się o szczepionki (fot. materiały prasowe/Twitter)

Jason Momoa rozstał się z Lisą Bonet po 16 latach związku. Choć para nie przyznała, że na tę decyzję wpłynął spór o kwestie szczepień, takie głosy pojawiają się na portalach poświęconych życiu celebrytów. Według osób z otoczenia pary, 42-letni aktor nie chciał pogodzić się z decyzją jego 12 lat starszej partnerki, która sprzeciwiała się szczepieniom ich dzieci.

Jason Momoa i Lisa Bonet rozstali się. Aktorka przeciw szczepieniom od co najmniej 3 dekad

14-letnia Llola Iolani oraz rok młodszy Nakoa-Wolf Manakauapo Namakaeha (to wszystko imiona) nie są zaszczepieni podobnie jak ich mama, która jest wyznawczynią bogini Gai. Bonet w obecności męża i znajomych miała przekonywać, że „wprowadzenie obcych mikroorganizmów do krwi naszych dzieci może powodować bardzo poważne choroby”. Eksaktorka martwiła się przede wszystkim o długoterminowe skutki przyjęcia szczepionki.

Jak się okazuje, te poglądy, mimo rozwoju medycyny i łatwiejszego dostępu do rzetelnych (ale też i nierzetelnych) informacji, nie zmieniła od co najmniej 30 lat. W 1990 roku, u szczytu kariery, gościła w talk-show Phila Donahue, w którym przyznawała, że nie zaszczepi swojej nowonarodzonej córki Zoe. Przekonywała wtedy że szczepionki mogą wywoływać „raka, białaczkę, zaniki pamięci oraz syndrom nagłej śmierci łóżeczkowej”.

Khal Drogo zmarł od skażenia krwi metalowym przedmiotem, ale Jason Momoa wie, że to tylko film

Co ciekawe, jej pierwszy mąż Lenny Kravitz, podobnie jak Momoa, również miał zupełnie inne podejście do tej kwestii. Od 2013 roku jest ambasadorem UNICEF, a jedną z jego głównych aktywności jest właśnie promowanie szczepień jako ratunku przed śmiercią dzieci. 

„Niemal 7 milionów dzieci co roku traci życi z przyczyn, którym można było zapobiec. Półtora miliona umiera w wyniku chorób, na które istnieją szczepionki. Jestem rodzicem I myśl o tym, że jakiekolwiek dziecko może umrzeć przez coś, czemu dało się zapobiec, jest dla mnie nie do zaakceptowania” – głosi komunikat UNICEF z wypowiedzią piosenkarza.

Nie tylko celebryci. Wyroki włoskich sądów ws. szczepień nastolatków

Wracając do pogłosek o tym, że Bonet i Momoa rozstali się przez kwestię szczepień – mimo że przez tygodnie zapełniały one rubryki plotkarskie – żadne z nich ich nie zdementowało. W oficjalnym oświadczeniu dotyczącym zakończenia ich 5-letniego małżeństwa i trzykrotnie dłuższego związku możemy przeczytać enigmatyczne: „Wszyscy czuliśmy nacisk i zmiany tych przełomowych czasów… Ma miejsce rewolucja, a nasza rodzina nie jest wyjątkiem… czujemy wszystko to, co dzieje się wokół”.

Ta rewolucja trafiła również i pod strzechy. To dlatego wspominamy o tym, co podzieliło słynną par. W końcu jednym z powodów, dla których ludzi tak bardzo interesują losy celebrytów, jest wrażenie, że choć piękni i bogaci, to w gruncie rzeczy mierzą się z podobnymi problemami, co my. Okazuje się, że kwestia szczepień jest odporna na stan portfela i liczbę obserwujących na Instagramie. A spory o to, czy podawać dzieciom szczepionkę, czy nie, mocno dzielą rodziców również w Europie.

Głośno było o rodzicach z Włoch, którzy chcieli, by sądy rozstrzygały ich konflikty o szczepienie nastoletnich dzieci. Sąd w Palermo zgodził się na szczepienie 16-latki wbrew woli ojca (zgodnie z wolą matki i samej dziewczyny), podobny wyrok w tej samej konfiguracji wydał w listopadzie sędzia z Mediolanu w sprawie szczepienia 12-latka. Z kolei na Sardynii ojciec chciał zaszczepić 15-latka, czemu sprzeciwiała się z matką. To lekarka zawieszona w pracy z powodu braku szczepienia. Sąd nie dość, że nie przyznał jej racji w sporze z ojcem, to jeszcze czasowo pozbawił ją praw rodzicielskich.

Spory o szczepienia w Polsce. Sąd we Wrocławiu przeciera szlaki

Szerokim echem odbiła się też sprawa, w której w listopadzie orzekł sąd we Wrocławiu. Była podobna do tej z Sardynii – ojciec chciał zaszczepić 13-letniego syna drugą dawką (pierwszą przyjął w czerwcu). Matka nie tylko nie zgodziła się na zastrzyk, ale też wybrała się do punktu szczepień i zabroniła pracownikom podawać preparatu jej synowi.

Ojciec skierował sprawę do sądu, który wydał wyrok 2 listopada. Był on odmienny od tych, które zapadły we Włoszech, ale to ze względu na zdanie samego dziecka. Chłopak przyznał, że był zdecydowany co do pierwszej szczepionki, ale w przypadku drugiej dawki pojawiły się u niego wątpliwości. Skład orzekający uznał, że 13-latek jest na tyle dojrzały, by jego zdanie było brane pod uwagę, a prawo zabrania do stosowania przymusu w kwestii szczepień nieobowiązkowych. 

Oburzony takim werdyktem jest ojciec. – Życie dopisało smutny scenariusz. Mój syn, który nie przyjął drugiej dawki, zachorował na COVID-19. Zakaził też swoją matkę i dwuletniego braciszka – mówił „Rzeczpospolitej” Tomasz Czajkowski, ojciec chłopca, który złożył już apelację od tego wyroku. Podstawą prawną w sprawie jest art. 24 Kodeksu rodzinnego, czyli braku porozumienia między małżonkami co do istotnych spraw rodziny.

Osoby poniżej 16. roku życia, które chcą się szczepić wbrew woli rodziców mogą zgłosić się do sądu rodzinnego

Co jeszcze trzeba wiedzieć w podobnych przypadkach?

Co istotne, w przypadku sporu o szczepienie dziecka należy pamiętać, że nawet jeśli rodzice nie mogą się dogadać, nie muszą od razu kierować sprawy na wokandę. Przed rozpoczęciem postępowania sąd i tak spróbuje nakłonić zapewne zwaśnione strony do skorzystania z pomocy mediatora. To często szybszy i mniej stresujący (szczególnie dla dziecka) sposób na osiągnięcie porozumienia. Dopiero gdy ta metoda zawiedzie, pozostaje sąd.

Art. 24 Kodeksu rodzinnego w kwestiach związanych z leczeniem dziecka jest różnie interpretowany w zależności od wieku dziecka. Granicą jest 16. rok życia, po którym dziecko będące w centrum sporu nabiera podmiotowości równej rodzicowi. Joanna Mucha w imieniu Polski 2050 proponowała niedawno, by od tego wieku nieletni mógł decydować już o kwestiach swojego leczenia jak dorosły, ale póki co prawo daje rodzicom na to wpływ.

Polecamy:

Jaki będzie dalszy los 13-latka z Wrocławia? Po przechorowaniu COVID-19 przez co najmniej pół roku nie będzie musiał się szczepić ze względu na wysoki poziom przeciwciał. Jeśli rozprawa odbędzie się przed upływem tego czasu, sąd drugiej instancji na pewno weźmie to pod uwagę. W przypadku gdyby rozprawa odbyła się później, apelacja ojca może zostać oddalona, jeśli sąd uzna, że koronawirus nie jest na tyle groźny, (dzieje się tak w Europie Zachodniej, głównie ze względu na stopień wyszczepienia społeczeństwa), by musiał zabierać głos w tej sprawie.

Sędzia w uzasadnieniu takiego wyroku może przedstawić jednak alternatywną wersję: co by było, gdyby choroba dalej poważnie zagrażała życiu osoby nieletniej. I takie orzeczenie mogłoby być swego rodzaju wskazówką w kolejnych sprawach o szczepienia nieobowiązkowe.

Współpraca: Weronika Stanżewska

Czytaj też:

Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze