poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaSzkołaNauczycielu, nie dokładaj się do edukacji

Nauczycielu, nie dokładaj się do edukacji

W młodszych klasach szkół podstawowych — magnesy, kartoniki, drobiazgi na nagrody. W starszych — papier do ksero, książki z kartami pracy, inne pomoce naukowe. Nauczyciel często dokłada do swojej pracy. Dlaczego? Bo najłatwiej łatać dziury w dofinansowaniu szkół jego kosztem.

Na tablicy z tyłu równanie, którego wynikiem jest kwota, którą nauczyciel musi z własnej kieszeni przeznaczyć na pomoce dydaktyczne i przygotowanie się do zajęć. Spoiler – wychodzi zero (fot. maxpixels)

Do listy wydatków można spokojnie dodać opłaty za komputer, drukarkę, telefon. Dlaczego nauczyciele mają korzystać z własnego sprzętu, żeby przygotować się do zajęć? Okres nauki zdalnej dorzucił do tego worka internet, z którego właściwie większość korzystała głównie w celach prywatnych. OK. Przesadziłem — nauczyciele od dawna wykorzystują prywatny internet, żeby szukać materiałów oraz inspiracji. Niejednemu pewnie zdarzyło się udostępniać internet uczniom w trakcie lekcji, żeby mogli skorzystać z (uogólniając) gier edukacyjnych.

Nauczycielu, nie musisz być Caritasem ani gwiazdą estrady

Niewątpliwie nauczyciele są grupą, która dokłada do swojej pracy. Chociaż to zdanie należałoby trochę zmodyfikować, żeby brzmiało zgodnie z prawdą, na przykład tak: Nauczyciele w większości przyzwyczaili się, że dokładają do swojej pracy. Z biegiem czasu coraz więcej. Pewne rzeczy robią na swoim, bo jak inaczej? Inaczej nie będą zrobione. A jeśli nie zostaną zrobione, to co?

W tym miejscu pojawiają się najróżniejsze pojęcia-wytrychy. Misja, powołanie, pasja, dobro dzieci. Otacza się je wianuszkiem pseudomądrości, ale jest to owijanie gówna w bawełnę. Bo jeżeli społeczeństwu tak zależy na dzieciach, to dlaczego nie skupi się na dofinansowaniu szkół? Dlaczego łatwiej zrzucić wszystko na kieszeń nauczyciela?

Wpis z facebookowej gruoy „Ja, nauczyciel”

Czy pracownikom szkół powinno zależeć na dzieciach? Oczywiście. Taki to już zawód. Ale czy jeśli nie skserujemy testu, bo w szkole nie ma papieru, to czy dziecku będzie z tym źle? Czy jeśli zamiast na kolejnej karcie pracy skupimy się na zadaniach z podręcznika, na wybór którego uczący ma najczęściej wpływ, to dziecko nie zrealizuje podstawy programowej?

Nie na każdej lekcji musi wyskakiwać klaun z pudełka, żeby było ciekawie. Nie zawsze musi być ciekawie. Wszyscy czasami musimy się nudzić. Przypomnę też, że nauczyciel nie ma dodatku za bycie gwiazdą estrady.

Ad rem.

Nauczycielu, szanuj siebie i swój czas. Pokaż uczniom, że Ciebie też trzeba szanować

Nauczycielu! Jeśli irytuje Cię, że musisz się dokładać, bo w szkole czegoś zabrakło, to szybko wykreśl słowo musisz z początku tego zdania. Nie musisz. Naprawdę możesz tego nie robić. Możesz nie przynosić papieru, kredy, pisaków. Nie musisz kupować niczego na klasowe imprezy, nagród dla uczniów, bombek na choinkę. Nie masz obowiązku korzystać ze swojej drukarki, swojego komputera czy swojego telefonu. Co więcej, nie masz nawet obowiązku ich mieć. Tak samo jak nie masz obowiązku podawać komukolwiek prywatnego numeru, maila, odpisywać rodzicom na messengerze.

Polecamy:

Co więcej, nie masz, Nauczycielu, obowiązku jechać na kilkudniowe wycieczki. Twój czas pracy w tygodniu nie powinien przekroczyć czterdziestu godzin. Jeśli więc wyjedziesz na dwie doby, to tak jakbyś nie miał po co wracać do pracy w tym tygodniu. Ale nawet jeśli te czterdzieści godzin traktujesz jako średnią arytmetyczną ze wszystkich tygodni pracy w roku, to w sumie możesz ten czas poświęcić na inne rzeczy — przygotowanie do zajęć, zrobienie notatek pod pracami uczniowskimi. Zastanów się, jak uatrakcyjnić lekcję, na którą idziesz wyłącznie z kluczem od sali — chyba że szkoła wyposażyła Cię w inne pomoce naukowe. Korzystaj ze sprzętu udostępnionego przez pracodawcę.

Czytaj też:

I nie, nie traktuj tego jako czegoś niemożliwego. Traktuj to tak, jak należy — dbaj o dzieci, ucz je, bo za to Ci płacą, ale nie dokładaj, bo może intencje masz dobre, ale wykorzystują je finalnie ci, na których ciąży odpowiedzialność — dajesz im się wykorzystywać. Pokaż uczniom, że nie tylko trzeba szanować innych, ale także zadbać o to, żeby Ciebie szanowali.

Michał Domagalski
Pisarz. Autor "Poza sezonem" (nominacja do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius oraz do Nagrody im. Kazimiery Iłłakowiczówny) oraz "za lasem/". Publicysta. Sporadycznie nauczyciel.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

20 KOMENTARZE

  1. Niestety pracując w szkole specjalnej przez całe lata tworzyłam na komputerze karty pracy karty ćwiczeń do rewalidacji. Dyrekcja używając słowo klucz „nie mam, szkoly nie stać” wymagała i wymuszala na nas, abyśmy kupowali kartony, kredki, mazaki, farby, papier kolorowy, kartki. Zasada działała tak, ma to być zrobione i już. Uczniowie mają ćwiczenia mieć. Jak to zdobędę, nie jest to jej problem. By pracę mieć, nauczyciele latami kupowali za własne, byli sponsorami nauki i jeszcze ciągły opierdziel… Teraz trochę się zmieniło, bo nowa mądrzejsza dyrekcja, albo my trochę zmądrzeliśmy

  2. Ładnie się to czyta ale jak przyjdzie przeprowadzić lekcję online na sprzęcie i internecie szkolnym to człowiek woli się powiesić…

    • Dziś miałam 3h zdalnego ze szkoły. Przynajmniej po 2 x na każdej zawiesił się komputer i wyrzucilo mnie z lekcji. Kilkukrotnie czarna plansza. Jakie warunki, taka praca. Nie przyniosę swojego laptopa, bo nie posiadam, a nawet gdybym, to nie mój obowiązek. Kanapek i herbaty dla uczniów też przecież nie noszę.

  3. Robiąc awans zawodowy, jesteśmy zmuszeni rozporządzeniem do różnych aktywności na rzecz uczniów, rodziców i szkoły. Oczywiście by móc się nimi wykazać musimy na własny koszt zakupić mnóstwo rzeczy, bo przecież w szkole kasy na nic nie ma. Nasze zajęcia muszą być atrakcyjne, z wykorzystaniem ciekawych metod i oczywiście muszą wpisywać się w politykę oświaty w danym roku. Z tego wszystkiego nauczyciel jest rozliczany najpierw przez dyrektora, później przez komisję egzaminacyjną. Więc jeżeli chcemy zarabiać w szkole nieco powyżej najniższej krajowej, nie mamy wyjścia. Rozwiązaniem jedynym, które nas zwolni z tych wszystkich obowiązków wiążących się ciągle z fundowaniem czegoś w szkole, jest odejść że szkoły, czyli zmienić miejsce pracy.

  4. Ludzie, jak można pozwolić na coś takiego???
    Dlaczego godzimy się na coś takiego????
    Tak mi Was żal,Was i siebie samej. BO PO URLOPIE WRACAM DO TEGO ZAWODU PEŁNEGO ABSURDÓW….
    Cieszę się,że coraz więcej z nas ma odwagę mówić o tym głośno. MÓWCIE O TYM, BŁAGAM!!!Krzyczcie ile się da. BO INACZEJ NIC SIE NIE ZMIENI. Dalej na początek roku dostaniecie po jednym długopisie…

  5. To nic nie da. W mojej szkole w salach zwykłe komputery i to nie we wszystkich. Przy zdalnym nauczaniu trzeba było mieć albo swoje słuchawki (bo szkoła nie ma) a komputer nie miał głośnika albo swój laptop (bo w szkole były tylko dwa). Efekt był taki, że ja jako jedyna się zbuntowałam i powiedziałam, że na swoim sprzęcie nie będę pracować (dostałam laptop) a reszta przynosiła swój do pracy albo nadawała z domu. Każdy twierdził, że tak woli. Gdybyśmy wszyscy odmówili pracy na swoim sprzęcie to albo szkoła by zakupiła laptopy, albo nie byłoby lekcji. Nikt z nauczycieli tego nie rozumiał. Ot jedyne co mogę powiedzieć, że głupia grupa społeczna.

  6. Też przez wiele lat dokładałam ale w końcu mówię nie. Czas najwyższy to zatrzymać. Lekarze nie płacą ze swoich pieniędzy za wyposażenia szpitali, pielęgniarki za opatrunki dla pacjentów, bo zabrakło, księgowe nie kupują firmom w których pracują programów, dzięki którym rozliczają klientów, itd…🤔 I na nich psów nikt nie wiesza.

    • Racja. Bo nauczyciele to słaba i zastraszona grupa społeczna. Ludzie mądrzy ale i bojaźliwi. A cwaniaki z kierownictwa wyjorzystują tą naiwność, słabość i rozbicie…

      • Ooo, to jest prawda- słaba i wystraszona. Wolimy siedzieć cicho i dokładać. To ciągłe tłumaczenie, że jak nie dam, to nie będzie. Stanie się coś? Świat się zawali jak nie kupimy papieru, dyplomów, prezentów dla dzieci. Na początku roku pisze się zapotrzebowanie, to proszę napisać co potrzeba, a jak się nie dostanie, to radzić sobie z tym co mamy. Kiedyś nasi rodzice nie mieli plansz, kserówek i wyrośli. Jaką mają wiedzę. A my się dalej bójmy i dokładajmy.

  7. Wg kodeksu pracy, pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikowi stanowisko pracy, odzież ochronną i wszystkie narzędzia pracy niezbędne do jej wykonywania. Jeśli czegoś nie zapewnia, to znaczy, że nie jest to niezbędne, prawda? Można bez tego.

    Tylko w szkołach mało kto o tym pamięta. Nauczyciele zapominają, że praca ma zapewniać środki do życia, a nie odwrotnie: pracownik dawać pieniądze pracodawcy, żeby móc pracować.

    Kto dostawał maseczki, kiedy był obowiązek ich noszenia? U nas usłyszeliśmy: „przecież i tak musicie je nosić”. Ale nie musielibyśmy, gdybyśmy siedzieli w domu.

    Cytując kolegę: „Szkoła to takie miejsce pracy, w którym pracownicy okradają własny dom, żeby tam pracować.”

    To jest chore. Zacznijmy traktować tę pracę jak każdą inną: ma nam dawać utrzymanie, a nie być na naszym.

  8. Zacznijmy szanować samych siebie!!! Za naszych czasów nie było kserówek i kart pracy, a tabliczki mnożenia uczyliśmy się z książki. Dziś prześcigały się w pomysłach, a kto nas docenia? Karty ,które daję uczniom, wracają pogniecione, poszarpane. Mówię stop! Ani złotówki nie będę dokładała do edukacji. Lekarz nie daje za darmo leków, sklepowy towaru, który sprzedaje… Pora zrobić pospolite ruszenie i zacząć akcję ,, Nie dokładam!!!”

  9. Nie chcesz, nie dokładaj . Nie jesteś zadowolony z warunków pracy? Zawsze możesz ją zmienić .
    Jestem nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej, wykorzystuje prywatne zasoby bo chce, nikt mnie do tego nie zmusza.

    • Twoja sprawa ale to nie w tym kierunku powinno iść. Im dłużej to będzisz robić tym dłużej też nic się nie zmieni – bo jest jak jest i po co dofinansowywać edukacje skoro z domu przynoszą….

  10. Ja już sie nauczyłam. Nie kseruję kart pracy. Podaję link do strony i proszę by rodzice wydrukowali kartę pracy w domu lub ją dziecko przepisało, przerysowało- zrobiło podobną.

  11. 🙂 Kiedyś na lekcji obserwowanej zaplanowałam krzyżówkę. Chciałam ją dzieciom skserować, ale ksero akurat w szkole „padło”. Pracowałam w innej szkole równolegle – ale dlaczego mam z jednej szkoły przenosić dobra do drugiej? Zatem podjęłam decyzję, że krzyżówkę dzieci narysują. Wszystko pięknie się udało, lekcja w czasie, i tylko to pytanie na koniec: Dlaczego nie skserowała Pani krzyżówki?… Bo ksero w szkole jest zepsute! Mina pani wicedyrektor bezcenna 🙂

Skomentuj Anonim Anuluj odpowiedź

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze