piątek, 9 grudnia, 2022
Strona głównaLifestyleJak przegrać rodzinę i karierę. Na wykład zaprasza Mauro Icardi

Jak przegrać rodzinę i karierę. Na wykład zaprasza Mauro Icardi

Temat zakończonego już związku argentyńskiego piłkarza Mauro Icardiego i jego żony oraz agentki, modelki Wandy Nary, to nie tylko pouczająca opowieść o tym, że historia lubi się powtarzać. To też gotowy materiał na scenariusz czarnej komedii o zawodowych oszustach i wielkich przegrywach. Tym ostatnim jest były napastnik Interu, który w finałowych scenach stracił zarówno rodzinę, jak i karierę.

Gdy nowy chłopak twojej żony robi ci to samo, co ty zrobiłeś jej poprzedniemu chłopakowi a w dodatku twoja poważna piłkarska kariera właśnie się zakończyła:

Wanda Nara. Argentyńska femme fatale

Kluczem do zrozumienia całej tej inby jest to, kim właściwie jest Wanda Nara. Po raz pierwszy wypłynęła ona na świat w 2005 r. jako tancerka w rewii w Buenos Aires. Dwa lata później trafiła na okładki tabloidów z powodu pierwszego w swoim życiu skandalu – prowadzący jednego z jej występów, komik Jorge Corona, miał się nad nią znęcać psychicznie. Następnie dosyć płynnie pojawiła się już jako celebrytka w argentyńskim odpowiedniku programu „Gwiazdy tańczą na lodzie”, a wkrótce też w lokalnym „Tańcu z gwiazdami”.

W programach telewizyjnych bryluje zresztą do dziś, ale to nie jest istotne. Ważne, że w 2008 r. Nara pobrała się z Maximiliano Lopezem, wówczas drugoplanowym argentyńskim napastnikiem, błąkającym się pomiędzy FK Moskwa (gdzie dzielił szatnię choćby z Mariuszem Jopem) a brazylijskim Gremio. W 2009 r. jakimś cudem udało mu się jednak wytransferować do włoskiej Catanii, wówczas średniaka Serie A – Wanda Nara naturalnie podążyła za nim.

Tam Maxi Lopez, pomimo całkiem niezłego pierwszego sezonu, też nie grał jednak nic ciekawego i szybko zaczął błąkać się po wypożyczeniach. Gdy zaczął się zbliżać do 30 roku życia, Wanda Nara musiała zrozumieć, że postawiła na złego konia, bo chociaż zapowiadał się dobrze (zagrał nawet trochę ogonów jako młody talent w FC Barcelonie), to wiadome się stało, że gwiazdą piłki nie zostanie. Sam fakt, że para dorobiła się trójki dzieci, raczej nie był priorytetem dla Wandy.

Wanda Nara bardziej od atencji kocha tylko pieniądze. Na okładkach tabloidów płynnie przeszła od zdjęć z Maxim Lopezem do tych z Mauro Icardim.

Wanda Nara i Mauro Icardi. Zmiana niedoszłej gwiazdy na nową

Tak się jednak składa, że z Maxi Lopezem w Sampdorii grała w 2013 r. młodziutka gwiazda piłki (20 lat), kolejny rodak Wandy Nary, Mauro Icardi. Zaprzyjaźnił się on z państwem Lopezów, stał się częstym gościem w ich domu, byli razem na wakacjach. W drugiej połowie 2013 r. Icardi podpisał swój pierwszy duży kontrakt z Interem, zaś sama Wanda podziękowała dotychczasowemu mężowi za długoletnie pożycie i wymieniła go właśnie na ten nowszy model. Rzecz jasna, w jej wersji do żadnej zdrady nie doszło, ba, to Maxi Lopez miał ją zdradzać, a nawet, co gorsza, zaniedbać.

Jednak tak: Maxi Lopez prawdopodobnie nie zrobił nic złego (chociaż Wanda również oskarżała go o zdradę). Ot, doszedł do błędnego w gruncie rzeczy wniosku, że modelka z nieskończonym parciem na szkło będzie dobrym materiałem na żonę. Natomiast Mauro Icardi okazał się być szatanem w ludzkim wcieleniu. Gdy Maxi Lopez mówił, że nie chce, by trójka dzieci jego i Wandy stała się obiektami medialnymi, Icardi najpierw odpisał „Czy chodzi ci o tych trzech synów, dla których nigdy nie masz czasu, nawet żeby zadzwonić?„, a potem wytatuował sobie ich wizerunki i imiona na ramieniu. W kwietniu 2014 r. przed meczem Sampdoria-Inter Maxi Lopez odmówił podania Icardiemu ręki. Młody piłkarz zrewanżował się golem, a klub z Mediolanu wygrał 4:0.

Icardi wkręcił się jednak w temat mocniej niż Maxi Lopez. Ten drugi mówił po latach, że najlepszą decyzją, jaką podjął, było oddzielenie swojej relacji prywatnej z Narą od zawodowej. Tymczasem Mauro wkrótce po swoim ślubie z Wandą podziękował dotychczasowemu agentowi i zatrudnił Wandę do doglądania jego interesów. Jej głównym celem miało być zapewnienie Icardiemu transferu marzeń i wywindowanie go do ścisłego światowego topu.

Przez lata łączono go z wieloma wielkimi klubami – Juventusem, Realem Madryt, Barceloną, ale do żadnych konkretów nigdy nie doszło. Icardi natomiast dostał opaskę kapitana w Interze i szansę, by zostać legendą tego klubu. Doprowadził jednak wraz z Wandą do sytuacji, w której znienawidził go cały klub, począwszy od dyrektorów, przez kibiców, a kończąc na sprzątaczkach. Apogeum tego konfliktu była sytuacja, w której w swojej wydanej pod wpływem Wandy autobiografii przyznał, że groził ultrasom Interu „kryminalistami z Argentyny”. Skończyło się odebraniem kapitańskiej opaski, odstawieniem od składu i wymuszonym transferem do Paris Saint-Germain.

Tam początkowo nawet się odnajdywał, a najważniejsze, że zadowolona Paryżem musiała być w końcu Wanda. Jednak w 2021 r., gdy PSG zgromadziło w składzie tercet Neymar-Mbappe-Messi, Icardi okazał się tam być zupełnie zbędny. Finalnie Wanda wynegocjowała mu wypożyczenie na ten sezon do tureckiego Galatasaray – dzisiaj średniego klubu w podrzędnej lidze, w ostatnich latach znanego głównie z tego, że nie płaci zawodnikom na czas.

Icardi tatuujący sobie na ramieniu aniołki i imiona dzieci Maxi Lopeza, któremu wcześniej wbił nóż w plecy.

Mauro Icardi nie zna powiedzenia, że czas to płaskie kółko

Najlepsze jest w tym wszystkim to, że po tych wszystkich szatańskich zagrywkach okazało się, że Icardi zaczyna zbliżać się do 30 roku życia, a Wanda Nara musiała zrozumieć, że… po raz drugi postawiła na złego konia. Chociaż Icardi był lepszym piłkarzem niż Maxi Lopez, to do poziomu kosmicznego i tak bardzo dużo mu zabrakło. Już w zeszłym roku doszło do dramy, którą Wanda rozpoczęła wpisem na Instagramie o treści „Kolejna rodzina, którą zniszczyłeś dla dziwki”.

Na jaw wyszło wtedy wiele dowodów niewierności Icardiego. Miał on choćby udać się do toalety z pracowniczką klubu, w którym przebywał podczas wakacji z Wandą na Ibizie, przyznał się także do romansu z argentyńską aktorką Chiną Suarez. Gdy cała sprawa stała się znana publiczności jesienią 2021 r., Argentyńczyk urwał się z treningów i – przynajmniej na moment – załagodził sprawę, jednak kilka miesięcy temu modelka już definitywnie dała światu znać, że to koniec. Zabrała ze sobą zarówno trójkę dzieci Maxi Lopeza, jak i kolejną dwójkę, której doczekała się z Icardim.

Media zaraz po tym zaczęły huczeć o jej romansie… z 22-letnim argentyńskim raperem i influencerem L-Gante. Widocznie Wanda musiała stwierdzić, że piłka nożna odchodzi do lamusa, a przyszłością są bohaterowie social mediów (L-Gante ma „tylko” 3 mln mniej obserwujących na Instagramie, niż Mauro Icardi). Ostatnio, po premierze teledysku, na którym raperek obściskuje się ze swoją nową dziewczyną, Icardi nie wytrzymał. Najpierw nazwał Wandę „pośmiewiskiem świata”, a potem znów uciekł z treningu i udał się z Turcji do Argentyny, by wyjaśnić sobie sprawę z gościem, który zrobił mu to samo, co on Maxiemu Lopezowi, ale pocałował klamkę. Może powinien ściągnąć swoich „kryminalistów z Argentyny”?

To nie jest facet, który próbuje wysępić od ciebie 5 złotych pod sklepem, tylko L-Gante, który odbił żonę Mauro Icardiemu. Ciekawe, czy wydziara sobie teraz imiona jego dzieci?

Mauro Icardi. Pół świata go nienawidzi

Śmiejemy się z tego wszystkiego przez łzy, bo zarobki Icardiego dla większości z nas pozostaną prawdopodobnie nieosiągalne. Ale jego kariera piłkarska, która zapowiadała się kiedyś naprawdę wybitnie, prawdopodobnie już zmierza ku końcowi. Napastnik nigdy nie sprawdził się w najlepszych ligach świata – hiszpańskiej czy angielskiej i raczej już tego nie zrobi, bo jego ostatnie sezony były dość żenujące. Nigdy nie osiągnął nic z kadrą, do której nie był powoływany nawet w swoim prime (finalnie zagrał dla niej 8 meczów).

Tajemnicą poliszynela jest bowiem to, że Leo Messi i szatnia stanęła po stronie Maxi Lopeza po dojściu do wniosku, że Icardi jest obrzydliwy. Kampanię przeciwko niemu rozpętał także bóg argentyńskiej piłki – Diego Maradona. Piłkarz jest znienawidzony nie tylko w ojczystej Argentynie, ale także w swojej drugiej ojczyźnie, we Włoszech. Pod koniec kariery w Interze groziła mu mafia, a po Mediolanie poruszał się z uzbrojoną obstawą. W jednym i drugim kraju po tym, jak przestanie kopać balona, będzie spalony.

Do tego pozostaje niejasna sprawa możliwych oszustw podatkowych piłkarza i jego byłej żony w Argentynie. Według tamtejszych organizacji pozarządowych, spółka Nary i Icardiego o nazwie Work Marketing Football SRL oprócz akumulowania zarabianych przez nich środków miała także pośredniczyć w ukrywaniu pieniędzy pochodzących z nieznanych źródeł przed lokalnym urzędem skarbowym, co społecznicy nazywali zwyczajnie praniem brudnych pieniędzy. Stawiam dolary przeciw orzechom, że kasę ze wspólnej spółki z łatwością przejmie Wanda Nara – rzekomo Icardi miał nawet w 2021 r. przepisać na nią część swojego majątku.

Czytaj także:

Wanda Nara to więcej niż scam. Wanda Nara wysysa z kochanków nie tylko dusze, ale też pieniądze z ich kont. Wanda Nara powinna mieć na sobie ostrzeżenie jak na paczce papierosów. W języku angielskim takie osoby określa się mianem „gold digger”, po polsku dysponujemy tylko niezbyt wdzięcznym określeniem „blachara”. Nie zmienia to faktu, że również Mauro Icardi swoją postawą wydatnie przyczynił się do tego, żeby rozwalić swój związek.

Ale czemu w ogóle o tym wszystkim pisać? Ta opowieść nie tylko uczy o tym, że niektórzy są skazani na odtwarzanie tych samych historii od nowa. To także gotowy materiał na scenariusz czarnej komedii, którego nie powstydziliby się bracia Coen. Znając życie, to Icardi z Narą i jej nowym boyem szybko dopiszą do niej kolejne części.

Polecamy:

Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze