poniedziałek, 30 stycznia, 2023
Strona głównaPolitykaWojna w Ukrainie szansą dla PiS. Nie mają z kim przegrać

Wojna w Ukrainie szansą dla PiS. Nie mają z kim przegrać

Fatalny Polski Ład, bezradność wobec rosnącej inflacji, kapitulacja państwa w walce z pandemią - kwestie, które jeszcze pięć tygodni temu ciągnęły w dół sondaże PiS niczym kula u nogi, obecnie zeszły na dalszy plan. Choć obecna sytuacja geopolityczna i wewnętrzna Polski jest nie do pozazdroszczenia, to Jarosław Kaczyński, w przeciwieństwie do konkurentów, ma nieporównywalnie więcej kart w ręku.

Andrzej Duda jeszcze śmieszny, ale już potężny (fot. JBZD)

Atak Rosji na Ukrainę spowodował, że Polska w ciągu pięciu tygodni stała się kluczowym państwem Unii Europejskiej i NATO. I choć przesuwanie siły ciężkości Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodnią flankę trwało już od kilku lat, o tyle najnowszy konflikt, który rozgrywa się tuż za polską granicą, sprawia, że zagrożenie ze strony Rosji przestało być czysto hipotetyczne.

Waszyngton i Bruksela puszczą niesnaski w zapomnienie

Choć 5 tygodni temu trudno było sobie wyobrazić, żeby prezydent USA przyjechał do kraju jawnie podważającego wspólne, euroatlantyckie wartości, takie jak wolność mediów czy praworządność, tak teraz jego wizyta była po prostu koniecznością. Polska zgodnie z własną racją stanu wzięła na siebie odpowiedzialność za wspieranie Ukrainy, poprzez działania polityczne i dyplomatyczne, a także humanitarne. Waszyngton widzi to i nie może nie doceniać.

Joe Biden swoją obecnością w Polsce i ostrą retoryką skierowaną przeciw Putinowi podkreśla jedność i zobowiązania NATO, ale także rolę Polski w obecnej sytuacji geopolitycznej. Dla rządu PiS to bardzo duże wyzwanie, ale też szansa na sprawowanie polityki zgodnej z polską racją stanu. I choć wciąż można go krytykować za małostkowość i niedemokratyczne zapędy w polityce wewnętrznej, o tyle „duża polityka” może zapewnić Kaczyńskiemu i spółce kolejną kadencję.

W dużej mierze dlatego, że nadarza się okazja na „schowanie” prezesa PiS do szafy, jak czyniono to wielokrotnie w kampaniach wyborczych. Jego domeną jest wywoływanie sporów wewnętrznych i umiejętne nimi zarządzanie, a polityka zagraniczna była do tej pory traktowana jedynie jako element rozgrywki na krajowym podwórku. Atak Rosji na Ukrainę sprawił, że nieodpowiedzialna i awanturnicza postawa w na arenie międzynarodowej musi iść w odstawkę. 

Duda i Morawiecki rosną

Rozumie to Andrzej Duda, który w szybkim tempie rośnie na arenie międzynarodowej. W Polsce wciąż wolimy śmiać się z jego lapsusów językowych, ale wyjątkowo bliskie relacje z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim czy symboliczne gesty, takie jak objęcie go za ramię przez Joe Bidena, sprawiają, że jego głos jest o wiele bardziej słyszalny i znaczy na świecie o wiele więcej niż jeszcze przed miesiącem.

Karty do ręki dostał też Mateusz Morawiecki, który wciąż zmuszony jest walczyć o swoją pozycję w partii i schedę po Kaczyńskim. W pierwszych dniach wojny polski premier rozbił bank jadąc z połajanką do Berlina i zmuszając kanclerza Scholza do mocniejszego zaangażowania w pomoc Ukrainie. Podróż pociągiem do Kijowa, choć może nie do końca rozsądna i po części zapewne pokazowa, również była wizerunkowym zwycięstwem Morawieckiego.

Kluczowa rola humanitarna i polityczna Polski w obecnym konflikcie sprawia również, że na dalszy plan schodzi spór o praworządność z Brukselą. Rację miał były już minister rozwoju Piotr Nowak, który ogłosił, że Polska jest bliska porozumienia ws. blokowanego do tej pory Funduszu Odbudowy. Fakt, że dzień później Morawiecki wręczył mu dymisję świadczy o tym, że polski premier zamierza „ugrać” w negocjacjach z Brukselą jeszcze więcej. A już na pewno samemu spić śmietankę, ogłaszając porozumienie.

PiS nie ma z kim przegrać. PO zakładniczką swoich ultrasów

To wszystko sprawia, że PiS dostaje do ręki mocne karty, a polityczni rywale je tracą. Rządzący mogą wyjść z twarzą nie tylko ze sporu o praworządność, ale też z większego, ideowego sporu o podmiotowość wewnątrz Unii. W sytuacji realnego rosyjskiego zagrożenia koncepcja wybijania się na niezależność od Brukseli błyskawicznie traci zwolenników. Głosujący na PiS radykałowie mogliby odpłynąć w stronę Konfederacji, ale to formacja, której wspieranie już niemal z automatu oznacza bycie ruską onucą

W jeszcze gorszej sytuacji jest Platforma Obywatelska. Partia, która jeszcze 5 tygodni temu, by wygrać kolejne wybory musiała jedynie nie popełniać błędów i punktować kolejne niepowodzenia PiS, aktualnie nie ma możliwości manewru. Atakowanie rządu w obecnej sytuacji jest traktowane przez większość wyborców jako zdrada stanu, a na bardziej umiarkowaną politykę nie pozwolą z kolei platformerscy ultrasi spod znaku #SilniRazem.

W trakcie gdy Polska ma do odegrania kluczową rolę w trwającej wojnie, wolą oni tworzyć fotomontaże z członkami rządu w rosyjskich mundurach, dalej kpić z angielskiego Dudy, czy obrażać się na prezydenta USA za to, że ściskał mu dłoń. Desperację twardego jądra PO pokazuje fakt, jak wielu z nich (politycy, dziennikarze, działacze), dało się nabrać na fejkowy wpis na Twitterze, z którego wynika, że to Donald Tusk namówił Joe Bidena na przyjazd do Polski.

Choć twitterowy żartowniś Człowiek Bóbr zebrał mnóstwo skalpów, to pójście jego tokiem rozumowania może okazać się dla PO najlepszą, choć trudną drogą dla PO. Załatwienie Polakom realnych korzyści tam, gdzie rząd nie daje rady nie może okazać się gorsze niż dalsze paradowanie pod szyldem opozycji totalnej. Wypominanie PiS finansowania reżimu Putina przez zakup rosyjskiego węgla czy realizowanie celów jego polityki przez co najmniej dekadę (co najmniej pośrednio zgodne z prawdą), przez najbliższe miesiące będzie niczym więcej jak strzałem w stopę.

Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze