czwartek, 23 maja, 2024
Strona głównaPolitykaWładimir Putin i nuklearny szantaż. Jak daleko się posunie?

Władimir Putin i nuklearny szantaż. Jak daleko się posunie?

Władimir Putin podjął grę, w której jednym ze scenariuszy jest wywołanie wybuchu ukraińskiego reaktora nuklearnego (fot. wikimedia/rs-online)

Agresja Rosji na Ukrainę pokazała, jak marny potencjał prezentuje armia Putina, jeśli chodzi o walkę w polu. Żołnierze masowo porzucają czołgi, wozy opancerzone, a miażdżący ich pod względem morale Ukraińcy zestrzelili po ok. 30 samolotów i śmigłowców bojowych wroga. Natowskie wyrzutnie javelin i tureckie drony bajraktar sieją postrach w szeregach rosyjskiej armii.

Wojna Rosja-Ukraina nie po myśli najeźdźców

To sprawia, że po miesiącach przygotowań i w tydzień od ataku, który miał rzucić Ukrainę na kolana, front znajduje się niemalże w tym samym miejscu, gdzie w pierwszych godzinach agresji, a ostatnio Ukraińcy przechodzą wręcz do kontrataku. Uchodzące za elitarne czeczeńskie oddziały  Ramzana Kadyrowa również uciekają z podkulonym ogonem z pola walki z ukraińską armią.

To sprawia, że żołnierze Putina unikają otwartej walki. By złamać dzielnie broniącą się Ukrainę, trwają za to ostrzały rakietowe celów cywilnych. Najwięcej bomb spadło na dzielnice mieszkalne i urzędy w Charkowie, Mariupolu czy Mikołajewie. To już nie „tylko” wojna wywołana bez wyraźnego powodu, to po prostu mordowanie ludności cywilnej za pomocą sprzętu wojskowego.

O szaleństwie i chorej determinacji Putina świadczy jednak coś jeszcze. Gdy na początku inwazji rosyjska armia zajęła elektrownię w Czarnobylu, wydawało się, że to zwykłe przejmowanie infrastruktury strategicznej wroga. Po tym, co działo się ostatniej nocy w Zaporożu, można podejrzewać, że tyran z Kremla dąży do nuklearnego szantażu.

Zaporoże. Ostrzał największej elektrowni atomowej w Europie

Rosjanie w ostatnich godzinach ostrzeliwali bowiem tamtejszą elektrownię atomową. Wiadomo, że na jej terenie wybuchł duży pożar, a ofensywa wroga uniemożliwiała akcję gaśniczą. Nad ranem, gdy Ukraińcy odparli najeźdźców, okazało się, że choć płonął budynek mieszczący reaktor z paliwem jądrowym, to mechanizm nie był aktywny. Zagrożenia promieniowaniem nie ma – na razie.

Gdyby jednak doszło do awarii, Ukraina znalazłaby się w obliczu katastrofy, przy której Czarnobyl wyglądałby na dziecięcą psotę. Zaporoże to największa elektrownia atomowa w Europie, o potencjale stanowiącym 10-krotność mocy reaktora, który spłonął w kwietniu 1986 roku. W momencie, gdy Rosjanie zaczęli ostrzał, wszystkie moduły zostały wyłączone, ale tragedia wisiała na włosku.

– Żaden kraj oprócz Rosji nigdy nie strzelał w elektrownię atomową. To pierwszy raz w historii. W całej historii ludzkości – powiedział w piątek rano Wołodymyr Zełenski, próbując wstrząsnąć światowymi przywódcami. Prezydent Ukrainy apeluje, by strefę wokół czterech tamtejszych elektrowni atomowych (łącznie 15 reaktorów) objąć nadzorem międzynarodowych sił powietrznych. 

Wołodymyr Zełeński o powstrzymaniu Rosjan. Ostrzega przed „ewakuacją Europy”

I są to apele, które na poważnie musi wziąć choćby NATO. Wiadomo, że siły Sojuszu nie mogą się zaangażować w konflikt na terytorium państwa, które nie jest jego członkiem. W tej sytuacji na usta ciśnie się jednak pytanie; po co nam w takim razie organizacja wojskowa, która nie może kiwnąć palcem, gdy szaleniec chce zamienić pół Europy w nuklearne pustkowie?

– Znacie słowo Czarnobyl. Jeśli Rosjanie zaatakują wszystkie 15 bloków na Ukrainie, całej Europie grozi ewakuacja. Państwo terrorystyczne ucieka się teraz do szantażu nuklearnego – powiedział Zełeński. Prezydent Ukrainy rozmawiał o sytuacji w przejętym Czarnobylu oraz ostrzeliwanym Zaporożu z Joe Bidenem. Amerykańscy senatorzy już wprost mówią o szaleństwie Putina i o tym, że „ktoś w Rosji mógłby stanąć na wysokości zadania” i pozbyć się nieprzewidywalnego tyrana.

Czytaj też:

Oczywiście, atak na ukraińskie elektrownie atomowe to ostateczność, ale sam temat gotowości do użycia broni nuklearnej już został wyciągnięty przez Putina. Rezydent Kremla chce w ten sposób podbić swoją pozycję negocjacyjną, ale patrząc na to, jak niekorzystnie dla Rosji przebiega wojna, trudno oprzeć się wrażeniu, że obrał drogę, z której nie ma już odwrotu. 

Maciej Deja
Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze