czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaPolitykaPaweł Kukiz notorycznie używa słów, których znaczenia nie rozumie

Paweł Kukiz notorycznie używa słów, których znaczenia nie rozumie

Nigdy nie byłem fanem talentu politycznego Pawła Kukiza. JOW-y, które muzyk kochał działają dokładnie odwrotnie niż uważa i zabetonowałyby polską scenę polityczną na amen (tak jak w Wielkiej Brytanii). Do Sejmu w 2015 roku Kukiz wpuścił zbieraninę przypadkowych gości, która szybko mu się rozpierzchła. A do tego z cichego sojusznika PiS zamienił się w jawnego obrońcę tej partii. Trudno powiedzieć jak popełniając tyle błędów, można się tak długo utrzymywać na powierzchni.

Paweł Kukiz chwalący prezesa Kaczyńskiego (fot. Flickr)

Ten tekst nie będzie wyliczał wszystkich głupot, które Kukiz zrobił w polityce, choć gdy piszę te słowa to przypomina mi się jak rozwalił własne stowarzyszenie nie zakładając partii i nie biorąc subwencji oraz jak zaproponował PiS umowę ramową czyli de facto poddaństwo. Nie ważne. Załóżmy z góry, że na taki bilans szkoda teraz czasu. Wrócę do niego, jeśli pojawi się ryzyko, że Kukiz ponownie wejdzie do parlamentu.

O co chodzi w sporze o plan odbudowy?

Skupmy się tylko na bieżących wydarzeniach. W czwartek 5 maja Parlament Europejski przyjął rezolucję, sugerującą by Komisja Europejska nie aprobowała krajowych planów odbudowy Polski i Węgier. Przeciwko tej inicjatywie głosowali eurodeputowani PiS. Reprezentanci PO w PE w większości wstrzymali się od głosu, a posłowie Nowej Lewicy poparli rezolucję.

To efekt sporu, który ciągnie się od tygodni. PiSowcy uważają, że Polska zrobiła tak wiele dla Ukrainy, że pieniądze należą się jej jak psu zupa, a lewicowcy uważają, że kasa powinna popłynąć nad Wisłę dopiero gdy Polska dostosuje się do wszystkich wyroków KE w sprawie praworządności. Warto jednak pamiętać, że głos Parlamentu jest w tej sprawie jedynie doradczy, a decyzję samodzielnie podejmuje Komisja.

Sprawę postanowił skomentować wierny żołnierz PiS, Paweł Kukiz, który powiedział, że eurodeputowani głosujący przeciwko przelaniu pieniędzy do polskiego budżetu to: „zdrajcy, kosmopolici” po czym dodał, że są „zwykłymi szmalcownikami”.

Paweł Kukiz nie rozumie znaczenia słów, których używa

W TrueStory uważamy, że obrażać też trzeba z głową. Paweł Kukiz używa słów na rympał, nie wiedząc do końca co znaczą. Zacznijmy od tego, że w żadnej swojej wypowiedzi polityk nie odniósł się do istoty sporu w Parlamencie Europejskim. Próżno też szukać jego jakichkolwiek wypowiedzi o neo-KRS, izbie dyscyplinarnej czy innych reformach Ziobry. Kukiza te sprawy po prostu nie zajmują, a jeśli już jakoś wspomina o wymiarze sprawiedliwości, to tylko w kontekście wprowadzenia instytucji sędziów pokoju.

Dziwne milczenie w sprawie, w której swoje zdanie mają wszyscy politycy od prawa do lewa może sugerować, że Paweł Kukiz po prostu nie rozumie istoty pisowskiej reformy sądów lub nie jest w stanie zapamiętać jej szczegółów. Chętnie za to zajmuje głos w sprawie głosowań w Parlamencie Europejskim. Już w listopadzie 2020 roku mówił, że powiązanie budżetu UE z praworządnością jest formą „nowoczesnych zaborów”. Jednak na temat tego dlaczego w ogóle Europa jest zaniepokojona reformami PiS milczał.

Nawet jeśli Kukiz nie ogarnia co robi Ziobro, to dalej może uważać eurodeputowanych Lewicy za „zdrajców i kosmopolitów”. Gorzej ze szmalcownikami. To słowo-wytrych na hurrapatriotycznej prawicy, które choć używane jest często, to nigdy zgodnie ze swoim znaczeniem. W 2018 roku Ryszard Czarnecki stracił stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, bo porównał Róże Thun do szmalcowników i za nic nie chciał jej przeprosić. Kukiz wspominał za to o „szmalcownictwie” w kontekście ustawy o IPN, którą polityk – choć nie był wówczas w PiS – gorąco popierał. Dokładnie zdanie wypowiedziane przez rockmena brzmiało: „gdyby Polacy odrzucili ustawę o IPN pod wpływem Izraela, kalkulując, że nie dostaniemy pieniędzy albo coś takiego, to to byłby właśnie dowód na szmalcownictwo: że sprzedaliśmy prawdę i sprzedaliśmy godność”.

Wynika z tego, że w umyśle Kukiza „szmalcownik” to ktoś kto jest gotów zrobić absolutnie wszystko dla pieniędzy, nawet „sprzedać prawdę i godność”. Gdyby trzymać się takiego – błędnego – rozumowania, to słowo dalej nie pasowałoby do sytuacji w Parlamencie Europejskim. Pieniądze za pracę w PE dostają zarówno lewicowcy, jak i pisowcy, bez względu na swoje głosowania. Dodajmy do tego, że lewica głosowała PRZECIWKO transferowi pieniędzy do Polski, bo deklaruje, że wyżej ceni wartości demokratyczne i niezawisłość sądownictwa. A to przecież przeciwieństwo zarzutów, które stawia Kukiz.

Nade wszystko poseł nawet nie stał obok słownikowej definicji znaczenia szmalcownictwa. Przypomnijmy więc, że odnosi się wyłącznie do przestępców, którzy od jesieni 1941 roku, kiedy to opuszczanie przez Żydów getta było karane śmiercią, decydowali się ich denuncjować i wskazywać Niemcom. W zamian za milczenie Żydzi musieli oddawać im często całe majątki, a i to nie gwarantowało, że człowiek będący zawodowym „łowcą głów” będzie respektować warunki umowy.

Użycie tego zwrotu w jakimkolwiek innym sensie jest niepoprawne i pokazuje brak szacunku dla ofiar Holocaustu.

Zobacz też:

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze