poniedziałek, 27 maja, 2024
Strona głównaLifestyleKukiz chce dać Polakom łatwiejszy dostęp do broni, ale lepiej zabrać dzieciaki...

Kukiz chce dać Polakom łatwiejszy dostęp do broni, ale lepiej zabrać dzieciaki na strzelnice

Poszukiwanie lobby militarnego w otoczeniu Pawła Kukiza to rzecz prosta i trudna zarazem. Prosta, bonie brakuje posłów z jego otoczenia, którzy są członkami kół łowieckich. Trudna, bo nie znajdziemy tam żadnego "handlarza", który obłowiłby się na zmianie prawa. Przyjmijmy więc, że notoryczne powroty Kukiza do tego tematu to szajba, podobna do tej z Jednomandatowymi Okręgami Wyborczymi.

Paweł Kukiz sam lubi polowania i specyficzną stylówę związaną z noszeniem dużego kalibru

Sam Kukiz podsunął nam ten pomysł, swoją wypowiedzią sprzed kliku lat, gdy podczas innej próby liberalizacji dostępu do broni powiedział: „W dużej mierze dzięki powszechnemu dostępowi do broni w Stanach Zjednoczonych mamy demokrację”. Moglibyśmy uznać, że to jedno z tych zdań, które bardzo źle się zestarzało. Gdy Kukiz wypowiadał te słowa w USA regularnie dochodziło do strzelanin w szkołach, a jakiś czas później wydarzył się pamiętny „szturm na Kapitol”. Wątpliwe, że gdyby jego zwolennicy byli kompletnie rozbrojeni, odważyliby się na taki czyn.

Poza tym demokracje mamy w prawie całej Europie, a prawo do posiadania spluwy jest tu, jakby bardziej restrykcyjne niż w USA. Kukiz mógłby więc nie mydlić nam oczu i przyznać, że to o co naprawdę mu chodzi, to żeby mógł legalnie jechać pick-upem przez pola gdzieś na Dolnym Śląsku, z kolegami (każdy ze strzelbą w ręku) na pace i słuchać Motorhead na cały regulator. Nawet jakoś to rozumiemy, ale obawiamy się że kukizowskie prawo otworzyłoby w Polsce prawdziwą puszkę Pandory.

Oficjalnie chodzi o obronność

To fafnasta próba przeprowadzenia liberalizacji przez środowisko polityczne Kukiza. Lidera ugrupowania własnego nazwiska najbardziej razi „uznaniowość organu decyzyjnego” czyli komendanta wojewódzkiego policji. Ostatecznie to od niego zależy czy broń dostaniemy, czy nie, nawet jeśli spełnimy wszystkie inne wymagania. Kukiz chciałby mu tę kompetencję zabrać.

Warto tu wspomnieć o tym, że ci co chcieli dawno już broń nabyli i to bez większych problemów. Od kilku lat miłośnicy pistoletów, wykorzystują ten sam manewr co sprzedawcy dopalaczy i nie sprzedają „prawdziwej broni”, a jedynie taką „do celów kolekcjonerskich”. Nie mówimy przy tym o zabytkowych strzelbach, jak tych z „Porachunków” Guya Ritchiego, a raczej o nowych glockach. Umówmy się, że tych nikt w gablocie nad kominkiem nie trzyma.

Z perspektywy tej luki prawnej, trudno nam zrozumieć motywacje Kukiza. Gdyby chodziło o obronność, to poseł powinien raczej zadbać o zorganizowanie zajęć strzeleckich dla młodzieży, albo o strzelnicę w każdym powiecie (tak jak niegdyś sugerował Grzegorz Braun). Tymczasem Kukiz chce po prostu zabrać państwu trochę kompetencji, tak jakby komendant podrzucał do góry otrzymane wnioski i tym, które spadną na biurko dawał zgodę, a tym które spadną na podłogę nie.

I choć sami nie pałamy miłością do organów ścigania, to musimy oddać, że obecny system – choć skomplikowany – ma trochę sensu. W systemie kukizowskim, jeśli ktoś jest niekarany i przeszedł testy psychologiczne, po prostu dostaje pozwolenie. W obecnym systemie policja może sprawdzić, że rodzina wnioskodawcy była niegdyś objęta procedurą niebieskiej karty. W ten sposób człowiek jest w stanie dojrzeć więcej niż ślepy automat. I być może zapobiec tragedii.

Glauberyt na zdjęciu, to broń kolekcjonerska. Produkowany jest do dziś w zakładach Łucznik w Radomiu

Ważny kontekst kulturowy

Czy uważamy, że Polacy z szerokim dostępem do broni zaczną się masowo zabijać? Nie do końca. Tak jak pisaliśmy wcześniej, dostęp tak naprawdę już jest dość szeroki i jak ktoś bardzo chce to broń (wcale nie czarnoprochową nabędzie). Póki co, myk polega na tym, że wiedza o dostępie do egzemplarzy „kolekcjonerskich” nie jest dość szeroka, a sama broń nie kosztuje pięciu złotych. Gorzej będzie, jeśli na posiadanie broni powstanie moda i każdy Kowalski niezależnie od tego jak często kłóci się z żoną, nabędzie pistolet. Pamiętajmy, że ponad połowa zabójstw w Polsce wynika z nieporozumień rodzinnych.

Taka moda może się wytworzyć wraz z wojną u naszych granic. To zresztą tą sytuację próbuje wykorzystać Kukiz jako pretekst do liberalizacji. Jeśli faktycznie ma chodzić o naszą obronność to mamy inny pomysł. Niech państwo organizuje obowiązkowe wyjścia na strzelnicę w ramach WF-u. Nie raz na rok, tylko powiedzmy raz na kwartał. Najlepsi strzelcy powinni dostać oferty od Wojska Polskiego. W ten sposób od razu wytypujemy samorodne talenty i unikniemy kilkudziesięciu (lekką ręką) morderstw rocznie, z powodu spluwy na zakrapianej imprezie.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

2 KOMENTARZE

  1. Nie jest prawdą, że obecnie można nabyć broń bezproblemowo:
    – trzeba udawać, że jest się „kolekcjonerem” lub „sportowcem” – to drugie kosztuje;
    – udawanie „sportowca” wymaga udawania brania udziału w zawodach;
    – należy przejść badania lekarskie i tu jest pułapka.

    Mam prawo jazdy kat. B od wielu lat, przejechałem setki tysięcy kilometrów, ale mam wadę, która uniemożliwia mi posiadanie prawa jazdy kategorii A (obecnie można mieć A1, ale to nie to samo) oraz kategorii „zawodowych”, czyli C, D, E. Nie mam widzenia przestrzennego – mogę zmusić się do obejrzenia filmu 3D w kinie, ale to jest zmuszanie się. Osoby, takie jak ja można łatwo rozpoznać – charakterystyczne jedno oko patrzące w innym kierunku. Widzę obojgiem oczu – mogę zmusić się do patrzenia obojgiem na raz, zwykle widzę okiem dominującym, ale mogę zmusić się do patrzenia okiem „drugim”. Do celowania i tak używa się jednego oka, ale ktoś uparł się, że musi być widzenie obuoczne. Takich osób jak ja jest sporo. Za granicą mogą prowadzić samochody ciężarowe, kierować autobusami, wracając do Polski – nie ma przebacz – nie i już.

    Męczy mnie powtarzanie przez wielu bredni, że w Polsce każdy kto chce może mieć broń.

  2. Albo inna sytuacja:
    umiera członek rodziny, który wydał kupę forsy na broń i co się wtedy dzieje? Należy broń oddać na policję, która zainkasuje kasę za każdy miesiąc przechowywania broni do momentu jej sprzedania lub odkupi za bezcen coś, co jest warte dużo pieniędzy.

    Traktowanie ludzi jak kretynów, którzy się pozabijają choć w innych krajach jakoś się nie zabijają. Zresztą kilkaset tysięcy broni czarnoprochowej w Polsce powinno dać do myślenia jak broń jest niebezpieczna.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze