piątek, 9 grudnia, 2022
Strona głównaKulturaMuzykaMasłowska rapuje o "Motylach". Fani hip-hopu zbaranieli

Masłowska rapuje o „Motylach”. Fani hip-hopu zbaranieli

Nie tak dawno temu pisałem o rapowym projekcie reżysera Krzysztofa Skoniecznego, a tu jak diabeł z pudełka wyskoczyła Masłowska, która właśnie odpaliła drugi w karierze projekt muzyczny i jako po prostu Dorota wydała singiel „Motyle” w hip-hopowym labelu SBM. Zarówno recenzenci, jak i młodzi fani nieznający jej twórczości wylewają na nią wiadra pomyj, a przecież to tylko kolejny epizod tego samego, wieloletniego projektu, w którym artystka miesza literaturę, film, teatr, muzykę i performens.

Rapowa Dorota Masłowska. Wcześniej grała jako Mister D.

W 2014 r. artystka wydała już jeden album muzyczny „Społeczeństwo jest niemiłe” pod pseudonimem Mister D. Jak sama twierdziła, miała ona stanowić pewną odskocznię od literatury, z którą wszyscy ją kojarzyli. 11 zamieszczonych na tej płycie piosenek było jak wyciętych z „Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną” albo innej powieści artystki.

Roiło się tam od różnych dziwnych postaci żyjących w świecie konsumpcjonizmu, świecie kultury celebryckiej i tradycyjnej jednocześnie, świecie przesiąkniętym blokowiskami, na których panują wieczne lata 90. Tekstowo zaś Masłowska korzysta z tych samych potocznych kalk językowych czy wyrażeń, które na tym etapie można chyba już nazwać masłowszczyzną – kto czytał/słuchał/oglądał, ten wie.

Muzycznie zaś była to pewna parodia stylu hip-hopowego, jedni powiedzą że minimalistyczna, a inni, że tandetna i paździerzowa. Bylejakość produkcji pasuje akurat do estetyki brudu i śmieci, pojawiającej się też w tekstach. Masłowska strasznie sepleni, a producenci nie zrobili nic, by to usunąć – co zresztą było celowym zabiegiem. No i równie ważna była seria teledysków, z czego część reżyserował… Krzysztof Skonieczny.

Płyta została zimno przyjęta przez większość krytyków, chociaż taki Onet uznał Masłowską za najważniejszą polską artystkę roku 2014. Projekt nie trwał długo, i chociaż odbyła się nawet trasa koncertowa, Mister D. już rok później zniknął ze sceny.

Od produkcji aż bolą zęby, ale nie można powiedzieć, by nie było to oryginalne.

Dorota – „Motyle”. Rzecz wycięta z filmu „Inni ludzie”

Kolejnym polem, na którym działa Masłowska, jest film, i tu można wskazać nie tylko „Wojnę polsko-ruską” Xawerego Żuławskiego z 2009 r., gdzie zagrała samą siebie, ale przede wszystkim zeszłorocznych „Innych ludzi” Aleksandry Terpińskiej. Ten hip-hopowy musical, też oparty na powieści artystki, wywarł szczególnie dobre wrażenie na redaktorze Rojewskim. Większość dialogów i narracji brzmi, jakby była pisana trzynastozgłoskowcem, a aktorzy rapują je pod snujące się leniwie przez większość filmu bity.

„Motyle” Doroty to rzecz tak idealnie wyjęta z tego świata, że można by pomyśleć, że to jakiś odrzut z produkcji tego drugiego filmu. Persona artystki z tego kawałka to wypisz wymaluj Anetka z „Innych ludzi”, chociaż topos romantycznej dresiary jest stały u Masłowskiej chyba od zawsze. A całość przypomina raczej działalność niszowego duetu Niwea niż to, co standardowo można usłyszeć w stajni SBM Label – dodam, że nie za wiele. Samo to już zasługuje na uznanie.

Jest to film ze znakiem jakości Truestory

„Motyle” lepsze niż „Społeczeństwo jest niemiłe”

Fakt faktem, że „Motyle” już przebijają na głowę piosenki ze „Społeczeństwo jest niemiłe” produkcją bitu, za którą odpowiadają sprawdzeni komercyjnie rapowi twórcy Solar i Białas. Dorota nawija znacznie sprawniej niż Mister D., ale i tak nadal nie wymawia wielu słów czysto i zupełnie ignoruje bit.

To od przyjętego punktu widzenia zależy, czy przyjąć to jako wadę, czy zaletę. Gdy Oskar z PRO8L3MU na pierwszych wydawnictwach zespołu też rapował na offbeacie, wiele osób rozpływało się nad takim innowatorstwem.

Jakiś zarzut? Że Dorota nie zrobiła czegoś nowego, jak postąpił chociażby Krzysztof Skonieczny, chociaż w jego rapie też pojawiają się elementy powrotu do „Ślepnąc od świateł”. Ja bym chciał zobaczyć Masłowską tworzącą nowe osobowości, zupełnie odcinającą się od poprzednich projektów, bez tego całego kampu, blichtru i ironii, bo tak można postawić zarzut odcinania kuponów właściwie w nieskończoność.

Tym bardziej, że w utworze jest jedna fraza i dobra tekściarsko, i bezbłędnie zarapowana (wzięłam kostium kąpielowy/kanapki, klapki, siatkę na motyle/choć w brzuchu miałam ich już tyle/że Hitchcock mógłby nakręcić „Motyle” thriller).

Zobaczymy jednak, czy ciąg dalszy – bo Masłowska już zapowiedziała, że powstanie płyta – też tak będzie wyglądać. Bo jeśli z góry będzie wiadomo, co się na niej znajdzie, to postawi to znak zapytania nad sensem jej słuchania. Ale jeśli przeważy to, co prezentuje się w powyższej frazie, to może jeszcze wyjdzie z tego coś naprawdę fajnego.

Tak samo reagowaliby na „Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną” w 2002 r., gdyby wcześniej znali tylko Sienkiewicza i „Jak Wojtek został strażakiem” (źródło: YT)

Dorota – „Motyle”. Fani wytwórni toczą pianę z ust

No i widać, że obecny label Masłowskiej (jakkolwiek to głupio nie brzmi) zasadniczo targetuje swoją muzykę pod zupełnie innego słuchacza, co można wysnuć po komentarzach pod jej klipem na YT. To tylko przegląd ciekawszych, ale cała sekcja komentarzy wygląda w ten sposób.

  • „Jak Solar ogłosił nowa artystkę ABSOLUTNIE WYJĄTKOWA, nie spodziewałem się że będzie absolutnie wyjątkowo asluchalna. Brawo macie mnie”
  • „Współczuje montażystom, którzy musieli słuchać tego kilka razy”
  • „Bardzo dobra recytacja, myślę że w podstawówce w konkursie zajęłaby minimum 5 miejsce. Tylko w konkursie musiałoby brać udział 5 osób”
  • „przy tej nucie nowe nuty maty i leosi to najlepsze nuty jakie slyszalem w zyciu” [To akurat jest mocne, chociaż się nie zgadzam – BK]
  • „ja pierdole, przesłuchałem 10 sekund i krew zalała moje uszy. AŁA”

No bo z punktu widzenia znawców masłowszczyzny, „Motyle” wpisuje się w punkt w cały, trwający od 20 lat projekt pod tytułem „Dorota Masłowska”. Ale dla przeciętnego słuchacza hip-hopu, który nie zna ani płyty Mister D., ani filmu „Inni ludzie”, to musi być poważny dysonans, porównywalny do tego, gdyby Solar i Białas postanowili promować mocno alternatywne Niweę albo Synów, których wielu słuchaczy rapu nie cierpi.

Czytaj także:

Tym bardziej, że jak zawsze u tej artystki, to jest twórczość intertekstualna, w której klip jest tak samo ważny, jak muzyka. A ten jest już zrobiony dużo bardziej na poważnie niż pochwały ninetiesowych śmietnisk kultury z teledysków Mister D. Natomiast z tego powodu przeciętny słuchacz wychowany na Macie nie pomyśli sobie, że Dorota jak zawsze stroi sobie żarty, tylko że naprawdę chce być poważną raperką mimo mizernych umiejętności.

Mimo to z artystycznego punktu widzenia już teraz można mówić o sukcesie, bo filmik obejrzało w dobę 300 tys. osób, a takie wzmożenie (dodajmy, raczej negatywne) w kręgach towarzysko-recenzenckich nastąpiło ostatnio chyba po „Szklankach” Young Leosi. Znając życie, przez następne pół roku nie będzie się mówić o niczym innym, tym bardziej jeśli wjadą kolejne utwory, więc polecam samodzielny odsłuch.

Polecamy:

Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze