niedziela, 22 maja, 2022
Strona głównaLifestyleMata w 2022 to chodząca antyreklama legalizacji

Mata w 2022 to chodząca antyreklama legalizacji

Znany z "Patointeligencji" raper Mata postanowił wraz z Young Leosią zostać aktywistą społecznym i założył Fundację 420, ruch na rzecz depenalizacji posiadania marihuany na własny użytek. To nic dziwnego - od czasów Kalibra 44 czy Molesty jaranie to jeden z ważniejszych hip-hopowych toposów. Młody Matczak w 2022 r. wygląda jednak jak żywy dowód na to, że konopie szkodzą.

Panie oficerze, jak się pan domyślił, że coś palimy? (Fot. Youtube)

Skute Bobo. Alter ego Michała Matczaka

Jeśli chodziliście do szkoły gimnazjalnej albo średniej w Polsce po latach 90., to na pewno znacie tego typa. Kolegę, który w pewnym momencie swojego życia zapalił z kimś blanta, a następnie postanowił zbudować wokół tego całą swoją osobowość. Nagle zaczął on nosić zielono-żółto-czerwone naszywki z pacyfkami, Bobami Marleyami albo po prostu charakterystycznym listkiem.

Na jego odtwarzaczu mp3 zaczęło pojawiać się polskie reggae, a on sam zaczynał charakterystycznie przeciągać głoski mówiąc „sieeeema”, no i oczywiście opowiadał wszystkim, jakie cudowne jest jaranko i jak bardzo zmienia ono życie. Michał Matczak, jak każdy szanujący się licealista, też go znał i nie omieszkał się o tym temacie wypowiedzieć.

W 2021 r. raper i koneser fast foodów powołał do życia swoje zakochane w używkach alter ego, Skute Bobo. W utworze o takim tytule ironizuje choćby takimi wersami jak „Palę dziesięć jointów dziennie, a nie umiem skręcać”, „Każdy kogo znam, zjarał chociaż gram zioła” albo „Nie odmawiam wiadra, no chyba że z rana”. Jak zwykle u tego artysty, powaga miesza się z ironią i zgrywą, a utwór wyśmiewa młodocianych pseudorastamanów. Profil Skutego Bobo zastąpił warte pewnie setki tysięcy złotych konto Maty na Instagramie.

Fundacja 420. Mata jedzie na Jamajkę

Pytanie jednak, czy, parafrazując Josepha Goebbelsa, żart powtarzany tysiąc razy nie stał się prawdą. Z okazji 20 kwietnia (czyli święta marihuany od kojarzonej z używką liczby 420), Matczak poszedł krok dalej i wypuścił do sieci wrzutę muzyczną, zrobioną z nie kim innym, jak inną wschodzącą gwiazdą showbiznesu, Young Leosią.

A na Instagramie napisał tak: „Wracamy właśnie z Leo z Jamajki, gdzie przez cały tydzień paliliśmy legalną marihuanę. Czujemy się bardzo dobrze. Był to bardzo aktywny wyjazd, w czasie którego nagraliśmy od zera 3 piosenki i 3 klipy, a w międzyczasie zwiedziliśmy prawie całą wyspę.” Ok, turystyka jest spoko, ale bardziej niepokojące jest to, co dzieje się dalej:

Wiele osób nazywa to miejsce Mekką muzyki i muszę przyznać im rację, bo jeszcze nigdzie z taką łatwością mi się nie tworzyło. Tworzenie sztuki to moja pasja i praca, z której miesięcznie energię czerpią miliony Polaków. Z kolei ja czasem czerpię swoją energię z konopi, które rosną same z siebie na co drugim polu, a za których posiadanie grozi do 10 lat pozbawienia wolności”. Żarty i zgrywa się tu chyba skończyły, a Matczak został tym, kogo jeszcze niedawno wyśmiewał.

Uwaga, tylko dla słuchaczy o mocnych nerwach

#Fundacja420. Koszmarna EPka Maty i Young Leosi

No to jak wygląda produkt pracy Matczaka, stworzony w tej jamajskiej Mekce muzyki? Bardzo, bardzo źle. Kilkukrotnie podchodziłem do sześciominutowej, trzyutworowej EPki o tytule „#fundacja420”. Poza utworem „Wyspa nadziei”, który jest na granicy słuchalności, brzmi to katastrofalnie. O ile Young Leosia nadal jest beztroską sobą, a jej wykony nie różnią się za bardzo od tego, co wcześniej nagrywała, o tyle Matczak, czy raczej Skute Bobo, głównie bełkocze sobie coś bez ładu i składu. Zwrotka Maty z utworu „Cicho” brzmi tak:

Cicho, cicho, cicho, cicho

Cicho, cicho, cicho, cicho

Mówili mi coś, chyba się pomylili, wow

Mówili mi coś, chyba się pomylili

Chyba się pomylili, chyba ochujeli

Chyba całkiem oszaleleli, chyba się pogubili

– Głos pokolenia

Gdyby to była praca domowa, to Matczak nawet nie spisałby jej w kiblu na przerwie, tylko nabazgrałby coś, gdy nauczycielka poprosiła o zebranie zeszytów. Zauważyli to oczywiście fani, którzy skomentowali to tak:

  • Tyle czekania, a utwór tragedia. Mata wróć
  • Najlepsza antyreklama jarania ever. Dobra robota 👍🏻. Jak patrzę jak ludzie głupieją to raczej do końca życia będę trzymać się na odległość. Morał – nie palcie bo przyjdzie wam jeszcze do głowy żeby na haju piosenkę nagrać i ośmieszycie się na całe życie.
  • Dawno nie widziałem takiego regresu jak Mata

Co ciekawe, za płytę „Młody Matczak” Mata zdobył niedawno Fryderyka w kategorii album roku hip-hop, zostawiając w polu znacznie lepsze artystycznie „Sprzedałem dupe” Zdechłego Osy i „Polską Florydę” Szczyla. Z kolei Leosia była nominowana w kategoriach Artystka Roku i Fonograficzny Debiut Roku, ale nie wygrała statuetki. Za jamajską przygodę ten pierwszy powinien chyba dostać bana na jakiekolwiek nagrody.

Fundacja 420. Mata zostaje aktywistą

Oprócz złej muzyki razem z EPką dostaliśmy od młodego muzyka próbkę aktywizmu społecznego. Ma zostać powołana do życia prawdziwa fundacja, celem której ma być depenalizacja posiadania marihuany na własny użytek na wzór urugwajski (dozwolone ma być 5 gramów suszu i jeden krzak konopi na osobę). O organizacji Mata z Leosią napisali tak:

Priorytetem jest muzyka. Nasza fundacja jest przestrzenią dla wszystkich jej fanów i artystów wszystkich dziedzin. Dlatego tworzenie z artystami z różnych środowisk i gatunków, utożsamiających się z celami fundacji jest dla nas kluczowe. Bo to dzięki muzyce fundacja będzie zbierać fundusze na edukację polegającą na pokazaniu społeczeństwu, kim są dzisiejsi konsumenci konopi i jak krzywdzące wobec nich jest obowiązujące w Polsce prawo.

Abradab, Magik i Joka, czyli członkowie Kalibra 44 w 1996 r. Zawieszka Abradaba z listkiem nie jest przypadkowa, bo konopie wpłynęły na całą wczesną twórczość zespołu, a od tego czasu prawo narkotykowe w Polsce tylko się zaostrzało (Fot. Wikimedia).

A to brzmi jak najmniej konkretna deklaracja świata. Konopie od lat stanowią nieodłączną część świata muzyków hip-hopowych – sławił je Kaliber 44 w 1996 r. czy Molesta w 1998 r. Członek tego drugiego zespołu, Wilku WDZ, rozpropagował częste na wlepkach hasło „Sadzić, palić, zalegalizować”. Tak się jednak składa, że poza jednym Liroyem raperzy raczej nie wchodzą do polityki, nie mówiąc o zostaniu prawodawcami. Od tego czasu prawo narkotykowe w Polsce jednak tylko się zaostrzało, chociaż świat poszedł do przodu i różne kraje od Urugwaju po Kanadę pozwalają już na rekreacyjne palenie skrętów.

Przez lata to głównie alternatywne polityczne ruchy brały depenalizację posiadania marihuany na swoje sztandary – w 2011 r. był to Ruch Palikota, a w 2015 r. podobne rzeczy obiecywał Paweł Kukiz. Dopiero niedawno za konceptem jednoznacznie stanęła Lewica. Póki co skutek jest jedynie taki, że PiS zgodził się w 2017 r. na dopuszczenie do obrotu medycznej marihuany jako leku łagodzącego objawy padaczki i przewlekłe stany bólowe, czy wspomagającego w chemioterapii nowotworów. Trudno sobie wyobrażać, by bez zmiany politycznego pejzażu depenalizacja przeszła przez Sejm.

Czytaj także:

Jednak cała akcja z Fundacją 420 wydaje się być próbą wybielenia własnego wizerunku Maty, epigona wspomnianych muzyków, czyli wokewashingiem, który polega na głoszeniu progresywnych wartości w celu promocji swojej marki i sprzedaży produktów. Maty nigdy nie uważałem za dobrego muzyka, ale oprócz zaliczenia regresu muzycznego teraz zmienił się w parodię samego siebie, zaś nieco bardziej konserwatywne osoby ode mnie prawdopodobnie będą w nim widzieć chodzącą antyreklamę używek.

Bartłomiej Król
Prawnik z Bałut, który stara się nie być mentalnym dziadem, chociaż nie zawsze mu to wychodzi. Od stycznia 2022 r. stały współpracownik portalu TrueStory.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze

WordPress Cookie Plugin by Real Cookie Banner