czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaLifestyleŁódź. Budynek Fern na OFF Piotrkowskiej to pomyłka

Łódź. Budynek Fern na OFF Piotrkowskiej to pomyłka

Urząd Miasta Łodzi finalnie poinformował, że w lutym 2023 r. rozpocznie się budowa kontrowersyjnego biurowca Fern w przestrzeni OFF Piotrkowskiej, opóźniona o dwa lata przez pandemię koronawirusa. OPG Property, firma zarządzająca nieruchomością wyciska ją jak cytrynę, przy okazji kończąc gentryfikację tego miejsca i dobijając resztki alternatywnego charakteru, który przysporzył mu takiej popularności.

Fot. materiały prasowe

Budynek Fern. Zniknie połowa OFF Piotrkowskiej

Konsekwencje tego są jasne – z chwilą wbicia na budowie pierwszej łopaty wyleci stary mur, zniknie też z OFFa bar Good Morning Vietnam – ostatnia, symboliczna pozostałość po tzw. Chinatown, jak w popularny sposób nazywało się kiedyś pozostałości fabryki Ramischa. Wyleci popularna górka z trawnikiem, a pod topór trafią ostatnie rosnące z tej strony podwórza drzewa. Pięciopiętrowy budynek Fern mocno wybije się ponad okoliczną zabudowę i zaznaczy od strony ulicy nowoczesną elewacją.

Wizualizacje prezentowane na stronach Urzędu Miasta Łodzi, chcąc nie chcąc, wprowadzają w błąd. Na głównej z nich, którą jako jedyną zobaczy większość czytelników, wydaje się, jak gdyby budynek miał jedynie zająć front obecnego wejścia na przestrzeń OFFa z Piotrkowskiej. Tymczasem na kolejnej, przedstawiającej widok z lotu ptaka, widać, że zostanie zabudowany praktycznie cały teren od tej strony, z pozostawieniem tylko części placyka przed Spalonymi Słońcem i klubem Dom – ten ostatni dzięki temu zostanie odcięty od światła.

A to właśnie na leżakach w tamtym miejscu nadal najlepiej się wypoczywa przy zachodzie słońca. Czy te dwa ostatnie kultowe miejsca na OFFie po wybudowaniu Fernu także nie postanowią się wynieść, pozostawiając przestrzeń na kolejne drogie lokale z kuchnią świata? Tym bardziej, że w Łodzi tajemnicą poliszynela jest to, że OPG żąda od swoich najemców wyjątkowo wysokich czynszów.

Fot. materiały prasowe

Budynek Fern na OFF Piotrkowskiej. Imprezowy dach i szpilkostrada

OPG zapewnia, że zamiast istniejącego placu, na dachu nowego budynku Fern ma zostać utworzona przestrzeń rekreacyjna, a konkretnie „taras widokowy i publiczne miejsce spotkań z letnim kinem, klubem muzycznym i strefą relaksu”, gdzie zachody słońca będą „jeszcze piękniejsze„. Wszystko fajnie, ale po pierwsze: już na wizualizacjach widać, że ten taras zajmie tylko niewielką część zabudowanej przestrzeni, a po drugie, mimo zapewnień o publicznym dostępie, zupełnie zmienia się symboliczny charakter tego miejsca.

W tej sferze to już nie miejsce, w którym można usiąść na ławce i odpocząć. Wjeżdżając na taras budynku z automatu stajemy się klientami, jak nie przymierzając w centrum handlowym, a przestrzeń można w łatwy sposób zamknąć przed niepożądanymi gośćmi. Z danych technicznych budynku wynika też, że winda ma być tam… jedna. A co z przepustowością ludzi, spyta ten, kto na OFFie bywa i wie, ile tam przychodzi wieczorami osób? Nie wiadomo.

Czytamy też o tym, że wraz z budynkiem ma powstać „szpilkostrada” – pas gładkiej nawierzchni wbudowany w istniejącą trylinkę, który „umożliwi wygodne przejście przez OFF w butach na wysokich obcasach”. Którakolwiek tęga głowa z działu marketingu to wymyśliła, naraża taką konstrukcją słowną całą inwestycję na śmieszność. Proponuję zamiast tego pójść drogą lotnisk i zrobić ruchomy chodnik od postoju taksówek do najdroższych knajp, tak, aby definitywnie nikomu w pofabrycznej przestrzeni nie stała się krzywda.

Fot. materiały prasowe

Budynek Fern. Nie o takiego OFFa walczyłem

Jasne, z punktu widzenia inwestora, który zarządza terenem, taka jest właśnie naturalna kolej rzeczy. Budynek będzie zarabiał znacznie lepiej, nic pusty plac z wietnamskim barem i paroma foodtruckami. Ale nie zmienia to faktu, że była to jedna z niewielu naprawdę otwartych przestrzeni przy wąskiej i zamkniętej Piotrkowskiej, dająca jej nieco oddechu. Możemy też definitywnie zapomnieć o organizacji w tym miejscu jakiejkolwiek większej imprezy masowej – jaką był organizowany w latach 2015-2017 alternatywny festiwal Domoffon.

Finalnie, istnieje też coś takiego, czego korporacja zarządzająca nieruchomością nie znajdzie w swoim Excelu, nawet gdy wszystkie słupki w nim zaświecą się na zielono – a jest tym klimat danego miejsca. Gdy w 2020 r. OPG poinformowało o planach budynku Fern, to właśnie zarzuty zarżnięcia atmosfery tego miejsca były tymi najczęściej podnoszonymi.

Wcześniej stare łączyło się tam z nowym, a brud historycznej kostki nie przeszkadzał w funkcjonowaniu nowoczesnym lokalom. To właśnie to połączenie, którego nie da się przeliczyć na złotówki, przyciągało w to miejsce takie tłumy. Wyobraźcie sobie, że deweloper zabudowuje biurowcem część schodków nad Wisłą w Warszawie. Albo fragment Wyspy Słodowej we Wrocławu. Przecież na ludziach, którzy tam przychodzą siedzieć, a nie kupować, się nie zarabia.

Krytyka dotycząca „korpobiurowca” (pierwotnie Fern miał składać się prawie tylko z przestrzeni biurowej) chyba nie została wysłuchana, skoro w oświadczeniu prasowym OPG można przeczytać, że przeznaczy „drugie piętro na usługi beauty, wellness&spa, trzecie piętro na usługi medyczne, czwarte na biura (…). Zabudowania stylizowane na kontenery morskie w prześwicie bramowym zostaną wypełnione pracowniami projektantów mody i ich pokazowymi butikami”. UMŁ mimo tego upiera się, że budynek biurowcem nie będzie.

Czytaj także:

To wszystko to wręcz esencja zjawiska gentryfikacji – miejsce, w którym można dziś jeszcze posiedzieć za darmo, zostanie zastąpione lokalami usługowymi niedostępnymi ekonomicznie dla wielu osób oraz korporacyjnymi dziwactwami w rodzaju szpilkostrady. Szkoda tylko, że to wszystko dzieje się na działce o jednej z najlepszych lokalizacji w Łodzi i za aprobatą władz miasta.

Oczywiście, na OFFa nadal klientela będzie walić drzwiami i oknami – zwłaszcza ta pożądana, z grubym portfelem. Jednak alternatywny charakter tego miejsca, które jako takie w 2014 r. zostało uznane przez czytelników National Geographic za jeden z 7 Nowych Cudów Polski, pozostanie tylko w nazwie.

Polecamy:

Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze