poniedziałek, 27 maja, 2024
Strona głównaPolitykaKuriozum w Hiszpanii po wyborach. Sami przegrani, prawica i lewica?

Kuriozum w Hiszpanii po wyborach. Sami przegrani, prawica i lewica?

W ubiegłym tygodniu odbyły się wybory parlamentarne w Hiszpanii. Prawicowa partia PP je wygrała (33 proc.). Drugie miejsce zajęli socjaliści (31 proc.), natomiast trzecie konserwatywna, populistyczna partia Vox (12 proc.). Rzecz w tym, że teraz będzie trudno utworzyć rząd na Półwyspie Iberyjskim.

Premier Pedro Sanchez i Joe Biden (fot. YouTube)

Po tych wyborach w Hiszpanii ma miejsce swego rodzaju polityczny pat. Zwycięstwo prawicy, zgodnie z oczekiwaniami, istotnie odnotowaliśmy, natomiast ta formacja nie ma wystarczającej liczby mandatów, by stworzyć koalicję mogącą sprawować władzę. Aby do tego doszło, musiałaby posiadać jeszcze 7 mandatów. Właśnie to gwarantowałoby samodzielną większość.

Trzeba zacząć „łowy”

Niezadowolona jest też lewica, która póki co nie ma wielkich szans na uzyskanie większości w parlamencie. A zatem trzeba zacząć „łowy” i przyciągnąć do siebie mniejsze partie, które ideologicznie zawieszone są między prawicą a lewicą.

Duże znaczenie nacjonalistów

Języczkiem u wagi mogą być rozmaici nacjonaliści, którzy identyfikują się z kilkoma regionami Hiszpanii, to Kraj Basków, Katalonia, Wyspy Kanaryjskie i Galicja. To beneficjenci autonomii, jaka w tym kraju przysługuje regionom, dzięki tym zasadom są to znaczące siły w układzie politycznym.

Narodowościowe partie wolą lewicę

Pech zwycięskiej niby prawicy polega na tym, że owe nacjonalistyczne formacje na ogół preferują lewicę. Prawica bowiem, tak przyjęło się sądzić, optuje za większą centralizacją i mniejszą autonomią ośrodków regionalnych, by uniknąć gróźb secesji, które przecież wielokrotnie były artykułowane chociażby w Katalonii.

Nielegalne referendum

To właśnie w regionie, który znamy przede wszystkim dzięki Barcelonie, swego czasu miało miejsce nielegalne referendum niepodległościowe. Niepodległość Katalonii nie jest już najważniejszym tematem wśród tamtejszych nacjonalistów, ale teraz mają oni sporo do ugrania, mogą stawiać żądania, szachować tych, którzy chcą dojść do władzy po tych wyborach.

Żądają plebiscytu

Obecnie największa partia z Katalonii żąda referendum w sprawie secesji tego regionu. Ale nie wolno zapominać, że przecież ono już miało miejsce i zostało uznane za nielegalne. Postulatem tych nacjonalistów jest zorganizowanie plebiscytu, tyle że i tak najpewniej nie byłby on wiążący zgodnie z obecnym stanem prawnym, bo konstytucja stanowi, że aby dokonać ewentualnej secesji, trzeba przeprowadzić ogólnohiszpańskie referendum. Referendum nie byłoby w smak ani prawicy, ani lewicy.

Hiszpania jest krajem głęboko podzielonym, spolaryzowanym przez regionalne antagonizmy. To fakt, ale jednak przyznajmy, że rzadko się zdarza w świecie zachodnim, w Europie, by po wyborach był taki rozgardiasz polityczny i by wciąż nie było pewności, kto ostatecznie przejmie władzę. Zwycięzca bierze wszystko? Niekoniecznie, chyba nie w tym przypadku, który jest rzeczywiście dość nietypowy i specyficzny.

Zatrzymano skrajną prawicę

Wielu komentatorów, którzy mieli przed wyborami liczne obawy i z niepokojem spoglądali na kolejne sondaże, odetchnęło z ulgą po ogłoszeniu wyników tej elekcji, ponieważ już wiadomo, że de facto przegrała skrajnie prawicowa, sięgająca korzeniami do czasów frankistowskich partia Vox.

Premier Pedro Sanchez być może zachowa władzę w kraju, jeśli przekona do swojej formacji właśnie owe narodowościowe partie, które jednak mogą też bardzo mocno się targować, widząc, że stanowią „game changer”, jak ostatnio często mówi się w takich sytuacjach w realiach politycznych.

Czytaj także:

Kim jest „najfajniejszy dyktator świata”?

Chiny pomogą USA w walce z „plagą zombie”? To oznacza koniec sankcji

Burmistrz Berlina: Polska jak Uganda

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze