czwartek, 23 maja, 2024
Strona głównaPolitykaKRLD grozi: wojna nuklearna jest nieunikniona

KRLD grozi: wojna nuklearna jest nieunikniona

Chociaż to w czasie trwania wojny na Ukrainie niekiedy słyszeliśmy groźby ze strony Rosji wskazujące na możliwość użycia broni atomowej, teraz w Korei Północnej wybrzmiała niepokojąca narracja. Władze tego kraju uważają, że wojna nuklearna na Półwyspie Koreańskim prędzej czy później musi wybuchnąć.

Kim Dzong Un (fot. YouTube)

W KRLD mówią o potrzebie demonstracji siły

Minister obrony Korei Północnej Kang Sun Nam, który przebywał w Rosji, stwierdził wprost, że teraz sam wybuch tego typu konfliktu nie wzbudza wątpliwości, pozostaje jedynie pytanie, kto mógłby rozpocząć tę wojnę groźną dla całego świata. Ów polityk wychodzi z założenia, że tylko demonstrując siłę, można zapewnić sobie pokój.

Obwinianie USA i Seulu

Szef MON w KRLD ciskał gromy w Zachód i sprzymierzoną z nim Koreę Południową, bo uważa, że winą władz amerykańskich i – jak twierdzi – posłusznych im polityków z Seulu Półwysep Koreański i Azja Północno-Wschodnią jako region stają się miejscem prawdopodobnego starcia, które zamieni się właśnie w wojnę nuklearną.

Polityk z KRLD nie widzi dobrej woli ze strony Waszyngtonu, chęci negocjacji, znalezienia kompromisu, by załagodzić napiętą sytuację. To oczywiście tupet i hipokryzja. Jest hardy do tego stopnia, że odrzucił już opcje obniżenia napięcia poprzez wspomniane negocjowanie czy prowadzenie dialogu. Wyszedł z założenia, że swój cel KRLD może zrealizować tylko poprzez zdecydowany pokaz siły.

Znacząca wizyta szefa rosyjskiego MON w KRLD

Ta radykalizacja antyamerykańskiej retoryki może wynikać z zacieśnienia współpracy na linii KRLD- Rosja. Przypomnijmy, że w lipcu w Korei Północnej był szef rosyjskiego MON S. Szojgu, a tajemnicą poliszynela jest, że braki w rosyjskich zasobach amunicji artyleryjskiej, kierowanych rakiet, sprzętu pancernego i dronów są naprawdę poważne i odczuwalne dla Rosjan.

Co ciekawe, we wrześniu 2022 r. Amerykanie ujawnili, że Rosja rozmawia z KRLD w sprawie dostaw sprzętu i amunicji. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych informował, że transporty miały się rozpocząć w grudniu 2022 r.

Zauroczony Trump

Donald Trump uległ wątpliwemu skądinąd urokowi osobistemu Kim Dzong Una? Otóż w czerwcu pogratulował mu, ponieważ KRLD została wybrana do Rady Wykonawczej Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Przypominamy, że pisaliśmy już na True Story o tym, jak Donald Trump, będąc prezydentem USA, spotkał się z Kim Dzong Unem w strefie zdemilitaryzowanej na granicy Korei Południowej i Korei Północnej. Nawet przekroczył symboliczną granicę i stał się pierwszym prezydentem USA, który był w Korei Północnej.

Przytoczmy fragment tekstu z TS z czerwca bieżącego roku:

„Trump najpewniej uwierzył w to, że stworzy z Kimem tak dobrą relację personalną, by doprowadzić do denukleryzacji Półwyspu Koreańskiego. W 2018 roku, gdy o tych dążeniach zrobiło się głośno, pojawiały się kpiny w mediach i uwagi, że Trump sam nic nie ugra, a ociepli tylko wizerunek krwawego dyktatora. Ale przypomnijmy, że prezydent USA zdaniem ówczesnego prezydenta Korei Południowej Moona Jae-ina powinien otrzymać Pokojową Nagrodę Nobla za swoje starania o zakończenie programu broni nuklearnej w Korei Północnej”.

Na pewno musimy mieć na uwadze to, że podczas prezydentury Trumpa dokonał się przełom. To właśnie on bowiem był pierwszym przywódcą USA, który złożył wizytę w Korei Północnej od końca wojny koreańskiej w 1953 roku, a wtedy – zaznaczmy – Amerykanie wspierali dzisiejszą Koreę Południową, natomiast ZSRR – KRLD. Warto sobie uświadomić, ile lat minęło od tamtej wojny.

Możliwość prewencyjnego uderzenia atomowego

Te działania mediacyjne Trumpa zakończyły się niepowodzeniem, bo podkreślmy, że we wrześniu 2022 roku Korea Północna wprowadziła regulacje, które umożliwiają Pjongjangowi dokonanie prewencyjnego uderzenia atomowego po to, by rzekomo chronić bezpieczeństwo państwa. Kim Dzong Una, podejmując tę zuchwałą decyzję, stwierdził, że status Korei Północnej jako państwa posiadającego broń atomową jest „nieodwracalny”.

Ponadto w czerwcu pisaliśmy już o tym, jak na początku listopada 2022 KRLD wydała w istocie groźbę użycia broni jądrowej i zapewniała, że USA i Korea Południowa „zapłacą najstraszliwszą cenę w historii”.

„Była to gniewna reakcja na wspólne manewry lotnicze tych państw – brało w nich udział około 240 samolotów bojowych. Oczywiście Trump nie jest już u władzy w Waszyngtonie, ale jednak te pogróżki wysyłane przez KRLD są wymowne i wskazują na brak woli współpracy. Działania Kima sprzed lat okazały się blefem”.

Teraz retoryka w KRLD budzi coraz większy niepokój na Zachodzie, w Europie, ale przede wszystkim rzecz jasna w Korei Południowej.

W kwietniu 2023 roku Joe Biden, prezydent USA, który ma inne poglądy i stosunek do Kima niż jego poprzednik Donald Trump, powiedział, że użycie broni jądrowej przez Koreę Płn. będzie równoznaczne z końcem tego reżimu. Te słowa padły z ust Bidena podczas konferencji po spotkaniu z prezydentem Korei Płd. Jun Suk Jeolem w Białym Domu. Jun podkreślił, że zgodzili się na „bezprecedensowe” wzmocnienie odstraszania nuklearnego.

Czytaj także:

Dlaczego Trump kocha Kima? Republikanie zniesmaczeni

Korea Północna ukradła 615 mln dolarów z gry o aksolotlach

Korea Północna potwierdza pierwszy przypadek COVID-19 w kraju



ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze