sobota, 10 grudnia, 2022
Strona głównaKulturaIncelski Matrix. Nie wszyscy incele to zwyrole i gwałciciele

Incelski Matrix. Nie wszyscy incele to zwyrole i gwałciciele

Incel to ostatnimi czasy modne słowo w Internecie. Domyślnie oznaczać miało młodego mężczyznę, który nie może znaleźć partnerki. Incele o swoją samotność mają obwiniać cały świat, a szczególnie kobiety. Coraz częściej słowo to staje się zwykłą obelgą wobec nieradzących sobie w relacjach damsko-męskich.

Incele definiują się poprzez filozofię tzw. kolorowych pigułek, nawiązujących do fabuły filmowej trylogii „Matrix” (fot. linkedin)

Zacznijmy od definicji. „Incel” to skrót pochodzący od angielskich słów „involuntary” – niedobrowolny – i „celibate” – celibat – tu rozumiany nie jako bezżenność, a jako abstynencja seksualna. Został on stworzony w latach 90-tych XX wieku przez kanadyjską studentkę znaną w sieci pod pseudonimem Alana. Była ona założycielką społeczności o nazwie „Alana Involuntary Celibacy Project”, skierowaną do wszystkich, bez względu na płeć, którzy zmagają się z niechcianą samotnością.

Incelski matrix

Około roku 2000 Alana przestała nią zarządzać, a w 2018 przyznała, że społeczność inceli rozwinęła się w zupełnie niezamierzonym przez nią kierunku. To subkultura bardzo problematyczna z kilku powodów, a pierwszym z nich jest definicja. Wiele osób – związanych zwłaszcza ze środowiskami feministycznymi – uważa, że incele to prawicowi ekstremiści, którzy nienawidzą kobiet i usprawiedliwiają gwałty, uważając, że seks im się należy, a kobiety to przede wszystkim „zasób” podlegający redystrybucji. 

W związku z tym mężczyźni, którzy są „tylko” samotni wbrew swojej woli, ale nie popierają tej toksycznej ideologii powinni przestać określać się w ten sposób, i znaleźć dla siebie inną samoidentyfikację. Incele, jakkolwiek ich zdefiniujemy, operują pewnymi figurami retorycznymi składającymi się na filozofię tzw. kolorowych pigułek, nawiązujących do fabuły filmowej trylogii „Matrix”. Najważniejsze z nich to:

  • bluepill – przekonanie, że aby znaleźć życiową partnerkę, wystarczy być dobrym człowiekiem i traktować kobiety z szacunkiem. Kobiety w wyborze partnera kierować mają  się czystym, bezinteresownym uczuciem
  • redpill – zbiór argumentacji dowodzących, że „bluepillizm” to bajka. Redpillowcy uważają, że kobiety z natury poszukują partnerów o wyższym statusie, mogących zapewnić im oraz potomstwu bezpieczeństwo na wielu płaszczyznach. Według tej teorii nieatrakcyjny mężczyzna może stać się atrakcyjny jeśli poprawi swój wygląd, charakter i status materialny lub jeśli oszuka kobietę co do tych kwestii
  • purple pill – połączenie powyższych nurtów: zasadniczo redpill, ale bez nienawiści i obwiniania kobiet oraz bez zgody na stosowanie psychomanipulacji w celu wejścia w związek
  • blackpill – bardziej radykalny redpill: jego zwolennicy uważają, że nie mają szans na znalezienie partnerki oraz że atrakcyjność jest wyłącznie kwestią genów. Łączy się on często z nienawiścią do siebie i tendencjami samobójczymi
  • white pill – tak samo jak blackpill uważa, że nie można zmienić swojego genetycznego przeznaczenia, jeśli chodzi o seks i związki, ale zamiast autodestrukcji i nienawiści do kobiet postuluje rezygnację ze sfery romantyczno-seksualnej i szukanie spełnienia życiowego na innych polach
  • pinkpill – kobiecy odpowiednik blackpilla 
Brak łuku brwiowego i cofnięty podbródek to zdaniem samych inceli ich znak charakterystyczny

Incelu, dobrze ci tak!

Z tego rozróżnienia jasno wynika, że incelstwo jest stopniowalne (choćby ze względu na istnienie różnych „pigułek”). Dotychczas media zajmujące się tym tematem, a także środowiska szczególnie wrogie incelom, miały tendencję do przypisywania wszystkim tym chłopcom i mężczyznom najbardziej skrajnych postaw i poglądów występujących w tej społeczności. Chodzi o stosowanie lub nawoływanie do stosowania przemocy wobec kobiet, a nawet aktów terroru lub co najmniej popieranie ich. 

Incele dopuścili się co najmniej kilkunastu zamachów, w których zginęły przynajmniej 72 osoby. Jednak przekonanie, że każdy incel to terrorysta to podobnie jałowy konstrukt myślowy jak ten, że każdy muzułmanin jest dżihadystą. Tymczasem to incele są częściej ofiarami hejtu i wyśmiewania. Trudno sobie wyobrazić chłopca (ale i dziewczynkę) z deficytami, który nie był obiektem szyderstw i społecznej stygmatyzacji. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że to społeczeństwo tworzy inceli. Jak?

Już w okresie dzieciństwa lub nastoletniości towarzyskie wykluczanie, przemoc fizyczna lub psychiczna ze strony rówieśników potęgują lęki i obawy przed socjalizacją. W efekcie taki człowiek nie umie nawiązywać relacji, zwłaszcza romantycznych. Więc albo w ogóle nie próbuje tego robić i jest klasyfikowany jako „przegryw”, albo robi to bardzo nieudolnie, co wiąże się z kolejną dawką szyderstw i stygmatyzacji. Pojawia się frustracja, idealna pożywka dla ideologicznego radykalizmu.

Jeden z najbardziej incelskich memów w sieci

„Mizianie się z gwałcicielami” zakazane

I bezpośrednia przyczyna rozpoczęcia aktywności na incelskich grupach internetowych. Dlaczego incele trafiają właśnie tam? Bo tylko tam ktoś wykazuje zainteresowanie ich problemami. Chcą wiedzieć, dlaczego żadna dziewczyna nie chce się z nimi umówić i tylko tam znajdują odpowiedź na to pytanie. Większość grup ludzi społecznie wykluczonych może liczyć na jakieś formy systemowego wsparcia i na mniejsze lub większe współczucie i chęć pomocy. Ale nie incele. 

Kiedy dwie znane w środowisku działaczki feministyczne Patrycja Wieczorkiewicz i Aleksandra Herzyk postanowiły zbadać i zrozumieć tę subkulturę, spotkało się to ze zdecydowaną reakcją środowisk lewicowych i feministycznych. Gdy z ich rozmów przeprowadzonych z użytkownikami portalu Wykop i zamkniętych grup na Discordzie identyfikujących się jako incele wynikło, że są oni również ofiarami systemu i należałoby im jakoś pomóc, autorkom zarzucono „mizianie się z gwałcicielami”.

Fakt, że obie od lat działają na rzecz ofiar gwałtów, a osoby, z którymi rozmawiały, nie popierały przemocy seksualnej, ani nie zostały skazane za jej stosowanie, nie miał znaczenia. Z ich badań (których efektem ma być publikacja książkowa) wyłania się obraz środowiska, w którym owszem, jest wielu mizoginów i przemocowców, ale nie brakuje też osób zwyczajnie nieszczęśliwych, cierpiących na zaburzenia psychiczne, będących ofiarami przemocy, którzy po prostu chcieliby, żeby ktoś ich pokochał.

Jak mogło do tego dojść

Ci, którzy są toksycznymi mizoginami, też zapewne nie byli tacy od zawsze, ani nie zostali nimi z dnia na dzień. Na pewno można było coś zrobić, aby do tego nie dopuścić. Można było zareagować na przemoc rówieśniczą w czasach szkolnych, może zapewnić opiekę psychologiczną i systemowe wsparcie dla osób wykluczonych społecznie. Mogły to być też warsztaty z relacji międzyludzkich prowadzone przez seksuologów. Łatwiej jednak było ich wyśmiać i upokorzyć

Polecamy:

Nadal można im pomóc, bo wielu z nich tej pomocy szuka. Jeśli społeczeństwo zapewni takim osobom sieć wsparcia, wiele z nich może w przyszłości tworzyć satysfakcjonujące związki i prowadzić szczęśliwe życie. Jeśli im tego nie damy, pójdą na Wykop, 4Chan i do tzw. „trenerów podrywu”, gdzie tylko jeszcze bardziej się zradykalizują. W niektórych przypadkach może to rzeczywiście doprowadzić do tragedii, po których wszyscy będą zadawać to samo pytanie: „jak do tego mogło dojść?”

Czytaj też:

Krzysztof Całus
Doktor nauk humanistycznych. Politolog, filozof, historyk. Na TrueStory porusza głównie tematy z pogranicza polityki i „obyczajówki”. Pasjonat Ameryki Łacińskiej. Autor dysertacji pt. „Kuba i rewolucja kubańska w prasie polskiej 1958-2016”.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze