wtorek, 25 stycznia, 2022
Strona głównaPolitykaGroźbą i prośbą. Ofensywa dyplomatyczna Morawieckiego

Groźbą i prośbą. Ofensywa dyplomatyczna Morawieckiego

Premier Mateusz Morawiecki ruszył po Europie by pozyskiwać sojuszników do załagodzenia kryzysu na granicy polsko-białoruskiej. Dyplomatyczne metody premiera są osobliwe. Na przemian prosi o pomoc i wymachuje szabelką.

Ile on wydaje na fryzjera? (fot. Twitter)

Spotkanie przywódców dwóch europejskich państw odbyło się w przyjaznej atmosferze. Po rozmowach za zamkniętymi drzwiami przyszła kolej na konferencję prasową, na której liderzy nie szczędzili sobie uprzejmości. Padły też zapewnienia o wspólnych interesach obu narodów – czytamy w depeszy prasowej.

Rzecz jasna chodzi o spotkanie premier Estonii Kai Kallas i Emanuella Macrona. O spotkaniu Morawieckiego i Macrona powiedzieć tego wszystkiego nie można. O tym jak przebiegła rozmowa obu panów wiemy tylko od Morawieckiego i zostaje nam uwierzyć mu na słowo.  Pałac Elizejski nie wydał żadnego komunikatu w tej sprawie. Oficjalnie więc Francja podziela nasze patrzenie na kryzys migracyjny, rozumie rolę Łukaszenki i Putina w jego wywołaniu i będzie nas wspierać w jego wygaszeniu.

Pozornie dobre wrażenie z francuskiej wyprawy premier popsuł jeszcze tego samego dnia, dając wywiad tamtejszemu Le Figaro. Padły bowiem pytania o napięcie między Warszawą a Brukselą, a Morawiecki zaczął odpowiadać z gracją harwestera wyrywającego drzewa w Puszczy Białowieskiej. W skrócie: cierpliwość Polski się kończy, nie mamy zamiaru w kółko tłumaczyć się Komisji Europejskiej z naszych wewnętrznych spraw, a jeśli Unia podtrzyma zasadę „pieniądze za praworządność”, to wkrótce może się okazać, że Polacy jednak nie kochają wspólnoty i zechcą ją opuścić.

Jak po takim występie mam uwierzyć Morawieckiemu w zapewnienia o wspólnych kierunkach polityki wschodniej? Z perspektywy Francji jesteśmy „chorym człowiekiem Europy”. Rosja przynajmniej jest bogata i można robić z nią interesy. Jeśli na horyzoncie pojawi się pomysł sankcji wobec Moskwy, francuskie koncerny paliwowe (np. Total) staną na głowie, żeby te nie weszły w życie. Zresztą Marine Le Pen, która niedawno została przyjaciółką Morawieckiego, sprzeda nas za ruble dwa razy szybciej niż Macron.

Trudno nie ulec wrażeniu, że francuskie władze zdecydowały się na spotkanie z Morawieckim tylko dlatego, że chcą postawić elektrownię atomową nad Wisłą. Chłód i brak respektu dla przywódcy polskiego rządu był aż nazbyt wyraźny.

Kierunek Berlin

Premier odwiedził także Berlin i Londyn, gdzie został przyjęty serdeczniej. Najpierw w Niemczech, Angela Merkel zapewniła o tym, że rozumie powagę sytuacji i zamierza nam pomóc wygasić konflikt na granicy. Faktycznie, dzięki naciskom Komisji Europejskiej udało się zablokować loty z Bagdadu do Mińska, oraz przesiadki z Damaszku, Dubaju, Stambułu i Taszkientu. Na łamach TrueStory już w październiku pisaliśmy, że zablokowanie lotów to jedyny sposób na powstrzymanie migrantów.

W piątek Morawiecki odwiedził Londyn, gdzie spotkał się z Borisem Johnsonem. Tu kurtuazji także stało się zadość i polski premier otrzymał gwarancje pomocy. Jednak w przeciwieństwie do Niemców, Brytyjczyków kryzys na Podlasiu w zasadzie nie dotyczy. Znów, chodziło raczej o to żeby Morawiecki powiedział swoje, a administracja z Downing Street wcisnęła mu brytyjskie rakiety i sprzęt wojskowy.

Dlaczego tak późno?

Premier zabrał się za jeżdżenie po Europie na kilka dni przed tym gdy w Polsce spadł pierwszy śnieg, a temperatura zaczęła spadać poniżej zera. Rząd bardzo nie chce, żeby światowe media zaczęły obiegać zdjęcia zamarzniętych, przykrytych cienką wartstwą śniegu uchodźców, którzy zginęli w jakimś polskim lesie. Pytanie jednak, dlaczego zdecydowano się na takie kroki dopiero teraz. O tym, że w Polsce pod koniec listopada robi się zimno wszyscy wiedzieli przecież od dawna.

Jeśli pamięć mnie nie myli, do niedawna rząd zapewniał, że z kryzysem poradzimy sobie sami. Nie chcieliśmy też Frontexu na granicy, a politycy PiS sugerowali, że żołnierze krajów zachodniej Europy mogą bardziej szkodzić niż pomagać. Teraz okazuje się, że pomoc (podobnie jak kasa z UE) jednak nam się przyda. Prosząc o nią, nasz premier jednocześnie wymachuje szabelką i mówi, że w sprawie sądów nie oddamy ani guzika.  

Zobacz też:

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze

WordPress Cookie Plugin by Real Cookie Banner