czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaPolitykaGroźbą i prośbą. Ofensywa dyplomatyczna Morawieckiego

Groźbą i prośbą. Ofensywa dyplomatyczna Morawieckiego

Premier Mateusz Morawiecki ruszył po Europie by pozyskiwać sojuszników do załagodzenia kryzysu na granicy polsko-białoruskiej. Dyplomatyczne metody premiera są osobliwe. Na przemian prosi o pomoc i wymachuje szabelką.

Ile on wydaje na fryzjera? (fot. Twitter)

Spotkanie przywódców dwóch europejskich państw odbyło się w przyjaznej atmosferze. Po rozmowach za zamkniętymi drzwiami przyszła kolej na konferencję prasową, na której liderzy nie szczędzili sobie uprzejmości. Padły też zapewnienia o wspólnych interesach obu narodów – czytamy w depeszy prasowej.

Rzecz jasna chodzi o spotkanie premier Estonii Kai Kallas i Emanuella Macrona. O spotkaniu Morawieckiego i Macrona powiedzieć tego wszystkiego nie można. O tym jak przebiegła rozmowa obu panów wiemy tylko od Morawieckiego i zostaje nam uwierzyć mu na słowo.  Pałac Elizejski nie wydał żadnego komunikatu w tej sprawie. Oficjalnie więc Francja podziela nasze patrzenie na kryzys migracyjny, rozumie rolę Łukaszenki i Putina w jego wywołaniu i będzie nas wspierać w jego wygaszeniu.

Pozornie dobre wrażenie z francuskiej wyprawy premier popsuł jeszcze tego samego dnia, dając wywiad tamtejszemu Le Figaro. Padły bowiem pytania o napięcie między Warszawą a Brukselą, a Morawiecki zaczął odpowiadać z gracją harwestera wyrywającego drzewa w Puszczy Białowieskiej. W skrócie: cierpliwość Polski się kończy, nie mamy zamiaru w kółko tłumaczyć się Komisji Europejskiej z naszych wewnętrznych spraw, a jeśli Unia podtrzyma zasadę „pieniądze za praworządność”, to wkrótce może się okazać, że Polacy jednak nie kochają wspólnoty i zechcą ją opuścić.

Jak po takim występie mam uwierzyć Morawieckiemu w zapewnienia o wspólnych kierunkach polityki wschodniej? Z perspektywy Francji jesteśmy „chorym człowiekiem Europy”. Rosja przynajmniej jest bogata i można robić z nią interesy. Jeśli na horyzoncie pojawi się pomysł sankcji wobec Moskwy, francuskie koncerny paliwowe (np. Total) staną na głowie, żeby te nie weszły w życie. Zresztą Marine Le Pen, która niedawno została przyjaciółką Morawieckiego, sprzeda nas za ruble dwa razy szybciej niż Macron.

Trudno nie ulec wrażeniu, że francuskie władze zdecydowały się na spotkanie z Morawieckim tylko dlatego, że chcą postawić elektrownię atomową nad Wisłą. Chłód i brak respektu dla przywódcy polskiego rządu był aż nazbyt wyraźny.

Kierunek Berlin

Premier odwiedził także Berlin i Londyn, gdzie został przyjęty serdeczniej. Najpierw w Niemczech, Angela Merkel zapewniła o tym, że rozumie powagę sytuacji i zamierza nam pomóc wygasić konflikt na granicy. Faktycznie, dzięki naciskom Komisji Europejskiej udało się zablokować loty z Bagdadu do Mińska, oraz przesiadki z Damaszku, Dubaju, Stambułu i Taszkientu. Na łamach TrueStory już w październiku pisaliśmy, że zablokowanie lotów to jedyny sposób na powstrzymanie migrantów.

W piątek Morawiecki odwiedził Londyn, gdzie spotkał się z Borisem Johnsonem. Tu kurtuazji także stało się zadość i polski premier otrzymał gwarancje pomocy. Jednak w przeciwieństwie do Niemców, Brytyjczyków kryzys na Podlasiu w zasadzie nie dotyczy. Znów, chodziło raczej o to żeby Morawiecki powiedział swoje, a administracja z Downing Street wcisnęła mu brytyjskie rakiety i sprzęt wojskowy.

Dlaczego tak późno?

Premier zabrał się za jeżdżenie po Europie na kilka dni przed tym gdy w Polsce spadł pierwszy śnieg, a temperatura zaczęła spadać poniżej zera. Rząd bardzo nie chce, żeby światowe media zaczęły obiegać zdjęcia zamarzniętych, przykrytych cienką wartstwą śniegu uchodźców, którzy zginęli w jakimś polskim lesie. Pytanie jednak, dlaczego zdecydowano się na takie kroki dopiero teraz. O tym, że w Polsce pod koniec listopada robi się zimno wszyscy wiedzieli przecież od dawna.

Jeśli pamięć mnie nie myli, do niedawna rząd zapewniał, że z kryzysem poradzimy sobie sami. Nie chcieliśmy też Frontexu na granicy, a politycy PiS sugerowali, że żołnierze krajów zachodniej Europy mogą bardziej szkodzić niż pomagać. Teraz okazuje się, że pomoc (podobnie jak kasa z UE) jednak nam się przyda. Prosząc o nią, nasz premier jednocześnie wymachuje szabelką i mówi, że w sprawie sądów nie oddamy ani guzika.  

Zobacz też:

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze