poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaPolitykaDlaczego Tomasz Lis odchodzi z Newsweeka? Wyjaśniamy

Dlaczego Tomasz Lis odchodzi z Newsweeka? Wyjaśniamy

Nie pamiętamy kiedy odejście kogoś z jakiejś redakcji wywołało tyle szumu. Tomasz Lis jest niewątpliwie legendą polskich mediów, ale w ostatnich latach głównie odcinającą kupony od dawnej sławy. Jako redaktor naczelny Newsweeka ograniczał się do pisania wstępniaków i wysyłania 200 tweetów dziennie. W pracy nie pomagały też trzy udary, które przeszedł dziennikarz

Tomasz Lis. To nie przypadek, że w telewizji można go zobaczyć już tylko od wielkiego dzwonu (fot. Youtube)

Trudno dziś w to uwierzyć, ale były czasy, gdy Tomasz Lis był poważnie brany pod uwagę jako czarny koń wyścigu prezydenckiego. Pod koniec drugiej kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego media zastanawiały się, kto mógłby być kontynuatorem jego linii w dużym pałacu. Spekulacje dotyczyły głównie Jolanty Kwaśniewskiej i właśnie Tomasza Lisa. Ostatecznie lewica wystawiła do boju Marka Borowskiego, który zajął czwarte miejsce, dając się wyprzedzić nie tylko Lechowi Kaczyńskiemu i Donaldowi Tuskowi, ale także Andrzejowi Lepperowi. Od tamtego czasu formacji nie udało się osiągnąć poważnego sukcesu w żadnych wyborach.

Ta anegdota pokazuje zarówno, jaką markę osobistą zbudował Lis, jak i czym wyróżniało się jego dziennikarstwo. Ówczesny pracownik TVN słynął z dynamicznego stylu wypowiedzi i ciętych ripost wyciąganych z rękawa. Łatwo było odnieść wrażenie, że spokojnie mógłby zamienić się rolami i wyręczyć niejednego polityka.

Tomasz Lis to przeszłość dziennikarstwa

To wszystko miało jednak miejsce prawie 20 lat temu. W międzyczasie Lis odszedł z TVN, poszedł do Polsatu (miano go usunąć po naciskach ze strony PiS), znów trafił do TVP, współpracował z nieliczoną liczbą tytułów prasowych, by w końcu zostać naczelnym Newsweeka. Jego misja na tym stanowisku trwała dziesięć lat.

Tak mogła wyglądać druga tura wyborów w 2005 roku (fot. Pixlr)

Dziennikarz objął ster w przededniu kryzysu prasy i za jego kadencji sprzedaż gazety spadła ze 120 tys. egzemplarzy do 70 tys. choć na usprawiedliwienie trzeba dodać, że spadki notowali wszyscy. Dodajmy do tego rozwój segmentu prenumerat cyfrowych, których Newsweek sprzedaje około 12 tys. To może rozczarowywać przy prawie dwukrotnie wyższym wyniku tygodnika Polityka. Już to mogłoby skłaniać zarząd Ringer Axel Springer do refleksji po 10 latach współpracy.

Jednocześnie trzeba powiedzieć, że Lis uprawia specyficzny styl dziennikarstwa. Od kiedy PiS zdobył władzę i zaczął demontaż niezależnego sądownictwa, publicysta krytykuje rząd z zapałem godnym lepszej sprawy. Oczywiście, zazwyczaj ma rację. Problem polega jednak na tym, że w dobie mediów społecznościowych, nie trzeba kupować gazety, aby redaktor oświecił czytelnika. Ten zazwyczaj wie wszystko, co może mu powiedzieć Lis, a czytając jego wstępniaki jedynie utwierdza się w swoich przekonaniach. Na dokładkę może przeczytać wywiad z okładkowym celebrytą (do wyboru: Stuhr, Tokarczuk, Cielecka, Holland), po to żeby dalej słuchać, jaka to władza jest straszna. I nawet jeśli naprawdę taka jest, to nie ma w tym nic oryginalnego.

Odejście Lisa i popłoch w szeregach KOD

Styl Lisa dobrze charakteryzuje inny znany wstępniakowicz, Jarosław Kurski. Zapytany, co myśli o odejściu kolegi, redaktor GW określa go mianem „odważnego, zaangażowanego, nonkonformistycznego i mówiącego bez niuansów”. Naszą uwagę przykuło szczególnie to ostatnie określenie, bowiem uważamy, że dostrzeganie niuansów to jedna z ważniejszych cech dziennikarza. Niuans to właśnie odcień szarości i drobna różnica, której można nie dojrzeć w spolaryzowanej politycznej grze. Jeśli Lis nie widział niaunsów, to czyniło to z niego raczej sympatyka KOD niż dziennikarza.

Warto przypomnieć, że Newsweekowi zdarzyła się taka okładka, mimo że Trzaskowski wygrał z Jakim w pierwszej turze. Tomasz Lis nie poniósł wówczas konsekwencji, choć nakład powinien zostać zmielony (fot. Newsweek)

Dalej Kurski mówi, że „chcę wierzyć, że to nie postawa Tomka była powodem rozstania, bo byłby to fatalny sygnał”. Tym samym szef Wyborczej między wierszami sugeruje, że powtarza się historia z Polsatu, gdy Zygmunt Solorz chciał robić interesy z państwem i tym samym pozwalał rządzącym wpływać na linie redakcyjne. Teoretycznie Ringer Axel Springer (właściciel Newsweeka) też mógłby mieć chrapkę na dobre układy i reklamy ze spółek skarbu państwa, ale wówczas sprzątanie zacząłby raczej od redakcji Onetu, która jest przecież dużo silniejszym medium niż Newsweek.

Przy okazji warto podkreślić, że wbrew marzeniom Lisa i Kurskiego świat nie zmieni się gdy powiedzą swoim czytelnikom, że Kaczyński jest zły. Lepszym pomysłem byłoby gdyby serwowali w swoich pismach odważne wizje Polski, która nastanie „po PiS”. Tego jednak ewidentnie nie potrafią.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

2 KOMENTARZE

  1. Wizje to się ma, gdy się za dużo wypije. Dziennikarze nie są od wizji, tylko od faktów. Teza, że czytelnikowi nie są potrzebne informacje, tylko jakieś pierdoletto jest zwyczajnie głupia i potwierdza tezy ostatniego artykułu Lisa. Co do tego wszystkiego ma KOD, trudno zrozumieć. Tomasz Lis jest świetnym, bezkompromisowym dziennikarzem. Nie stępił pióra. Czekam na kolejne artykuły.

  2. Cyt. „Oczywiście zawsze miał rację” – w czym miał rację? Czego się nie dotknął to spalił. Na końcu zaorał samego siebie. Klasyczny przykład jak można nisko upaść przez narcyzm, pychę i zamknięcie na dyskusję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze