czwartek, 7 lipca, 2022
Strona głównaPolitykaWojna w Ukrainie. 15 powodów porażki Rosji w bitwie o Donbas

Wojna w Ukrainie. 15 powodów porażki Rosji w bitwie o Donbas [ANALIZA]

Dlaczego ofensywa rosyjska w Donbasie przeradza się w wielką porażkę jeszcze przed rozpoczęciem głównej bitwy i jak zmienił się plan Putina w tym regionie - użytkownik Twittera Jan Matwiejew opublikował wyczerpującą analizę sytuacji wojsk Rosji i Ukrainy.

Rosyjscy urzędnicy wielokrotnie twierdzili, że nowym celem wojny jest zdobycie (i jak to nazywają „wyzwolenie”) Donbasu: terytoriów obwodów donieckiego i ługańskiego. A to oznaczało bezpośrednie starcie z wojskami ukraińskimi w strefie JFO (Joint Forces Operations). To linia obronna wzdłuż granicy z nieuznawanymi Doniecką i Ługańską Republiką Ludową. Miejsce jest maksymalnie przygotowane do obrony.

Od początku wojny skoncentrowano tam najbardziej gotowe do walki ugrupowanie. Na stanowiskach w rejonie Siewierodoniecka, Słowiańska i Doniecka. Najbardziej rozsądnym rozwiązaniem byłaby próba okrążenia tych oddziałów, odcięcia ich od zaopatrzenia i reszty Ukrainy. Kiedy Rosjanie mówili o „wielkiej bitwie o Donbas”, mieli na myśli coś takiego. Wielki kocioł, po którym miała nastąpić klęska Ukraińców:

Jednak czas mija i nie zaczyna się żadna „wielka bitwa”. Wojska Putina atakują, ale to tylko seria lokalnych bitew. Które przynoszą obu stronom duże straty, ale generalnie są bardziej opłacalne dla Ukrainy. Zidentyfikowałem kilka przyczyn niepowodzenia rosyjskiej ofensywy w Donbasie. Jestem pewien, że za miesiąc-dwa ta porażka stanie się oczywista dla wszystkich i Ukraińcy rozpoczną letnią kontrofensywę na kilku ważnych odcinkach frontu. Na razie przejdźmy do powodów: 

1. Odejście od koncepcji szerokiego frontu

Zachodni analitycy publikują w przybliżeniu te same mapy, które sugerują dwa warianty ofensywy rosyjskiej armii. A jednym z nich jest szeroki front. Uważam, że generałowie Putina całkowicie zrezygnowali już z tego planu. Czemu? Opuszczając Charków, Rosjanie odpuścili plany opanowania drogi na południe w kierunku Dniepru i Pawłogradu. Jedyna dogodna droga biegnie przez Krasnograd. Jest jeszcze trasa przez Łozowę, ale biegnie ona też przez Charków i Czuhujew, które pozostają wolne.

Drugim powodem odwrotu z Charkowa jest duża wisząca flanka. Miasto samo w sobie byłoby trudne do utrzymania, a nawet gdyby udało się je zdobyć i opanować drogi na południe, to w przypadku rozpoczęcia ukraińskiej kontrofensywy, cała linia sięgająca po Pawłograd musiałaby być broniona. To bardzo trudne i kosztowne. Rosjanie odpuścili też podejście pod Pawłograd i Pokrowsk od południa. Dlaczego? Ze względu na stan dróg.

To małe, słabo utwardzone drogi dwupasmowe (panorama, na mapie czerwone kwadraty). Aby skorzystać z drogi w żółtym owalu, Rosjanie musieliby zająć Zaporoże. Armia Putina wyraźnie zrezygnowała z podwójnego uderzenia, ponieważ główna część sił była skoncentrowana w rejonie Izium, a częściowo jeszcze głębiej na wschodzie i w okolicach Rubiżnoje. Żołnierzy nie przerzucono na taką skalę na południe do Hulajpola i Wołnowacha. Prawdopodobnie liczono też na wojska z Mariupola.

2. Brak jasnego planu

Sądząc po tym, co widzieliśmy w ciągu ostatnich kilku tygodni, wojska rosyjskie nie mają jasnego planu. Ponownie widzimy rozproszone ataki w różnych obszarach. W tym – na odległym froncie południowym. Zdałem sobie z tego sprawę dzięki Putinowi. Ten potężny staruszek, który nie pozwala na ucieczkę stołu z prezydenckiego bunkra, swoją nieoczekiwaną decyzją w sprawie Azowstalu (odwołanie szturmu) potwierdził, że cele polityczne są wyższe niż wojskowe. A wojsko nie ma pełnej kontroli nad wojną.

To wyjaśnia, dlaczego siły Putina bombardują teraz i ostrzeliwują składy ropy, a potem nagle dzielnice mieszkalne Kijowa. Próbują zaatakować w jednym, a następnego dnia w zupełnie innym miejscu. Albo mówią o wyzwoleniu Ukrainy, albo o zdobyciu Odessy po wycofaniu się z Nikołajewa. Przez całą wojnę widzimy nieskoordynowane działania wojsk rosyjskich i brak jasnego planu wojskowego. Wszystko to doprowadziło do pokonania ich w marcu pod Kijowem i Sumami. Trwający bałagan w zarządzaniu doprowadzi również do porażki w „bitwie o Donbas”.

3. Trudny teren

Sama ziemia ukraińska uniemożliwi Putinowi wygraną w Donbasie. Bo w tej chwili na drodze grupy posuwającej się z północy stoją poważne naturalne bariera. Pierwszą z nich jest rzeka Doniec Siewierski. Armia rosyjska jeszcze do niej nie dotarła. Rzeka ma szerokie, zalesione rozlewisko, niewiele tam stałych dróg, są ośrodki wypoczynkowe i nie ma niezawodnych przepraw przez rzekę. Ukraińcy już wysadzają mosty. Oznacza to, że nie będzie łatwo przebić się na zachód.

Nawet, gdyby jakoś im się to udało, Rosjan czeka kolejna przeszkoda. Teren na linii Słowiańsk-Kramatorsk jest trudny: to hałdy, wzgórza, surowy krajobraz. A same miasta są duże i dobrze ufortyfikowane po 2014 roku. Zakładając, że rosyjska armia jakimś cudem idzie dalej – przed Barwinkowem czeka ją przeprawa przez kolejną rzekę – Suchoj Toreć. To miejsca nie najwygodniejsze do szybkiej ofensywy. Szczególnie w warunkach, gdy obrońcy mają czas na przygotowanie pozycji. A mieli go, ponieważ

4. Opóźniony przerzut armii rosyjskiej

1 kwietnia armia rosyjska zaczęła wycofywać się z Kijowa i Czernichowa. I dopiero 19-22 kwietnia rozpoczęło się coś podobnego do nowej ofensywy na froncie wschodnim. Trzy tygodnie, podczas których najwyraźniej nie można było przenieść całego sprzętu.  Dużo napisano o tym, że Rosjanie nie mają wystarczających rezerw by osiągać cele militarne. To tylko konsekwencja powolnego transferu i generalnie braku sił i sprzętu (o tym później). 

Ukraińcy dobrze wykorzystali te trzy tygodnie. Po pierwsze znacznie łatwiej było im przenieść ich wojska. Wystarczy porównać te trasy, a wszystko stanie się jasne. Ukraińskie rezerwy i rekruci byli na froncie znacznie wcześniej niż poturbowane siły rosyjskie spod Kijowa. Od czasu do czasu wciąż znajdujemy filmy przedstawiające rosyjskie pojazdy nadjeżdżające na front.

5. Brak siły

To złożony powód, dla którego Putin w „bitwie o Donbas” w ogóle nie błyszczy. Po pierwsze, jak już powiedziałem, przeniesienie sił nie zostało jeszcze zakończone. Po drugie, nie ma już naprawdę gotowych do walki rezerw. Nie ma wyposażenia, nie ma ludzi. Spójrz na tę infografikę. Nawet według otwartych danych Putin stracił znaczną część swoich spadochroniarzy (351 osób, największa grupa).

A są to najbardziej gotowe do walki i mobilne jednostki, były używane właśnie w ofensywie do szturmu na pozycje i szybkich ataków. Rosyjskie jednostki powietrznodesantowe straciły doświadczonych żołnierzy, których zastąpić mogą jedynie rekruci. Których też nie jest tak wielu – szkolenie spadochroniarza zajmuje dużo czasu. Ale wielu teraz odmawia pójścia na front – podobne zjawisko stało się powszechne. Niewiele osób chce umierać za Putina.

Rosja straciła prawie 600 czołgów, pod 1000 pojazdów opancerzonych (BMP, BRT itp.), a także 867 ciężarówek, a Ukraińcy informują, że straty są jeszcze wyższe. Były to pojazdy gotowe do walki. Czy istnieje podobna flota pojazdów, którą można wykorzystać? Czy da się szybko dostarczyć na front? Prawdopodobnie nie! Gdy masz 1000 czołgów, możesz posuwać się naprzód na dużym froncie na znaczną odległość. Jeśli zostało ci 100, musisz zweryfikować nawet najbardziej ambitne plany.

6. Przeszacowanie możliwości bojowych armii ŁRL i DRL

Od początku wojny dowództwo rosyjskie przekazało wojskom nieuznawanych republik większość frontu. W ciągu dwóch miesięcy zdołali poczynić jakiekolwiek postępy jedynie w rejonie Ługańska, gdzie Ukraińcy byli słabo bronieni, oraz pod Wołnowachą. Zarówno na południu w okolicach Mariupola, jak i na północy w obwodzie ługańskim, siły ŁRL były wspierane przez jednostki rosyjskie. 

Natomiast w centrum, gdzie działali samodzielnie tylko przy wsparciu artylerii rosyjskiej, nie osiągnęli nic. Na swoich oficjalnych kanałach DRL-owcy nieustannie narzekają na słabe zaopatrzenie i otwarcie cieszą się z niemal trofealnych skarpet. Nawiasem mówiąc, Rosjanie zdejmują też buty z ciał Ukraińców – brakuje obuwia wojskowego.

Większość oddziałów republik to mężczyźni przesiedleni z okupowanych terytoriów. Nie wiedzą, jak i nie chcą walczyć. Jednak dowództwo rosyjskie nadal pozostawia im znaczną część frontu i aktywnie wykorzystuje ich w działaniach bojowych. Na przykład w Mariupolu, pod Rubiżniem i w Popasnej, a być może i gdzie indziej.

Wszystko to dzieje się właśnie dlatego, że nie ma wystarczających sił. Putinowi pozostało nie więcej niż 100 tys. z pierwotnego zgrupowania 200 tys. Oprócz niepowetowanych strat, wiele jednostek po prostu nie nadawało się do służby i prawdopodobnie nadal znajdują się na tyłach. Również dlatego armia rosyjska korzysta ze słabych bojówek. 

7. Słabe wsparcie artyleryjskie i lotnicze 

Zaskakujące jest jednak to, że armia Putina nie wykorzystała jeszcze w żaden sposób swojej przewagi w sile ognia. Może dlatego, że nie ma żadnej? Oczywiście, są ostrzały, samoloty latają i bombardują, ale nie widzimy, by artyleria decydowała o wyniku walki. Od 19 kwietnia regularnie dochodzi do ostrzałów w Rubiżnem i Popasnej, ale to bombardowanie osiedli na froncie w pobliżu Donbasu, a punktów kontrolnych, schronów i okopów, które później można zająć.

Jeśli chodzi o lotnictwo, to jest to interesujące. Brytyjczycy donoszą, że rosyjskie samoloty działają mniej lub bardziej swobodnie tylko wzdłuż frontu. W głębi Ukrainy wciąż czekają na sprawną obronę przeciwlotniczą i decydującą bitwę. Ich przeciętna skuteczność stanowi podobno problem, a poza tym ataki nie mogą mieć decydującego znaczenia. Nie widzimy setek takich samolotów i nie widzimy, by pomagały one całkowicie zneutralizować obronę Ukrainy.

8. Wojsko rosyjskie prowadzi ostrzał „statystyczny”

Dobrze wiemy, jak działa policja w Rosji. Jak policjanci tworzą statystyki, wymyślając na przykład sprawy związane z narkotykami. Albo na protestach. W strukturach państwowych Federacji Rosyjskiej wiele robi się dla rozliczalności, ale bez realnych rezultatów. Przez ostatni miesiąc rosyjskie lotnictwo i siły rakietowe codziennie atakowały określone cele na Ukrainie. Ale – zupełnie przypadkowo i bez skoncentrowanego wysiłku. 

Każdego dnia wystrzeliwuje się pociski kalibru 5-10, kilka innych pocisków cruise, ale tylko jedna trzecia lub nawet jedna czwarta z nich osiąga swoje cele. Rosjanie strzelają od Charkowa po Odessę, od mostów po tory kolejowe, od magazynów ropy po sklepy. Jeśli dziś zaatakowano dworzec kolejowy, to jutro zaatakowany zostanie most. Nie ma znaczenia, czy cel został rzeczywiście zniszczony, czy też trafił w sklep z oponami.

Polecamy: Rakiety spadają na Lwów. Dlaczego zniszczenie tego miasta jest tak ważne dla Rosjan?

I oczywiście wiele pocisków wlatuje w budynki mieszkalne, co z wojskowego punktu widzenia jest całkowicie bezużyteczne. Jednak mimo to Ministerstwo Obrony nadal informuje o setkach trafionych celów wojskowych. Wygląda na to, że ostrzał jest prowadzony właśnie w celach sprawozdawczych, a nie w celu osiągnięcia konkretnych korzyści militarnych. Odrzucenie skoncentrowanego ognia jest korzystne dla Ukrainy. Łatwiej jest naprawić uszkodzony most niż zbudować nowy.

Ponieważ rosyjskich rakiet jest za mało, to szybko się kończą. Żeby nie zużywać ich za wiele, przydziela się je i dowozi na każdy poszczególny dzień. I tu dochodzimy do kolejnej przyczyny niepowodzenia „bitwy o Donbas”.

9. Broń Rosji jest słabsza niż się spodziewano

Mówimy tu konkretnie o artylerii, MLRS, pociskach cruise i Iskanderach. „Pocisk Kalibr uderzył w most na Dniestrze Limańskim. Most jest nienaruszony. Dwa inne wystrzelone pociski nie sięgnęły celu” – czytamy w jednym ze sprawozdań. Uderzająca słabość superbroni Putina. Kolejny przykład – Azowstal, który był bombardowany i ostrzeliwany przez dwa miesiące. Zbombardowali go nawet wielotonowymi bombami z bombowca Tu-22M3. I co? Choć sytuacja załogi jest daleka od dobrej, to dalej mają się gdzie bronić.

Kiedy oglądam nagrania z ostrzału domów mieszkalnych, jestem oczywiście przerażony tym obrazem. Równocześnie zauważam, że domy stają się niezdatne do zamieszkania. Ale nie do obrony. Oznacza to, że putinowskie MLRS, rakiety i bomby nie mogą łatwo i swobodnie niszczyć wszystkiego, w co trafią.

Najnowszy przykład. Elektrownia cieplna w Krzemieńczuku, w którą uderzył Iskander – największy rosyjski pocisk rakietowy. Tak, elektrociepłownia jest delikatną instalacją, nawet częściowe uszkodzenie powoduje jej wyłączenie z eksploatacji. Ale z drugiej strony, czy Iskander wystarczył do jego całkowitego zniszczenia? Czy obrońcy nie mogli się tam schronić?

Podsumowując, można stwierdzić, że Putin znacznie przecenił siłę swoich rakiet. Zarówno pocisków manewrujących, jak i balistycznych. Bomby lotnicze bardzo często nie wybuchają i prawie zawsze lecą w niewłaściwą stronę. Mając broń tak miernej jakości, Rosjanie popełniają kolejny błąd: 

10. Nie ma jednego masowego uderzenia

Jeśli twoja artyleria i rakiety nie są tak silne, jak się wydawało, warto skoncentrować je w jednym obszarze, przełamać obronę i wspomóc oddziały ofensywnie. Zamiast tego, wojska rosyjskie rozproszyły siłę ognia na całym froncie i bombardują, co popadnie. Nie ma też jednego głównego kierunku ataku. W dniach 19-20 kwietnia ofensywy w różnych rejonach wydawały się być uderzeniami rozpoznawczymi lub dywersyjnymi. 

Ale czas ucieka, a nawet na froncie od Izium do Popasnej wojska rosyjskie posuwają się aż w 7 kierunkach! W tym szturmy frontalne na ukraińskie umocnienia. Podobnie jest na południu. Nie przeprowadza się już ataku na Ugledar, ale natychmiast atakuje się Hulajpole, Wielką Nowosiółkę, Orichiw i strefę na brzegu zbiornika Kachowka. Nie ma jednego potężnego ciosu. Rozpraszając i tak już ograniczone siły, armia rosyjska stawia się na równi, a nawet w niekorzystnej sytuacji z Ukraińcami. 

Ci drudzy potrafią się bronić i walczyć lepiej niż żołnierze Putina (więcej na ten temat później). W związku z tym lokalna przewaga w artylerii również nie pomaga. Atakowanie w ten sposób może tylko wyczerpać i tak już nadwyrężone oddziały. A także kosztować dużo czasu, który jest bardzo ważny dla armii rosyjskiej. Ponieważ jest ona zaopatrywana ze splądrowanych rosyjskich magazynów. Z drugiej strony, armia ukraińska jest zaopatrywana znacznie sprawniej. A to dlatego, że:

11. Rosja nie potrafi odciąć dróg zaopatrzenia

Mając tyle samolotów i rakiet, nie jest w stanie zniszczyć nawet torów kolejowych. Przez cały czas wschodni front Ukrainy jest zaopatrywany przez Dniepropietrowsk i Zaporoże drogą kolejową i lądową. Dotyczy to również wysokiej jakości zachodniej broni, która jest tam dostarczana. Nie tylko granatniki i karabiny szturmowe, ale także haubice. W drodze są również czołgi T-72M z Polski. Transporty amunicji, żywności, medykamentów czy kamizelek bojowych trwają z niewielkimi przerwami.

W tym samym czasie Rosja przeprowadza większość wojsk przez terytorium, na którym dokonała inwazji. Do Izium prowadzi jedna linia kolejowa, w okolicy jest też niewiele dróg. Wiele konwojów z zaopatrzeniem dostaje się zresztą pod ostrzał ukraińskiej armii. Wszystko wskazuje na to, że to ona, a nie armia rosyjska, która straciła prawie 1000 ciężarówek, jest lepiej zaopatrzona.

12. Armia Putina nadal nie wie, co zrobić z miastami

Załóżmy, że ofensywa będzie kontynuowana i jednostki rosyjskie zbliżą się do Słowiańska i Kramatorska. Do Zaporoża i nad Dniepr. I co wtedy? Mariupol został zdobyty tylko częściowo mimo całkowitego okrążenia i tego, że bronią go tylko niedobitki oddziałów Ukrainy.

Każda mniejsza lub większa osada stanowi poważną przeszkodę dla armii Putina. Stoją jako blokady na drodze ofensywy i zatrzymują ją. Przecież Charkowa nie dało się okrążyć nawet w miesiąc. Oznacza to, że wysiłki armii rosyjskiej zostaną z pewnością rozproszone, co pozwoli Ukraińcom na podjęcie walki. 

13. Nowa broń Ukrainy

Jest to ważny czynnik, który nie pozostawia Putinowi tak naprawdę żadnych szans na wygranie „bitwy o Donbas”. Stracono szansę na atak z zaskoczenia. Zachód długo się wahał, ale teraz ciężka broń jest już w Ukrainie. Są to haubice M777, a nawet systemy rakietowe M270 MLRS. Będą też M113, rakiety Brimstone, pojazdy opancerzone, haubice CAESAR i PZH 2000, a nawet niesamowite szwedzkie SAM-y Archer!

Amerykańskie M270 MLRS z najpotężniejszymi pociskami mają uderzać z odległości od 165 do 300 kilometrów. Oznacza to, że jednostki rosyjskie nacierające na Liman mogą być łatwo zaatakowane z przedmieść Pawłogradu. Biorąc pod uwagę wysokie straty Rosjan nawet przy ukraińskim uzbrojeniu rodem z ZSRR, nietrudno sobie wyobrazić, co się stanie, kiedy Ukraińcy zaczną używać pocisków M982 Excalibur. Zasięg wynosi 40-60 km, a odchylenie 4 metry.

14. Bohaterstwo i wyszkolenie żołnierzy ukraińskich

Czynnik, który również odgrywa ogromną rolę. Przeszło dwa miesiące wojny pokazały, że Ukraińcy wiedzą, jak walczyć. Nie są tchórzami i nie zamierzają się poddać. Co było jasne od początku, ale skala ich przewagi nad armią Putina okazała się porażająca. Wbrew rosyjskiej propagandzie, armia rosyjska to przede wszystkim hołota źle wyszkolonych, źle wyposażonych i niedoświadczonych rekrutów w jej głównym korpusie. Z kolei Ukraińcy – zupełnie przeciwnie.

Ukraińcy niszczą czołgi – zwłaszcza własnymi Stugnami. Wiedzą, jak zastawiać zasadzki, uderzać artylerią, latać samolotami i korzystać z MANPAD-ów i SAM-ów. Wiele rakiet zostaje zestrzelonych nawet przez tę niewielką obronę przeciwlotniczą, jaka im pozostała. Ukraińcy wiedzą też, jak zatapiać statki. 

Kiedy więc mówimy o „bitwie o Donbas”, musimy wziąć pod uwagę, że wojska rosyjskie będą walczyć z przeciwnikiem, który jest od nich jakościowo lepszy. A biorąc pod uwagę mobilizację na Ukrainie i jej brak w Rosji, prawdopodobnie także ilościowo.

15. Nieadekwatność rosyjskiego „planu”. 

Ostatni powód, dla którego Putin nie powinien oczekiwać zwycięstwa w Donbasie. Na pewno nie jestem ekspertem, powtórzę to jeszcze raz, moje przemyślenia są czysto „kanapowe”, ale spróbuję sobie wyobrazić, jaki mógłby być teraz plan ataku wojsk rosyjskich.

Główna ofensywa będzie działać w czerwonej strefie. Strefa żółta to obszar powolnego, rozproszonego ruchu naprzód, z uderzeniami tu i ówdzie. Strefa niebieska to obszar obrony i starcie sił ukraińskich z oddziałami ŁRL. Na zachód od Słowiańska siły rosyjskie będą próbowały posuwać się na Pokrowsk przez Barwinkowo – szturmując i zdobywając kolejno osady. Tymczasem inne grupy będą przenikać do wnętrza tego „kotła”, próbując zablokować Słowiańsk, Kramatorsk i Siewierodoniec.

W planie tym jest kilka słabych punktów. Po pierwsze, wyżej wymienione przyczyny mogą pozbawić armię rosyjską szansy na jakikolwiek postęp. Żadna z narysowanych strzałek nie może przełożyć się na rzeczywistość. Po drugie, nadal istnieje możliwość ataku z boku. Jeśli Pawłograd i Łozowa pozostaną wolne, staną się twierdzami dla kontrataków Ukraińców. Druga możliwość to powolny odwrót.

Biorąc pod uwagę, że wojska rosyjskie posuwają się naprzód w umiarkowanym, a nie szybkim tempie, Ukraińcy zachowają możliwość taktycznego wycofania się z kotła. Ogólnie rzecz biorąc, widzę, że armia rosyjska wybrała taktykę „zamęczenia” przeciwnika jako najbardziej niezawodną i pozbawioną ryzyka. Wysyłając kolumnę na przebój, podejmujesz ryzyko. Nie wiesz, czy to będzie zasadzka, czy dowódca zgłupieje i pójdzie w złą stronę.

A kiedy po prostu wysadzasz wioskę artylerią, a potem a potem atakujesz ją na oślep, co może pójść nie tak? Oprócz dużej liczby ofiar? Generałowie Putina już udowodnili swoją niekompetencję w zakresie taktyki i strategii. Mam nawet na ten temat wątek. Po co więc wymyślać przebiegłe posunięcia, skoro można po prostu zmiażdżyć siłą. Ale czy jest w tym siła?

Polecamy:

Moja ostateczna ocena jest następująca. Wojska Putina spędzą kolejne 2-3 tygodnie, metodycznie posuwając się naprzód 1-2 km dziennie, próbując choć trochę sforsować obronę Ukraińców. W tym czasie stracą wszystkie siły, a ofensywa zostanie zatrzymana. Nastąpi ukraiński kontratak. Wszystko to, oczywiście, bardzo przypomina bitwę pod Kurskiem. Tyle że tym razem wojska rosyjskie są po stronie agresora. 

Bardzo podobna sytuacja. Długotrwałe przygotowanie. Całkowity brak efektu zaskoczenia. Nacisk na artylerię i przegrupowaną obronę z jednej strony, a czołgi z drugiej. Czy wynik bitwy o Donbas będzie podobny do tego z bitwy o Kursk? Zobaczymy. To jest wojna. Wszystko może się zdarzyć. Niczego nie da się przewidzieć, możemy jedynie próbować to analizować.

Czytaj też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

2 KOMENTARZE

  1. Ukraińskie jednostki sa wykrawawione.
    Rozbiły pierwszy rzut rosyjski na „łuku donbaskim” sami ponosząc duże straty. drugi rzut wprowadzony rosjan, gniecie ukrainców i to bardzo.

    Ukraińcy nie mają już praktycznie odwodów. – zostaly im dwie brygady regularnego wojska i WOT,
    Ukraińcy nie rotują wojskiem, nie luzują skrawionych brygad (które nadają się już jedynie do przeformowania) bo nie mają kim

    Co do planu Rosjan- jest on prosty i co gorsze skuteczny -kładą „walec” artyleryjski na pozycje przeciwnika, zmuszając obrońców do odwrotu, a potem teren ten zajmują czołgi.
    Rosjanie cały czas idą na przód.

    Teren owszem, sprzyja obrońcom, ale absolutnie nie jest to bardzo duża przeszkoda dla wojsk rosyjskich

    Ta „analiza” to myślenie życzeniowe

  2. Wiktor, ruska onuco, gdybyś nie zauważył, to Kongres USA właśnie uchwalił „Lend-Lease”, a Ukraińscy żołnierze już szkolą się w amerykańskich bazach na terenie Niemiec. Ruscy nie mają szans. Ta analiza jest wręcz zbyt łagodna. Za miesiąc trupy Rosjan będa gnić od wybrzeża po granicę z Białorusią 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze