środa, 17 lipca, 2024
Strona głównaBez kategoriiPoznań. Zapadł wyrok. Zabiła partnera, prosiła o pomoc dzieci

Poznań. Zapadł wyrok. Zabiła partnera, prosiła o pomoc dzieci

Jak informuje portal epoznan.pl, zapadł prawomocny wyrok w sprawie zabójstwa, do którego doszło na Głuszynie w Poznaniu. Sprawczyni tego czynu zabiła partnera nożem kuchennym. Co gorsza, kilkuletnie dzieci z jej woli miały pomagać w umyciu i przeniesieniu ciała.

Poznań – Głuszyn (fot. YouTube)

To wydarzenie miało miejsce w marcu 2022 roku. Wtedy w mieszkaniu na poznańskim Głuszynie znajdowało się ciało 31-latka, które wkrótce odkryto. O zabójstwo podejrzewano kobietę, która była z nim w związku, wkrótce potem zatem trafiła do aresztu. Proces ujawnił straszliwe informacje związane z tą sprawą.

Śledczy ustalili, że kobieta w nocy z 5 na 6 marca 2022 roku spierała się głośno ze swoim partnerem i dźgnęła go nożem kuchennym w okolice lewego obojczyka. Po tym ciosie mężczyzna zmarł w ciągu maksymalnie kilkunastu minut.

Wszystko widziały dzieci

Portal epoznan.pl przytacza, jak tamto zdarzenie mogło wyglądać z perspektywy dzieci:

„Wszystko widziały dzieci kobiety w wieku 8, 9 i 10 lat. Kobieta wykorzystała je do tego, by pomogły jej umyć, przebrać i przenieść ciało mężczyzny z kuchni do pokoju. Co więcej, kobieta nie próbowała ratować partnera. Po kilku godzinach zadzwoniła po służby ratunkowe, twierdząc, że mężczyzna w takim stanie wrócił do domu. Miała też udawać, że go reanimuje w trakcie rozmowy telefonicznej ze służbami”.

Kluczowe zeznania

Beata L. na początku nie przyznawała się do winy, z czasem zmieniła swoją wersję, utrzymując, że to dźgnięcie nożem było przypadkowe. Twierdziła, że broniła się przed partnerem. Sąd orzekł, że 31-latek zginął z winy kobiety, która dopuściła się zabójstwa. Wątpliwości rozwiały zeznania córki Beaty L., która – jak podają poznańskie media – przyznała, że matka zadała cios mężczyźnie. Gdy ten w trakcie kłótni chciał opuścić mieszkanie. L. miała się na to nie godzić.

Znamy wyrok

W marcu Beata L. usłyszała wyrok 12 lat więzienia. Wyrok nie był jednak prawomocny. W środę sąd apelacyjny podtrzymał wyrok. Teraz jest prawomocny.

Argumentacja sędzi

„W nocy z 5 na 6 marca 2022 roku pomiędzy Beatą L. a pokrzywdzonym Łukaszem K. doszło do kłótni, w trakcie której Łukasz K. postanowił opuścić miejsce zamieszkania, natomiast oskarżona Beata L. sprzeciwiała się temu, nie chciała, żeby on wyszedł z mieszkania. Z zeznań małoletniej wynika wprost, że to matka chwyciła za nóż i to tym nożem zadała Łukaszowi K. cios w klatę piersiową” – mówiła sędzia w marcu bieżącego roku, przytaczamy jej wypowiedź za stroną portalsamorzadowy.pl.

Sędzia zaznaczyła też, że Beata L. nie tylko zabiła partnera w obecności dzieci, ale też po popełnieniu zabójstwa „zacierając ślady posłużyła się jeszcze swoimi dziećmi, którym nakazała pomoc przy przenoszeniu ciała pokrzywdzonego z kuchni do pokoju, a następnie pomoc przy jego przebieraniu i myciu. Takie działanie w stosunku do małoletnich, kilkuletnich dzieci jest działaniem karygodnym w ocenie sądu” – argumentowała sędzia.

Sędzia uważa, że tamto wydarzenie „niewątpliwie będzie odbijało się na zdrowiu psychicznym dzieci przez długi czas, jeśli nie przez całe życie”.

Okoliczność łagodząca

Sędzia w swojej argumentacji uwypukliła to, że główną okolicznością łagodzącą jeśli chodzi o wysokość kary było to, że oskarżona jest osobą upośledzoną w stopniu lekkim. Sędzia uznała, że kara 12 lat pozbawienia wolności jest w tym przypadku karą sprawiedliwą i adekwatną.

Prokurator żądała 15 lat więzienia

Prokurator Anna Fellenberg-Kokocińska była bardziej kategoryczna od sędzi i domagała się dla oskarżonej kary 15 lat więzienia. W mowie końcowej zwracała uwagę na to, że „oskarżona ugodziła w dobro powszechnie uznane za najcenniejsze dla każdego człowieka – ludzkie życie”.

„Dopuściła się zamachu na życie swojego partnera, a ponadto dokonując tego czynu na oczach swoich dzieci i domagając się od nich pomocy w przemieszczeniu rannego Łukasza K. do innego pomieszczenia, kłamiąc oraz zwlekając z wezwaniem pomocy medycznej, zburzyła dotychczasowy świat swojej małej córeczki i jej braci, których z racji swoich obowiązków wynikających z macierzyństwa, miała chronić przez złem i zagrożeniem, zapewnić bezpieczeństwo i szczęśliwe dzieciństwo. Partner kobiety, młody człowiek Łukasz K. nie żyje. Rodzeństwo zostało rozdzielone, chory niepełnosprawny chłopiec nie został w terminie poddany operacji. Dzieci spędziły miesiące w domu dziecka i placówce opiekuńczej” – argumentowała, cytujemy wypowiedź kolejny raz za stroną portalsamorzadowy.pl.

Czytaj także:

Kalisz. Koń z tęczową flagą na balkonie

Śmierć nastolatki po tiktokowym wyzwaniu to nie pierwszyzna. Dramatyczny apel

Konin: Złapano rosyjskiego szpiega. To obywatel Ukrainy

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze