poniedziałek, 30 stycznia, 2023
Strona głównaEkologiaKlimatyczna hipokryzja. Wysłannik ONZ ds. klimatu zamieszany w wylesianie Brazylii

Klimatyczna hipokryzja. Wysłannik ONZ ds. klimatu zamieszany w wylesianie Brazylii

Mark Carney pracuje na co dzień jako wysłannik ONZ ds. klimatu i zajmuje się lobbowaniem na rzecz dekarbonizacji światowej gospodarki. Ten sam Mark Carney jest też dyrektorem w globalnej korporacji, która przez ostatnią dekadę wylesiła tysiące hektarów w południowej Brazylii. Niestety to nie pierwszy przykład klimatycznej hipokryzji.

Mniej lasów, mniej problemu. (Fot. Wikimedia/Ibamagov/Twitter/lizylilly2)

Mark Carney to kanadyjski bankier, były szef Banku Anglii, a obecnie mianowany w 2019 r. specjalny wysłannik ONZ ds. klimatu, którego zadaniem jest prowadzenie konsultacji i negocjacji z rządami i organizacjami w kwestii traktatów klimatycznych. W 2021 r. z jego inicjatywy powstała koalicja Glasgow Financial Alliance for Net Zero (GFANZ), w ramach której ponad 500 instytucji finansowych i banków całego świata prowadzi rozmowy na temat dekarbonizacji globalnej gospodarki.

Jednocześnie w 2020 r. Carney został dyrektorem w firmie Brookfield, gigancie rynku inwestycyjnego, który zarządza majątkiem o wartości szacowanej na 700-750 miliardów dolarów i zajmuje się energią odnawialną, infrastrukturą, nieruchomościami oraz produktami kredytowymi. W zeszłym miesiącu Carney został awansowany na stanowisko dyrektora działu nieruchomości, a pod jego zarządzaniem znalazło się kilkaset tysiącami hektarów ziemi rolnej w południowej Brazylii, gdzie produkuje się między innymi soję, kukurydzę oraz wypasa bydło.

Jak twierdzi organizacja pozarządowa Global Witness, firma Brookfield wylesiła co najmniej 9 tysięcy hektarów terenów pod nowe plantacje soi założone w latach 2012-2021 r. Miało to miejsce w ekoregionie sawanny Cerrado, uznawanej za najbogatszy biologicznie obszar tego typu na świecie. Według raportu organizacji wylesienie skutkuje emisją 600 tysięcy ton ekwiwalentu CO2 – tyle samo, co ponad milion lotów z Nowego Jorku do Londynu. Gdy proceder ten miał się kończyć, Mark Carney stwierdził, że na skutek kryzysu klimatycznego w 2050 będzie umierać tyle samo osób rocznie, co na skutek epidemii koronawirusa.

Gdy tylko powyższe informacje trafiły do opinii publicznej, okazało się firma Brookfield zdecydowała o sprzedaży brazylijskich nieruchomości powiązanych z wylesianiem. Stoi to w sprzeczności z postawą promowaną publicznie przez samego Marka Carneya, który wzywał firmy, by nie sprzedawały tych majątków, które szkodzą środowisku – a zamiast tego by zmniejszyły ich szkodliwy wpływ albo w ogóle zamknęły taką działalność. Wypowiadał się tak chociażby w październiku przed Izbą Gmin, a następnie na egipskiej konferencji COP27.

Działacze Global Witness podnoszą, że zgodnie z filozofią bankiera, korporacja powinna z powrotem zalesić tereny zmienione w plantacje. „Aby osiągnąć cele klimatyczne i ograniczyć globalne ocieplenie do poziomu nie wyższego niż 1,5 stopnia, musimy bezwzględnie powstrzymać wylesianie. Ale musimy również odwrócić ten proces”, przypominają.

Czytaj także:

„Debata na temat stopniowego wycofywania aktywów wysokoemisyjnych jest bardzo nowa i większość uczestników uznaje, że do wspierania wcześniejszego wycofywania takich aktywów z eksploatacji potrzebne są innowacyjne formy finansowania. Firma Brookfield współpracuje z decydentami i instytucjami finansowymi na całym świecie, aby pomóc w rozwoju tego myślenia”, odpowiada w typowy dla korporacji sposób Brookfield. Można by właściwie zostawić tu pusty akapit, a sens byłby ten sam.

Brookfield tłumaczy się dalej tym, że ich inwestycje w Brazylii ograniczano w ciągu ostatniej dekady, a nieruchomości musiały zostać sprzedane z uwagi na zakończenie działalności założonego tam funduszu – a zgodnie z umową, należało zwrócić inwestorom ich własność. Zalesienie ich z powrotem nie wchodziło natomiast w grę, bo przyniosłoby stratę, a nie istnieje żaden mechanizm, który by ją zrekompensował. Choć – jak podnoszą przedstawiciele firmy – dyrektor Mark Carney pracuje nad takim mechanizmem w ramach koalicji GFANZ.

To kolejny przykład tego, że korporacje nijak nie poczuwają się do odpowiedzialności za klimat, jeśli nie leży to wprost w ich interesie. Fundusze inwestycyjne, takie jak Brookfield, żyją z tego, że udzielają różnego rodzaju pożyczek pod rozwój – co w krajach rozwijających się oznacza często eksploatację zasobów naturalnych, w przypadku Brazylii szczególną bolączką jest wycinka lasów. W ich interesie nie leży to, by taki proceder się zakończył, o ile nie dostaną od rządu stosownych rekompensat.

Zeszłoroczny raport pokazał zresztą dobitnie, że największe firmy świata tylko udają, że walczą z emisjami CO2. Z drugiej strony przypomina się przysłowie, że jeśli chcesz wejść między wrony, musisz krakać jak i one. Być może jeśli ONZ chce faktycznie uzyskać ustępstwa wielkiego biznesu co do jego inwestycji, to potrzebny jest ktoś w rodzaju bankiera Marka Carneya.

Polecamy:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze