piątek, 14 czerwca, 2024
Strona głównaEkologiaKlimatyczna hipokryzja. Wysłannik ONZ ds. klimatu zamieszany w wylesianie Brazylii

Klimatyczna hipokryzja. Wysłannik ONZ ds. klimatu zamieszany w wylesianie Brazylii

Mark Carney pracuje na co dzień jako wysłannik ONZ ds. klimatu i zajmuje się lobbowaniem na rzecz dekarbonizacji światowej gospodarki. Ten sam Mark Carney jest też dyrektorem w globalnej korporacji, która przez ostatnią dekadę wylesiła tysiące hektarów w południowej Brazylii. Niestety to nie pierwszy przykład klimatycznej hipokryzji.

Mniej lasów, mniej problemu. (Fot. Wikimedia/Ibamagov/Twitter/lizylilly2)

Mark Carney to kanadyjski bankier, były szef Banku Anglii, a obecnie mianowany w 2019 r. specjalny wysłannik ONZ ds. klimatu, którego zadaniem jest prowadzenie konsultacji i negocjacji z rządami i organizacjami w kwestii traktatów klimatycznych. W 2021 r. z jego inicjatywy powstała koalicja Glasgow Financial Alliance for Net Zero (GFANZ), w ramach której ponad 500 instytucji finansowych i banków całego świata prowadzi rozmowy na temat dekarbonizacji globalnej gospodarki.

Jednocześnie w 2020 r. Carney został dyrektorem w firmie Brookfield, gigancie rynku inwestycyjnego, który zarządza majątkiem o wartości szacowanej na 700-750 miliardów dolarów i zajmuje się energią odnawialną, infrastrukturą, nieruchomościami oraz produktami kredytowymi. W zeszłym miesiącu Carney został awansowany na stanowisko dyrektora działu nieruchomości, a pod jego zarządzaniem znalazło się kilkaset tysiącami hektarów ziemi rolnej w południowej Brazylii, gdzie produkuje się między innymi soję, kukurydzę oraz wypasa bydło.

Jak twierdzi organizacja pozarządowa Global Witness, firma Brookfield wylesiła co najmniej 9 tysięcy hektarów terenów pod nowe plantacje soi założone w latach 2012-2021 r. Miało to miejsce w ekoregionie sawanny Cerrado, uznawanej za najbogatszy biologicznie obszar tego typu na świecie. Według raportu organizacji wylesienie skutkuje emisją 600 tysięcy ton ekwiwalentu CO2 – tyle samo, co ponad milion lotów z Nowego Jorku do Londynu. Gdy proceder ten miał się kończyć, Mark Carney stwierdził, że na skutek kryzysu klimatycznego w 2050 będzie umierać tyle samo osób rocznie, co na skutek epidemii koronawirusa.

Gdy tylko powyższe informacje trafiły do opinii publicznej, okazało się firma Brookfield zdecydowała o sprzedaży brazylijskich nieruchomości powiązanych z wylesianiem. Stoi to w sprzeczności z postawą promowaną publicznie przez samego Marka Carneya, który wzywał firmy, by nie sprzedawały tych majątków, które szkodzą środowisku – a zamiast tego by zmniejszyły ich szkodliwy wpływ albo w ogóle zamknęły taką działalność. Wypowiadał się tak chociażby w październiku przed Izbą Gmin, a następnie na egipskiej konferencji COP27.

Działacze Global Witness podnoszą, że zgodnie z filozofią bankiera, korporacja powinna z powrotem zalesić tereny zmienione w plantacje. „Aby osiągnąć cele klimatyczne i ograniczyć globalne ocieplenie do poziomu nie wyższego niż 1,5 stopnia, musimy bezwzględnie powstrzymać wylesianie. Ale musimy również odwrócić ten proces”, przypominają.

Czytaj także:

„Debata na temat stopniowego wycofywania aktywów wysokoemisyjnych jest bardzo nowa i większość uczestników uznaje, że do wspierania wcześniejszego wycofywania takich aktywów z eksploatacji potrzebne są innowacyjne formy finansowania. Firma Brookfield współpracuje z decydentami i instytucjami finansowymi na całym świecie, aby pomóc w rozwoju tego myślenia”, odpowiada w typowy dla korporacji sposób Brookfield. Można by właściwie zostawić tu pusty akapit, a sens byłby ten sam.

Brookfield tłumaczy się dalej tym, że ich inwestycje w Brazylii ograniczano w ciągu ostatniej dekady, a nieruchomości musiały zostać sprzedane z uwagi na zakończenie działalności założonego tam funduszu – a zgodnie z umową, należało zwrócić inwestorom ich własność. Zalesienie ich z powrotem nie wchodziło natomiast w grę, bo przyniosłoby stratę, a nie istnieje żaden mechanizm, który by ją zrekompensował. Choć – jak podnoszą przedstawiciele firmy – dyrektor Mark Carney pracuje nad takim mechanizmem w ramach koalicji GFANZ.

To kolejny przykład tego, że korporacje nijak nie poczuwają się do odpowiedzialności za klimat, jeśli nie leży to wprost w ich interesie. Fundusze inwestycyjne, takie jak Brookfield, żyją z tego, że udzielają różnego rodzaju pożyczek pod rozwój – co w krajach rozwijających się oznacza często eksploatację zasobów naturalnych, w przypadku Brazylii szczególną bolączką jest wycinka lasów. W ich interesie nie leży to, by taki proceder się zakończył, o ile nie dostaną od rządu stosownych rekompensat.

Zeszłoroczny raport pokazał zresztą dobitnie, że największe firmy świata tylko udają, że walczą z emisjami CO2. Z drugiej strony przypomina się przysłowie, że jeśli chcesz wejść między wrony, musisz krakać jak i one. Być może jeśli ONZ chce faktycznie uzyskać ustępstwa wielkiego biznesu co do jego inwestycji, to potrzebny jest ktoś w rodzaju bankiera Marka Carneya.

Polecamy:

To_tylko Redaktor
To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze