wtorek, 18 czerwca, 2024
Strona głównaPracaKaucja dla wolontariuszy. Wyzysk czy normalna sprawa?

Kaucja dla wolontariuszy. Wyzysk czy normalna sprawa?

Niedługo wystartuje popularny i lubiany Open’er Festival. Jan Śpiewak, polityk i działacz społeczny, zwrócił uwagę na pewien zapisek dotyczący podjęcia się wolontariatu na wydarzeniu. Każda chętna osoba, która chce udzielić nieodpłatnej pracy na rzecz Open’era, będzie zobligowana to wpłaty kaucji wynoszącej niemal 1000 złotych. Organizatorzy wydali już swoje oświadczenie w tej sprawie.

Open’er Festival 2015. /Fot. Facebook

Open’er Festival będzie trwał od 28 czerwca do 1 lipca. Jak co roku, organizatorzy zbierają grupę wolontariuszy, którzy wesprą przebieg festiwalu. Na oficjalnej stronie możemy znaleźć taki komunikat:

„Wolontariat jest nieodłączną częścią każdego festiwalu. Wiele osób współpracuje z nami w tej formie od lat, pomagając budować festiwal i wspierając nasze działania na jego terenie. Biorąc udział w  wolontariacie masz możliwość zdobycia cennego doświadczenia, które przybliży Cię do pracy przy organizacji największych wydarzeń muzycznych. Dzięki temu możesz wziąć czynny udział w realizacji festiwalu a w wolnych chwilach uczestniczyć w koncertach!”.

Brzmi to nieźle, jednak jest pewien haczyk, na który część internautów zwróciła uwagę. By zostać wolontariuszem, należy uprzednio wpłacić 950 zł kaucji. Jest to kwota, która stanowi równowartość ceny 4-dniowego karnetu na udział w wydarzeniu.

Treść całego ogłoszenia na oficjalnej stronie Open’era. /opener.pl/wolontariat-2023

Pracujesz za darmo, a dodatkowo płacisz

Rzeczywiście taka informacja może brzmieć dziwnie, a wręcz wywołać oburzenie. Wolontariusz to osoba, która dobrowolnie godzi się na darmową pracę, więc czemu ma dodatkowo płacić? Organizatorzy zapewniają ochotnikom podczas 4 dni pracy jeden ciepły posiłek w ciągu dnia, nieodpłatne miejsce na polu namiotowym oraz możliwość uczestnictwa w festiwalu w wolnym czasie. Czy brzmi to dość zachęcająco? Jak się okazuje, dla jednych tak, dla innych nie (jak zwykle).

Całą sprawę nagłośnił Jan Śpiewak, który wyraził swój negatywny stosunek do podejścia organizatorów Open’era. Mężczyzna udostępnił wypowiedź jednej z internautek, która miała potwierdzić, że wolontariat na tym wydarzeniu uwłacza ludzkiej godności.

„Byłam na tym wolontariacie lata temu. Wtedy też była kaucja – równowartość karnetu. Zgłosiłam się, bo chciałam pracować w kulturze i w mojej głowie miał być to fajny punkt w CV 19-latki. Zostałam przydzielona do strefy eko. I wiesz co robiłam? Sprzątałam kubki po piwskach w oczoje*bnej pomarańczowej koszulce. Po każdym koncercie musieliśmy śmigać po scenę i sprzątać. To samo w stefie gastro. Pijane, bogate dzieciaki traktowały nas jak g*wno. Serio, chciało mi się płakać. Ale nie mogłam zrezygnować, bo wtedy nie zwróciliby mi kaucji, którą pożyczyłam od starszej siostry. Sprytnie to sobie wymyślili. Minęło jakieś 10 lat, nigdy już na ten festiwal nie wróciłam” – napisała.

W ciągu tylu lat sytuacja mogła ulec poprawie, lecz kaucja w cenie biletu wstępu nadal pozostała. Przyznajmy sobie, że sprzątanie śmieci nie powinno stanowić zdziwienia, gdy chcemy pracować w charakterze wolontariusza. Z drugiej strony, skoro organizatorzy reklamują swoją propozycję hasłem głoszącym, że dzięki temu przedsięwzięciu można zdobyć fajne doświadczenie, to wypadałoby przynajmniej jednego dnia pozwolić ochotnikom na wykazanie się w ciekawszych zajęciach.

Sytuacji nie polepsza fakt, że rzeczywiście wolontariusze są narażeni na nieprzyjemne zdarzenia związane z wyśmiewaniem i wyzwiskami ze strony „zwykłych” uczestników festiwalu. Młodzież, w dodatku pijana, potrafi być okrutna. Idea, że w takim przypadku wolontariusz nie może dobrowolnie zrezygnować z pracy i otrzymać zwrotu kaucji, rzeczywiście powinna być poddana krytyce.

Open’er postanowił ustosunkować się do zaistniałej sytuacji.

To normalna praktyka

Z drugiej wielu komentujących nie zgodziło się z podejściem Śpiewaka. Jedna z użytkowniczek, która także posiada doświadczenie jako wolontariuszka na Open’erze, napisała:

„Byłam na tym wolontariacie, super się bawiłam, praca była lekka i godziny dostosowane do koncertów na których mi zależało. Oprócz tego mieliśmy wyżywienie i oddzielne miejsce na polu. Kaucja zwracana od razu po zakończeniu festiwalu wszystkim, którzy wywiązali się z obowiązków”.

Odpowiedź innego użytkownika, który nie poparł stanowiska Śpiewaka.

Na pewno kaucja stanowi dobre zabezpieczenie dla organizatorów, którzy – nie czarujmy się – chcą zarabiać i to jest ich główny cel. Wolontariusze mogą rzeczywiście zgłosić się do pracy tylko po to, by „za darmo” się pobawić i posłuchać ulubionych wykonawców, a przy tym samym nie wywiązać się z przydzielonych obowiązków. W takim razie kaucja jest po prostu jak bilet wstępu, a organizatorzy nie są na minusie.

Może jednak zamiast polegać na wolontariuszach, warto, by Open’er zainwestował w normalne zatrudnianie osób na czas wydarzenia? Otrzymywaliby oni wynagrodzenie, a nie tylko obietnicę na podbudowanie sobie CV czy otrzymanie posiłku.

Zobacz także:

Papierosy plus hot dog. Kontrowersyjna promocja Żabki

Siergiej Andriejew. Czemu dyplomata nadal przebywa w Polsce?

PiS znów czegoś nie przemyślał. Tym razem cierpią mieszkańcy Mierzei Wiślanej

Anna Jadowska-Szreder
Anna Jadowska-Szrederhttps://www.youtube.com/@normalnapara
Technik informatyk, choć moim prawdziwym zamiłowaniem jest tworzenie materiałów na kanał YouTube "Normalna Para", pisanie artykułów z naciskiem na lifestyle i ekologię oraz prowadzenie własnych mediów społecznościowych.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze