wtorek, 27 lutego, 2024
Strona głównaKulturaKamień z Rosetty. Egipt znów żąda jego zwrotu od Wielkiej Brytanii

Kamień z Rosetty. Egipt znów żąda jego zwrotu od Wielkiej Brytanii

Egipscy archeolodzy ponowili wezwanie do zwrotu kamienia z Rosetty, jednego z najbardziej ikonicznych artefaktów pochodzących z epoki starożytności, znajdującego się w British Museum w Londynie. Póki co jednak na to się nie zanosi, a zmagania Egipcjan przypominają to, z czym spotykają się Polacy mówiący o konieczności zwrotu zagrabionych nam dzieł sztuki przez Szwecję - walenie głową w mur.

Kamień z Rosetty, eksponowany dzisiaj jako jeden z najważniejszych skarbów British Museum

Kamień z Rosetty. Co to jest?

Kamień z Rosetty to płyta o wysokości ok. 110 cm, która została wykopana przez żołnierzy francuskich w 1799 r. podczas prac fortyfikacyjnych w mieście Rosetta (po arabsku Rashid) w delcie Nilu. Pochodzi ona z II wieku p.n.e. i stanowi fragment steli o funkcji informacyjno-religijnej, która była umieszczona w świątyni z polecenia kapłanów. Panującą dynastią w Egipcie byli wówczas zhellenizowani przedstawiciele Ptolemeuszy, potomkowie wodza Aleksandra Wielkiego, wobec czego te same informacje zostały na niej umieszczone na trzy sposoby: w języku egipskm zapisanym hieroglifami, niżej jako ten sam tekst w tzw. zapisie demotycznym, a na dole w grece.

W 1801 r. Brytyjczycy pokonali francuskie siły w północnej Afryce, odebrali im kamień i zabrali go do Londynu, gdzie od tego czasu jest eksponowany niemal bez przerwy w British Museum. Tam znalezisko okazało się być bezcenne. Dzięki temu, że pismo greckie dało się bez problemu odczytać, w latach 1822-1823 r. udało się skatalogować i zrozumieć znajdujące się na kamieniu hieroglify. Przedstawiony na nim tekst to kapłański dekret, mocą którego z okazji koronacji nowego władcy – ośmioletniego Ptolemeusza V – ogłoszono amnestię i obniżono podatki.

Niepodległy Egipt zaczął interesować się artefaktem stosunkowo niedawno. Dopiero w 2003 r. Zahi Hawass, sekretarz generalny egipskiej Najwyższej Rady Starożytności (departament Ministerstwa Kultury, dziś osobne ministerstwo) wezwał w zagranicznych mediach do zwrotu kamienia. Podkreślał, że stela z Rosetty to ikona egipskiej tożsamości i kluczowy obiekt jego dziedzictwa kulturowego. Wskazał też, że to nie jedyny obiekt tego typu – prócz kamienia, Egipt utracił również słynny popiersie Nefretete (dziś w Berlinie) albo dysk ze świątyni w Denderze (w Paryżu).

W odpowiedzi British Museum wysłało do Egiptu replikę kamienia, odmawiając wydania oryginału. Razem z kilkoma innymi placówkami (Luwr, Muzeum Pergamońskie w Berlinie czy Metropolitan Museum w Nowym Jorku), wydało też oświadczenie o tym, że „przedmioty nabyte w dawnych czasach muszą być postrzegane w świetle różnych wrażliwości i wartości odzwierciedlających tę wcześniejszą epokę”, a także, że „muzea służą nie tylko obywatelom jednego narodu, ale ludziom każdego narodu”. W skrócie: pocałujcie nas.

Fragment kamienia z Rosetty, pokrytego pismem hieroglificznym i demotycznym (Encyclopaedia Britannica)

Kamień z Rosetty. Macron zwraca skarby do Togo. A Wielka Brytania?

Obecnie jednak dochodzi do pewnych zmian w myśleniu. Nie tak dawno chociażby Emmanuel Macron zadeklarował zwrot zagrabionych pod koniec XIX wieku dzieł sztuki na rzecz Beninu. Z tego względu również egipscy archeolodzy ponowili wezwanie do zwrotu kamienia z Rosetty. Kampania internetowa historyków zebrała do tej pory kilka tysięcy podpisów i ma na celu „przekazać Egipcjanom, co zostało im odebrane”, jak mówi egiptolożka Monica Hanna z Arabskiej Akademii Nauk, Technologii i Transportu Morskiego. Pozostaje ona w przekonaniu, że wszystkie dzieła wrócą na swoje miejsce.

Mimo tego rzecznik British Museum twierdzi, że placówka nie dostała żadnej formalnej prośby o zwrot kamienia. Podkreśla też, że po 1799 r. w Egipcie znaleziono jeszcze kilkadziesiąt tego rodzaju kamiennych stel, z czego większość pozostaje obecnie w muzeach nad Nilem. „British Museum bardzo ceni sobie pozytywną współpracę z kolegami z całego Egiptu” – dodano w oświadczeniu, ale wiadomo, że odpowiedź na ewentualną „formalną prośbę” także będzie negatywna.

Nie ma co kryć, że gra toczy się o najwyższą możliwą stawkę: pieniądze. Egipt chciałby przy pomocy artefaktów pobudzić sektor turystyczny, który jest kluczowym źródłem dochodów dla jego gospodarki. W ciągu najbliższych kilku miesięcy kraj planuje otworzyć duże nowe muzeum poświęcone starożytności w pobliżu piramid w Gizie, w którym mają być prezentowane najsłynniejsze artefakty pochodzące z czasów faraonów. „Egipskie antyki odróżniają kraj od miejsc turystycznych na całym świecie”, mówił w zeszłym tygodniu minister turystyki tego kraju Ahmed Issa.

Czytaj także:

Tymczasem kilka dni temu British Museum otworzyło własną wystawę pt. „Hieroglify: odblokowanie starożytnego Egiptu”, w której kamień odgrywa kluczową rolę. Dla dzisiejszych Egipcjan to, co się dzieje, to zatem nie tylko przemoc kulturowa czy imperializm kulturowy, jak mówi Monica Hanna, ale też utrata zarobku. Standardowo pojawia się też argument, że w Londynie artefakt jest znacznie bezpieczniejszy, niż na niestabilnym Bliskim Wschodzie. W redakcji rozumiemy zaś starania mieszkańców Egiptu, bo przypominają one do złudzenia temat zagrabionych przez Szwedów w XVI wieku polskich dóbr kultury, do których zwrotu Sztokholm nijak się nie poczuwa.

Polecamy:

Bartłomiej Król
Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze