sobota, 24 lutego, 2024
Strona głównaZdrowieIlość THC w marihuanie jest coraz większa. To zły znak

Ilość THC w marihuanie jest coraz większa. To zły znak

Przez fakt, iż marihuana w wielu krajach zyskuje coraz większą popularność, produkowane są coraz mocniejsze produkty z jej zawartością. Eksperci uważają, że ilość THC, czyli substancji czynnej w marihuanie, wzrosła z 4% do aż 12% w ciągu zaledwie kilku lat. Nie jest to niestety dobra wiadomość, gdyż w takim układzie częściej może dochodzić do uzależnień.

Fot. Pixabay

Gwałtowny wzrost THC na przestrzeni lat

Zmiany w ilości THC można zaobserwować nie tylko w przypadku marihuany kupowanej w celach rekreacyjnych, ale i także w medycznej. W niektórych odmianach ta druga może osiągnąć nawet próg 20% THC. Nie pozostaje to bez wpływu na organizm człowieka. Szacuje się, iż w naturalnym procesie marihuana tworzy ponad 100 różnych związków zwanych kannabinoidami, które odpowiadają za wprawianie człowieka w stan zadowolenia oraz rozluźnienia.

Eksperci donoszą, że z biegiem lat zaobserwowano szybko postępujący wzrost stężenia aktywnych składników. W 1994 roku różne odmiany konopi miały tylko 4% THC. Obecnie, powołując się na badania przeprowadzone przez Narodową Bibliotekę Medycyny, można zauważyć, iż od tamtej pory ilość THC wzrosła nawet o 8%.

Jednakże niektóre odmiany marihuany, które podlegają specjalnej selekcji, osiągają stężenie wynoszące nawet 25%. Taka dawka może prowadzić do zwiększenia ryzyka uzależnienia. Im bardziej popularna staje się marihuana w krajach, gdzie jej palenie zostało zalegalizowane, tym więcej produktów z jej wykorzystaniem pojawia się na rynku.

Obecne rozwiązania technologiczne pozwalają na wiele różnych sposobów ekstrakcji konopi indyjskich, a także ich wykorzystania. Psychoaktywne związki mogą trafić do sprzedaży choćby w formie olejków. Zarówno koncentraty jak i ekstrakty są w stanie pozwolić człowiekowi na doznanie efektów obecnych po tradycyjnym „wypaleniu skręta”, a niekiedy nawet podwoić je lub potroić.

THC a choroby psychiczne

Uzależnienie to tylko jeden z problemów. W grę wchodzić mogą także inne choroby psychiczne wywołane nadużyciem konopi. Kilka lat temu na łamach prestiżowego naukowego pisma „Lancet Psychiatry” opublikowano wyniki badań dowodzące, iż część psychoz da się powiązać z paleniem marihuany. Te powiązania zaobserwować można zwłaszcza w miejscach, w których sprzedaje się „trawkę” z THC powyżej 10%.

Wśród możliwych niepożądanych skutków palenia marihuany o dużym stężeniu THC wymienić należy: zaburzenia schizoafektywne, psychozy reaktywne i egzogenne, a także schizofrenię.

Badania, na które w tej chwili się powołuję, wykazały, że jeden na pięć przypadków pierwszego epizodu psychotycznego mógł być powiązany bezpośrednio z codzienną praktyką palenia marihuany. Codzienne używanie marihuany o wysokiej zawartości THC było powiązane z największym wzrostem ryzyka wystąpienia psychozy.

Marihuana. A komu to potrzebne?

To, o czym napisałem wcześniej, mogłoby stanowić mocny argument przeciwko depenalizacji marihuany w Polsce. Problem w tym, że nie jest to pełny obraz, bowiem nawet naukowcy zaangażowani w przytoczone badania uważają, iż problemem nie są same konopie, a ich moc.

Pamiętać również należy, że choć w świadomości wielu osób marihuana to taka śmieszna zielona roślinka, którą palą sobie panowie z dredami w teledyskach, to posiada ona wiele zastosowań. Wykorzystuje się ją w przemyśle włókienniczym. Można z niej także stworzyć ekologiczny opał. Marihuana stosowana może być też jako lek na padaczkę, stwardnienie rozsiane, jaskrę czy zapalne choroby jelit.

A zatem całkowity zakaz korzystania z dobrodziejstw tej rośliny nie wchodzi w grę, jeśli chcemy ulżyć w cierpieniu wielu pacjentom. Wydaje mi się, że mimo wszystko ten argument posiada najmocniejszą siłę ze wszystkich.

Osobiście nie ciągnie mnie to tego specyfiku z różnych względów, nie neguję mimo wszystko rekreacyjnego palenia. Może jednak rzeczywiście należałoby skupić się na wprowadzeniu jakiegoś prawnego rozwiązania w krajach, gdzie konopie są legalne, aby ilość zawartego w nich THC nie była aż tak duża.

Czytaj także:

Sebastian Jadowski-Szreder
Sebastian Jadowski-Szrederhttps://www.jadowskiszreder.pl/
Youtuber i pisarz, twórca zbioru opowiadań "Incydenty Antoniego Zapałki", hobbystycznie zbieracz filmów i pasjonat horrorów, a także starych gier. Główną sferą jego zainteresowań jest popkultura z wyraźnym zaakcentowaniem elementów retro.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze