poniedziałek, 30 stycznia, 2023
Strona głównaKulturaFilmAvatar 2. James Cameron zakładnikiem box office’u

Avatar 2. James Cameron zakładnikiem box office’u

„Avatar. Istota wody” to kontynuacja najbardziej dochodowego filmu w historii kina, na którą widzowie czekali aż 13 lat. Obraz wchodzi do kin w ten piątek, a jego reżyser James Cameron przyznaje, że produkcja była „kurewsko droga” i musi zarobić - nomen omen - kosmiczne pieniądze, żeby się zwróciła.

„Avatar: Istota wody” to kontynuacja najbardziej dochodowego filmu w historii kina, na którą widzowie czekali aż 13 lat. Premiera w piątek 16 grudnia (fot. Disney Press Release)

„Avatar: Istota wody” według początkowych doniesień miał kosztować około 250 milionów dolarów, ale jako że produkcja rozciągnęła się na kilka lat, to kwota ta może być znacznie wyższa. Zdjęcia ruszyły w połowie 2017 roku, ale podobnie jak w przypadku poprzedniej części, najwięcej czasu (i pieniędzy) pochłonęły animacje i efekty specjalne. Reżyser James Cameron nie zamierzał przy tym godzić się na chodzenie na skróty, czyli narzucanie specom od CGI nierealnych terminów.

„Avatar. Istota wody”. „Kurewsko drogi” film, który musi się zwrócić

Kto inny mógł sobie pozwolić na takie podejście, jak nie twórca „Terminatora”, „Titanica”, czy pierwszej części „Avatara”, która – zależnie od metodologii – jest uznawana za 1. lub 2. najbardziej kasowy film w historii kina (w 2019 roku więcej – 2,8 mld dolarów – zarobili „Avengers. Koniec gry”, a z kolei po uwzględnieniu inflacji zysk z ekranizacji „Przeminęło z wiatrem” szacuje się na niemal 4 miliardy dolarów). Cel jest jeden – podbić kina na całym świecie.

Zapytany niedawno przez dziennikarza magazynu GQ o to, jak drogi był „Avatar 2”, Cameron odpowiedział „very fucking” – czyli „bardzo kurewsko” [drogi]. Reżyser nie asekuruje się, tylko niczym Titanic w jego filmie sprzed ćwierć wieku prze przed siebie po zimnych i niebezpiecznych wodach. I jest świadomy, że o katastrofę wcale nietrudno. W tym samym wywiadzie stwierdził, że film jest tak drogi, że to chyba „najgorszy biznesowy przypadek w historii”.

Cameron szacuje, że żeby „Avatar” zbilansował koszty poniesione przy jego produkcji (ale też dystrybucji), musi zostać trzecim lub czwartym najlepiej zarabiający filmem w historii. „To jest twój próg. To jest twój próg rentowności” – powiedział. Innymi słowy, jeśli nowy „Avatar” nie zarobi minimum dwóch miliardów dolarów, ustalone już premiery kolejnych trzech (!) części widowiska staną pod znakiem zapytania. Cameron chce, by pojawiały się one w kinach co dwa lata, aż do 2028 roku.

„Avatar 2” i ciężar oczekiwań

I to właśnie planowana rozbudowa zachwycającego świata Pandory w największej mierze wpływa na to, że poprzeczka dla „Istoty wody” jest zawieszona tak wysoko. Opierając się na suchych liczbach (bez uwzględnienia inflacji), nowy „Avatar” musi znaleźć się w piątce najbardziej dochodowych filmów w historii. Barierę dwóch miliardów, poza oryginałem z 2009 roku, przebiły jeszcze dwie ostatnie części „Avengers”: wspomniany „Koniec gry” i „Wojna bez granic”, a także „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy”.

W realizacji tego celu mogą przeszkodzić dwie rzeczy. Po pierwsze długość filmu, będąca wyzwaniem szczególnie dla widzów młodszego pokolenia. I tu Cameron nie chciał słyszeć o ustępstwach, przekonując, że film musi mieć trzy godziny, bo tak. Drugi problem to niepewność kinowego rynku po pandemii. 46 z 50 najbardziej kasowych filmów (każdy zarobił co najmniej miliard) powstało w XXI wieku, ale tylko dwa po roku 2019 – „Spiderman: Bez drogi do domu” (1,9 mld) i „Top Gun: Maverick” (1,5 mld)”.

Z myślą o młodych widzach, ale też o wszystkich, którzy zdążyli zapomnieć ostatni seans „Avatara” i chcieli go obejrzeć na wielkim ekranie, kiniarze przygotowali niespodziankę. Pod koniec września zorganizowano pokazy w odnowionej cyfrowo, zremasterowanej wersji. Nie wszyscy byli jednak zachwyceni. Polskie media donosiły o przypadkach osób, które były przekonane, że kupiły bilet na drugą część filmu, dając wyraz swojemu oburzeniu i żądając zwrotu pieniędzy od obsługi kina.

„Avatar. Istota wody”. Premiera 16 grudnia

Pokazy odnowionej wersji przyniosły dodatkowe 60 mln dolarów do niemal trzymiliardowej fortuny, jaką przyniósł oryginał. Czy „Istota wody” powtórzy ten sukces? Przewidywania są raczej sceptyczne. Szacuje się, że nowy „Avatar” ma szanse na dobicie do 500 mln w weekend otwarcia, a na amerykańskim rynku zarobi łącznie nie więcej 650 mln dolarów. Szanse na przebicie dwóch miliardów zwiększa fakt, że film będzie wyświetlany w Chinach, co ostatnio nie było regułą w przypadku amerykańskich produkcji.

Polecamy:

No dobrze, liczby liczbami, ale czy ten film zwyczajnie warto obejrzeć? Wśród młodej fali recenzentów lansuje się niekiedy słowo „dostarcza”, jako kalkę od angielskiego „delivers”. Może nie wszyscy zgodzą się, że Cameron jest wizjonerem kina (choć o kim innym można byłoby to powiedzieć?), ale chyba każdy zgodzi się, że reżyser ten po prostu dostarcza widzom to, po co przyszli do kina. Kanadyjczyk wie, jak grać na emocjach widza i jak robić filmy wielkie. 

Czy ten najnowszy nie zapadnie się pod ciężarem oczekiwań? Od piątku 16 grudnia można się o tym przekonać samemu.

Czytaj też:

Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze