czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaPolitykaWanda Półtawska. Ideolożka skrajnego konserwatyzmu

Wanda Półtawska. Ideolożka skrajnego konserwatyzmu

Wanda Półtawska, stuletnia krakowska lekarka psychiatra, więźniarka obozu w Ravensbrück i przyjaciółka Jana Pawła II, została honorową obywatelką Krakowa. Rada miasta przyznała to wyróżnienie „za całokształt dokonań, postawę życiową oraz w dowód uznania Jej szczególnych zasług”. To dobry moment, żeby przypomnieć, że połowę swojego życia „Duśka” poświęciła na propagowanie dogmatów tak skrajnie konserwatywnych, że zawstydziłaby niejednego prawicowca.

Fot. Wikimedia

Wanda Półtawska. Siedzi w obozie i bada Karola Kota

Do pewnego momentu w biografii Wandy Półtawskiej trudno mieć do niej jakieś zastrzeżenia. Ot, normalny życiorys, jakich wiele w podłych, wojennych czasach. Jak napisano we wniosku, który sformował krakowski radny PiS, Michał Drewnicki: „W czasie II wojny światowej jako jedna z bohaterskich kobiet w wieku 18 lat dołączyła do harcerstwa i aktywnie włączyła się w konspirację: była łączniczką.

W wieku 20 lat została aresztowana przez Gestapo, była torturowana na Zamku w Lublinie, po czym skazano ją zaocznie na karę śmierci i odesłano do obozu koncentracyjnego Ravensbrück, gdzie okaleczano ją, poddając niszczącym ciało eksperymentom medycznym – chirurgicznie okaleczano nogi i ręce. Mimo tego przeżyła wojnę, jako jedna z nielicznych kobiet, które trafiły do obozu”.

No i dobrze, ale tu nie chodzi o działalność konspiracyjną ani o same cierpienia doznane od niemieckich oprawców, bo w chwili, gdy zakończyła się wojna, Wanda Półtawska (wtedy jeszcze Wanda Wojtasik) miała 24 lata. Potem skończyła medycynę, zrobiła doktorat z psychiatrii, i pracowała w zawodzie przez drugie tyle czasu. Co ciekawe, jednym z jej najsłynniejszych pacjentów był późniejszy masowy morderca Karol Kot, zwany „wampirem z Krakowa”.

Stwierdziła, że nastolatek jest zdrowy, a jedyne, co ją zaniepokoiło, to że jest przemęczony i zbyt dużo się masturbuje. Na te trudności miała pomóc kuracja z witaminy B. Kilka dni później Kot zabił 11-letniego chłopca, który poszedł na sanki i napadł na siedmiolatkę, którą próbował zadźgać. Czy można czynić wobec Półtawskiej zastrzeżenia z tego powodu? Moim zdaniem nie. Ówczesne możliwości psychiatrii w porównaniu z dzisiejszymi są jak statki Krzysztofa Kolumba i rakiety Elona Muska.

https://www.national-geographic.pl/media/cache/gallery_view/uploads/media/default/0008/75/7a1fbdb64b00fbee9dc213bf9d2b312b7add7c67.png
Jak zauważył redaktor Rojewski, Karol Kot wyglądał zupełnie jak młody Jarosław Kaczyński (Fot. YouTube)

Wanda Półtawska. Przyjaciółka Wojtyły podrzuca papieżowi pomysły

Jednak wraz ze wzrostem wpływów jej prywatnego kolegi, młodego księdza Karola Wojtyły, rosło też pozamedyczne znaczenie Półtawskiej. Lekarka najpierw zorganizowała Instytut Teologii Rodziny przy Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, a potem w 1969 r. porzuciła pracę w klinice psychiatrycznej, by zająć się działalnością naukową i poradnictwem małżeńskim.

Czy to ona sprzedała wówczas swoje skrajnie konserwatywne poglądy człowiekowi, który miał za chwilę zostać papieżem? Czy to odwrotnie, przesiąkła nimi na skutek wpływu Karola Wojtyły? W końcu już po wyborze Polaka na tron piotrowy, Półtawska znalazła się w Instytucie Studiów nad Małżeństwem i Rodziną przy Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, a potem w Papieskiej Radzie ds. Rodziny i w Papieskiej Akademii Życia.

W 1978 r. Jan Paweł II pisał do „Duśki” tak: „Szukając odpowiedzi na pytanie o zasadę (podstawę) dalszych kontaktów, należy ją po prostu sformułować tak: byłaś i nadal pozostajesz moim ekspertem osobistym od dziedziny Humanae vitae. Tak było od dwudziestu z górą lat, i to należy nadal utrzymać. W kontekst owego eksperta wchodzą różne sprawy, którymi de facto się zajmowałaś i na których się znasz, problem etyczny regulacji poczęć, wychowanie młodzieży do miłości, medycyna pastoralna”. Więc jednak raczej to pierwsze?

Sprzeciw wobec ustawy liberalizującej aborcję, którą w 1956 r. uchwaliły władze PRL, połączył ich silniej, niż cokolwiek innego, ale finalnie dopięli swego. Oddajmy głos redaktorom katolickiego portalu Deon.pl: „Wprowadzenie w 1993 r. prawnego zakazu aborcji było pewnym sensie zwieńczeniem walki, która w latach 50. połączyła Półtawską z Wojtyłą. Jednak ustawa dopuszczająca przerwanie ciąży w trzech przypadkach nie satysfakcjonowała jej. Półtawska była >>matką chrzestną<< kolejnych projektów ustawy antyaborcyjnej, odcinając się jednak od propozycji, aby za aborcję karać kobiety.”.

Dla kogo uczta, dla tego uczta…

Wanda Półtawska. Przeciwko in vitro i LGBT

Antyaborcyjne poglądy w tym przypadku mogą być wprost połączony z moralnym szantażem: jak można oprzeć się Półtawskiej, gdy mówi o aborcji, skoro widziała chore eksperymenty pseudomedyczne w Ravensbrücku? Przyjaciółka papieża idzie jednak dużo dalej. O in vitro powiedziała, że jest „najgorszym grzechem, jaki można sobie wyobrazić”. Bezdzietnym parom od 50 lat zaleca modlitwę.

W 2010 r. podpisała list otwarty do premiera i prezydenta o zakaz organizacji Parady Równości w Warszawie. Podkreślano w nim, że działania organizacji LGBT, dążące do legalizacji małżeństw osób tej samej płci i adopcji przez takie pary dzieci, to zamach na wolność słowa, przekonań i sumienia. Szkoda, że Półtawska nie przypatrzyła się dobrze, co naziści robili gejom w obozach, bo może też zmieniłaby zdanie.

Chyba jednak najgorszą rzeczą, jaką zrobiła Polsce honorowa obywatelka Krakowa, jest „Deklaracja wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej”. To krótka publikacja z 2014 r. (Półtawska miała w chwili jej napisania 93 lata!), pod którą podpisali się choćby Bogdan Chazan czy Łukasz Szumowski, a która zasadniczo konstytuuje „klauzulę sumienia”.

Zgodnie z nią lekarz katolik ma prawo działania „zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem”. Deklaracja nie ma mocy prawnej, ale ma potężną moc wpływania na pisowskie umysły. Od tego czasu klauzula sumienia została wprowadzona do ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, a doktor już legalnie może nie tylko nie wykonać nam aborcji, ale też odmówić wypisania recepty na środek antykoncepcyjny.

„Deklaracja wiary lekarzy katolickich” Półtawskiej to prawo szariatu

Deklaracja dodatkowo całkowicie wyłącza antykoncepcję, in vitro, eutanazję, seks pozamałżeński i przedmałżeński czy tranzycję, jako „gwałcenie podstawowych przykazań Dekalogu” i „odrzucenie samego Stwórcy”. Co więcej, sygnatariusze deklaracji uznali „pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim – aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji”.

A to już jest odrzucenie całej myśli europejskiej od czasów oświecenia, a mówiąc oględniej, chrześcijański odpowiednik szariatu w czystej postaci. Całość jest oczywiście sankcjonowana myślą papieską – treść Deklaracji wyryta na dwóch kamiennych tablicach została w 2014 r. złożona podczas 90. Pielgrzymki Służby Zdrowia na Jasnej Górze jako dar wotywny za kanonizację Jana Pawła II.

Czytaj także:

Ostatni punkt deklaracji brzmi tak: „UWAŻAM, że – nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań – lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem”. Szkoda tylko, że rząd PiSu narzucił poglądy i przekonania Wandy Półtawskiej całej Polsce, gdy rękoma Trybunału Konstytucyjnego wrzucił kompromis aborcyjny do kosza, niemal delegalizując ten zabieg w kraju. Podziękujmy za to nowej, honorowej obywatelce miasta Krakowa.

Co ma Półtawska do powiedzenia młodym ludziom? „Kiedyś podczas rekolekcji w akademiku powiedziałam dziewczynom: Jesteście bezinteresownymi prostytutkami. Bo za darmo. Młodzież dziś nie umie nie grzeszyć”. Z niektórych źródeł wynika, że „Duśka” od zawsze się brzydziła ludzką cielesnością, nie znosiła pożądania i dążyła do ascezy. Może gdyby nie zatrzymała się w rozwoju jako psychiatra 50 lat temu, to wiedziałaby dziś, że w braku zainteresowania seksem nie ma nic złego, ale nie wszyscy mają tak, jak ona. I może nie zatrułaby życia milionom Polek i Polaków.

Polecamy:

Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze