poniedziałek, 5 grudnia, 2022
Strona głównaPolitykaAnna Maria Siarkowska przechodzi do Ziobry. Sylwetka posłanki

Anna Maria Siarkowska przechodzi do Ziobry. Sylwetka posłanki

Anna Maria Siarkowska znalazła sposób jak będąc w klubie PiS notorycznie go szachować i wzmacniać swoją pozycję. Teraz postanowiła przejść do klubu Zbigniewa Ziobry. Tym samym Solidarna Polska będzie liczyć 20 posłów. To sygnał, że ziobryści pomimo niekorzystnych sondaży są gotowi na samodzielny start w wyborach parlamentarnych.

Anna Siarkowska próbuje zrobić „spocka” z serialu StarTrek (fot. Facebook)

– Anna Maria-Siarkowska jest dwudziestym parlamentarzystą Solidarnej Polski, to jest dobry znak, że Solidarna Polska się rozwija – mówił Zbigniew Ziobro podczas czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie. – Rozmawiamy też z innymi parlamentarzystami, którzy deklarują chęć dołączenia do Solidarnej Polski, więc być może to nie jest ostatnia taka konferencja z dobrą nowiną – dodał.

Dopytywana przez dziennikarzy o kulisy rozmów Siarkowska zdradziła, że nie zaoferowano jej za ten transfer żadnego stanowiska politycznego. – Rozmawialiśmy bardzo długo o kwestiach merytorycznych, wizji Polski, bezpieczeństwie narodowym – słyszeliśmy od posłanki.

Transfer Siarkowskiej do SP nie tylko wzmacnia ziobrystów (od teraz mają aż 20 posłów), ale też wysyła konkretny sygnał Jarosławowi Kaczyńskiemu. Pokazuje, że Ziobro pomimo fatalnych sondaży jest gotowy iść do wyborów w pojedynkę lub stworzyć wspólną listę z Konfederacją.

Kim jest Anna Maria Siarkowska?

Anna Maria Siarkowska to kobieta, której w prawicowej autentyczności nie da się przelicytować, a jeśli ktoś spróbuje, to przegra. Przekonała się o tym w zeszłym roku znana z pokazywania środkowego palca opozycji Joanna Lichocka. Gdy zarzuciła Siarkowskiej, że jej antyszczepionkowy dryf zaczyna zagrażać interesom PiS, Siarkowska odgryzła się mówiąc, że to raczej „siadanie do jednego stołu z postkomunistami” im nie służy. Lichocka pewnie chciałaby coś jeszcze powiedzieć, ale nie mogła. W PiS panowało wówczas przekonanie, że trzeba znosić humory antyszczepionkowców, bo to od nich zależała krucha większość sejmowa.

Anna Maria Siarkowska weszła do Sejmu w 2015 roku jako jedna z wielu złapanych podczas łapanki posłów Pawła Kukiza. Warto pamiętać, że to właśnie ex-rockman zdjął w parlamencie embargo na byłe środowisko Młodzieży Wszechpolskiej, wprowadzając do polityki kolegów Roberta Winnickiego, kładąc podwaliny pod powstanie Konfederacji i przesuwając dyskurs publiczny ostro w prawo.

Jak szybko się okazało, zbudowana na kolanie formacja Kukiz’15 nie mogła przetrwać próby czasu, a jej posłowie szybko zaczęli uciekać do PiS. Konieczność takiego transferu rozumiała też Anna Siarkowska, ale nie zamierzała iść do partii Jarosława Kaczyńskiego bezwarunkowo. Posłanka, obserwując korzyści jakie spływają na koalicjantów PiS, postanowiła poszerzyć to grono. Utworzyła więc fikcyjną „Partię Republikańską”, której celem było udawanie pluralizmu w ramach rządowej koalicji.

Jeśli nazwa ugrupowania wydaje wam się znajoma, to słusznie. To nie pierwsza inicjatywa polityczna odnosząca się do idei republikanizmu. W Lidze Republikańskiej działał młody Mariusz Kamiński, Fundację Republikańską prowadził Przemysław Wipler. Siarkowska swoją partię musiała zlikwidować, bo nazwę chciał zająć Adam Bielan. Wszystkie te inicjatywy sprowadzały się jednak do orbitowania wokół osoby Jarosława Kaczyńskiego.

Anna Siarkowska. Posłanka zyskała na pandemii

Wyróżniająca się radykalizmem Siarkowska pewnie byłaby jedną z wielu postaci koalicji rządowej, gdyby nie pandemia. Konkretnie mowa o jej mocnym sprzeciwie przeciwko lockdownowi, a później obowiązkowym szczepieniom czy paszportom covidowym. Nawet jeśli rząd był daleki od realizacji tych pomysłów (a sondaże pokazywały, że nie mają one dużej popularności nawet wśród wyborców opozycji), to Siarkowska kręciła swoją narrację na Twitterze, pisząc, że nie odda ani guzika.

Kolejne fale pandemii dawały krewkiej posłance okazje do przypominania się wyborcom. Byliśmy na Marszu Niepodległości i widzieliśmy, że uczestnicy wydarzenia podchodzili do niej z dużym szacunkiem. W krótkiej rozmowie z TrueStory Siarkowska zdążyła powiedzieć, że rozumie transparenty szydzące z Rafała Trzaskowskiego i uważa organizację Marszu za wyższą wartość względem pandemii.

Im dłużej trwałaby pandemia, tym bardziej wzmacniałaby się polityczna pozycja Siarkowskiej. Jednak koronawirus odpuścił, a wraz z nim skończyło się polityczne paliwo. Tym samym Siarkowska musiała dojść do wniosku, że czas spieniężyć zgromadzony kapitał. W Solidarnej Polsce będzie traktowana jako ważny polityk, a nie piąte koło u wozu. Razem z Januszem Kowalskim, z którym przeszła szlak bojowy podczas pandemii, dalej będzie mogła straszyć PiS przyspieszonymi wyborami.

Polecamy:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze