poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaKulturaVal Kilmer jest wielki! Aktor stracił głos, ale gra dalej

Val Kilmer jest wielki! Aktor stracił głos, ale gra dalej

Val Kilmer to aktor znany wszystkim miłośnikom kina lat 90. Gdy w 1995 roku grał u boku Roberta De Niro i Al Pacino w "Gorączce" zdawać się mogło, że oto na naszych oczach dokonuje się wielka wymiana pokoleń. Niestety, na skutek raka krtani kariera aktora wyhamowała. Teraz Kilmer, choć sam nie może mówić, wraca na duży ekran.

Val Kilmer w filmie „Gorączka”. To jedna z jego najlepszych ról (fot. Youtube)

Gdybyśmy zrobili wielki ranking ról Vala Kilmera, to istnieje duża szansa, że większość z nich została zagrana w latach 90. W nowym stuleciu kariera aktora zwolniła, a ten zamiast pokazać wachlarz swoich zawodowych możliwości zadowalał się graniem w kolejnych tanich filmach sensacyjnych, nie mających szans dorównać pierwowzorom z poprzedniej dekady. Ten los dotknął wiele gwiazd Hollywood.

Wymienić tu możemy także Jean-Claude Van Damme czy (choć w mniejszym stopniu) Bruce’a Willisa. Gołym okiem widać, że zapotrzebowanie na znających sztuki walki mięśniaków spadło. Młodszy o prawie dekadę od Kimlera Jason Statham wydaje się jednym z ostatnich przedstawicieli tego ginącego gatunku.

Val Kilmer. Rak krtani mógł zatrzymać karierę na dobre

Czym innym jest jednak kilka (lub nawet kilkanaście) gorszych lat w branży, a czym innym śmiertelna choroba, która może zatrzymać karierę na amen. Z tym pierwszym, można sobie poradzić. Za przykład mogą to posłużyć Nicolas Cage, który po całych latach grania w szmirach wraca w coraz to ambitniejszych produkcjach czy Adam Sandler, który będąc znanym głównie z głupawych komedii wspiął się na absolutny szczyt w „Nieoszlifowanych diamentach” (za które powinien dostać nominacje do Oscara).

Val Kilmer takiej szansy na filmową rehabilitację nie miał. Na przeszkodzie stanął rak krtani. Aktor zachorował w 2015 roku i początkowo w ogóle nie chciał się leczyć. Powodem była jego przynależność do Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Nauki.

Mowa o sekcie, która choć inspiracje czerpała z chrześcijaństwa, to szybko porzuciła je na rzecz nauk będących w jawnej sprzeczności z nauczaniem Jezusa. Stowarzyszenie zakłada m.in. skrają nieufność wobec medycy. Według wyznawców tej parareligii wiara i żarliwa modlitwa jest wstanie wyleczyć każdą, nawet najgorszą przypadłość.

To właśnie dlatego Val Kilmer nie tylko nie informował mediów o swojej chorobie (te dowiedziały się o niej od Michaela Douglasa), ale też zwlekał z odpowiednim leczeniem. Gdy okazało się, że modlitwa to jednak za mało żeby uratować aktora, specjaliści rzucili się by ratować mu życie. Gwiazdor przeszedł chemioterapię i tracheotomię, czyli zabieg polegający na otwarciu tchawicy i umieszczeniu w niej rurki umożliwiającej oddychanie.

Teraz gdy aktor chce coś powiedzieć musi zatykać rurkę, co w zasadzie uniemożliwia granie w filmach. Podjęto nawet próbę zdubbingowania jego głosu w filmie „Pierwszy śnieg”, ale głos nie zgrywał się z ruchem warg, co robiło groteskowe wrażenie. Mimo tego, Val Kilmer się nie poddał. Można go zobaczyć u boku Toma Cruise’a w „Top Gun: Maverick” i choć jego postać początkowo nie mówi (jedynie pisze wiadomości do głównego bohatera), to ostatecznie głos Kilmera został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Efekt można usłyszeć poniżej.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że to krok w stronę tworzenia cyfrowych awatarów znanych aktorów, którzy będą ich zastępować na filmach nawet po śmierci. Eksperymenty tego typu można było zobaczyć już w filmie „Gwiezdne Wojny: Łotr 1”, gdzie rolę komandora Tarkina zagrał Guy Henry, jednak jego twarz zastąpiono komputerowo wygenerowaną twarzą Petera Cushinga, który grał postać jeszcze w latach 80.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze