piątek, 12 kwietnia, 2024
Strona głównaPolitykaUkraina spodziewa się ataku ze strony Białorusi. Do sieci trafił film

Ukraina spodziewa się ataku ze strony Białorusi. Do sieci trafił film

Białoruś od kilkunastu dni zapowiada większe zaangażowanie po stronie Rosji w wojnie z Ukrainą. Reżim Łukaszenki zapewnia, że to „działanie prewencyjne przed spodziewaną agresją” ze strony Kijowa czy też sojuszników z Warszawy. Jak realny jest atak z północy i co może on oznaczać dla Ukrainy?

Ukraina bierze pod uwagę możliwość ataku ze strony Białorusi, ale się go nie boi. Dowodem na to są drobne prowokacje (jak ta na zdjęciu) czy jawne wzywanie sąsiadów z północy do wypowiedzenia posłuszeństwa reżimowi Łukaszenki (fot. twitter)

Białoruś przewija się w kontekście wojny Rosji z Ukrainą tym częściej, im większe niepowodzenia ponosi armia okupanta. Władimir Putin od początku konfliktu wywiera presję na Alaksandra Łukaszenkę, ale ten – swoim zwyczajem – lawiruje pomiędzy deklaracjami militarnego poparcia dla Moskwy a brakiem realnych działań. Wobec coraz liczniejszych rosyjskich porażek liczne kraje i terytoria zależne od Kremla wyraźnie walczą o niezależność, ale akurat białoruski dyktator nie może sobie na to pozwolić.

Białoruś zapowiada 

Do tej pory Białoruś udostępniała Rosjanom swoje terytorium do ataku na północne części Ukrainy, a także swoją infrastrukturę wojskową (bazy wojskowe, składy amunicji, strzelnice) i medyczną. Najlepszym dowodem na to, że Putin nie może liczyć na armię wystawioną przez Łukaszenkę był fakt, że to Rosja wysłała na Białoruś – konkretnie do leżącego niedaleko granicy z Polską Brześcia – około 10 tysięcy swoich żołnierzy, zgrupowanych w czterech brygadach.

Jednostki te miały zabezpieczać Białoruś przed potencjalnym atakiem ze strony NATO, a tak naprawdę zabezpieczać władzę Łukaszenki przed woltą ze strony armii. Po ostatnich sfałszowanych wyborach opór wobec samozwańczego prezydenta jest coraz większy. Pełne zdolności bojowe i mobilizacyjne ma prezentować mniej niż 1/3 jednostek wchodzących w skład wszystkich rodzajów białoruskich wojsk. Ponad 2/3 żołnierzy, w tym duża część kadry oficerskiej przebywa na urlopach lub na emigracji.

Łukaszenka zapowiedział ostatnio, że w kraju zostanie rozmieszczone regionalne zgrupowanie wojsk złożonego z białoruskich sił lądowych i kilku tysięcy rosyjskich żołnierzy. Podległy mu resort obrony dodał, że będzie ich 9 tysięcy, a na Białoruś zaczęły przybywać pierwsze pociągi z transportami ze wschodu. W kolejnym komunikacie poinformowano, że Rosja planuje przekazać Białorusi 170 czołgów. Mińsk ma też prowadzić „cichą mobilizację” części spośród 300 tys. rezerwistów.

Białoruś bojkotuje

Do sieci trafiają też nagrania, które mają pokazać zdolności bojowe białoruskiej armii. Widać tam mężczyzn w mundurach, którzy podskakują nad płonącymi sznurami, okładając się kijami i rozbijają młotkami pustaki leżące na ich ciele. Wszystko to przypomina występ grupy paramilitarnej na gminnym festynie, przez co trudno powiedzieć, czy to wyrafinowany trolling ze strony przeciwników Łukaszenki, czy po prostu groteskowo-żałosne popisy w stylu Ramzana Kadyrowa.

Wspomniane 9 tysięcy Rosjan ma ponoć tylko zmienić stacjonujących na Białorusi od dawna. A jeśli chodzi o sprzęt, październiku Białoruś przekazała Rosji co najmniej 92 czołgi T-72A i dziesiątki ciężarówek. Moskwa już latem wyczyściła też tamtejsze składy amunicji, w tym rakietowej. Wyszło wtedy na jaw, że tysiące pocisków jest niezdatnych do użytku, bo były latami źle przechowywane w wyniku zaniedbań lub dywersji. Ta ostatnia jest o tyle prawdopodobna, że już dochodziło do niej wiosną. 

Kolejarze – mimo zagrożenia utraty życia – nie pozwalali wtedy, by do okupantów na północy Ukrainy docierało zaopatrzenie. To tylko jeden z przejawów niechęci Białorusinów do uczestniczenia w agresji na Ukrainę. Warto przypomnieć, że niemal od początku konfliktu obrońców wspierają białoruskie jednostki, które jawnie sprzeciwiają się Łukaszence i walczą pod oryginalną, biało-czerwono-białą białoruską flagą (uznaną za symbol ekstremistyczny, za którego używanie grozi 12 lat więzienia).

Ukraina się nie boi

Ukraina jest świadoma, co dzieje się u sąsiada z północy i nie zamierza tego nie wykorzystywać. Do sieci trafiło nagranie rozmowy z przedstawicielem tamtejszej Straży Granicznej, która przy swoich budynkach obok ukraińskiej flagi wywiesza właśnie historyczną flagę Białorusi. Zauważono w Mińsku i pokazano w reżimowej telewizji – flaga w wyemitowanym materiale została zamazana – jako dowód na to, że Ukraina i pośrednio NATO wspiera separatystów. 

I chyba trudno dłużej udawać, że tak nie jest. O ile ani Ukraina, ani Polska nie będzie anektować Białorusi, o tyle wsparcie dla legalnie wybranej prezydent Cichanouskiej i sił chcących odsunąć Łukaszenkę od władzy będzie coraz bardziej widoczne. Na oficjalnych mediach społecznościowych ukraińskiego MON w niedzielę pojawił się film skierowany do mieszkańców Białorusi. Władze w Kijowie apelują do nich, by w imię dobrosąsiedzkich stosunków sprzeciwiali się agresji na Ukrainę.

Polecamy:

– Wzywamy wszystkich mieszkańców Białorusi, by nie słuchać rozkazów dotyczących ataku na Ukrainę, wydawanych przez władze. (…) Jeśli zostaniecie zmuszeni do przekroczenia białorusko-ukraińskiej granicy z bronią w ręku, odłóżcie ją i poczekajcie na przedstawicieli ukraińskich sił zbrojnych. W takiej sytuacji nie spotka was żadna krzywda – zapewniono. – Żywie Biełaruś, sława Ukrainie – słyszymy na końcu materiału. Kijów wie, że jeśli uda się zainspirować Białorusinów do walki o wolność, przyspieszy to upadek Rosji i Putina.

Czytaj też:

Maciej Deja
Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze