poniedziałek, 30 stycznia, 2023
Strona głównaKulturaRzeczpospolita Wszystkich Narodów. Historyczna szansa dla Polski

Rzeczpospolita Wszystkich Narodów. Historyczna szansa dla Polski

Na skutek transformacji energetycznej oraz alternatywnych źródeł gazu w Europie (USA, Norwegia) Rosja traciłaby stopniowo na znaczeniu. Wojna na Ukrainie wielokrotnie przyśpieszyła ten proces. Tym samym na horyzoncie pojawia się historyczna szansa dla Polski.

Adam Mickiewicz patrzy z oddali na stepy akermańskie

Rosja zaatakowała Ukrainę w czwartek 24 lutego, bez cienia wyraźnego powodu. Wszystkie dyrdymały, które serwował w swoich przemówieniach Władimir Putin, nie nadają się do tego, żeby nazwać je „casus belli”, czyli realnym pretekstem do wywołania konfliktu zbrojnego. Ani Ukraina nie jest państwem „nazistowskim”, ani „narody Donbasu” nie są przez nią ciemiężone (głównie dlatego, że nie istnieją). Patrząc okiem laika cała ta inwazja jest naprawdę bez sensu. Rosja poniesie dotkliwe straty militarne, zbankrutuje ekonomicznie, a na arenie międzynarodowej zostanie zakwalifikowana do tej grupy państw co Wenezuela czy Korea Północna. Nawet jeśli uda jej się wykraść trochę ziemi, to będzie to zysk nieporównywalnie mniejszy wobec odniesionych strat.

Eksperci od rynków energetycznych zwracali uwagę na to, że Rosji gwałtownie kończy się czas, jako państwu budującemu swoją potęgę na paliwach i surowcach. Europa zamierza się całkowicie zdekarbonizować do 2050 roku, Polska kończy umowę gazową z Rosją w przyszłym roku, Ukraina także próbuje się energetycznie uniezależnić, a alternatywne źródła gazu (USA, Norwegia) zwiększają swoją przepustowość. Słowem, była to katastrofa tyle, że odroczona w czasie. Jakieś światełko w tunelu dawały Niemcy, które chciały kontynuować współpracę (Nord Stream 2), ale nawet gdyby ten gazociąg sprawnie funkcjonował, to nie odrobiłby strat spowodowanych zmianami cywilizacyjnymi. Podobnie sprawy mają się z syberyjskim gazociągiem prowadzącym do Chin.

Wojna na Ukrainie. Putin strzela samobója

Snop światła na motywacje Putina rzuca artykuł opublikowany wczoraj pomyłkowo przez RIA Novosti, czyli rosyjską agencję informacyjną. Tekst ewidentnie przygotowany był na okoliczność zdobycia przez Rosjan Kijowa i kilka minut po publikacji zniknął ze strony. Można było w nim przeczytać, że narody: rosyjski i małorosyjski (tak pogardliwie Rosjanie mówią na Ukraińców) znów są połączone, udało się odwrócić niekorzystny bieg historii, a „tragedia roku 1991” (upadek ZSRR) zostaje w pewien sposób zrekompensowana. Trudno doszukiwać się w tym tekście planu na dalsze ułożenie stosunków z Zachodem czy pomysłu na zakończenie ekonomicznej zapaści. To raczej wynurzenia spoconego trzynastolatka, który zasiedział się przy Hearts of Iron, wykorzystując to że rodzice jeszcze nie wrócili z pracy.

HoI to podobno ulubiona gra Putina. Zapomniał tylko, że najłatwiejszą kampanię przeprowadza się III Rzeszą

Brak zrozumienia Rosjan dla współczesnego świata, jest tak szokujący, że błędem byłoby go nie wykorzystać. Okazało się bowiem, że za naszą wschodnią granicą nie siedzą żadne tęgie umysły, stratedzy i geniusze zbrodni, a raczej ludzie głęboko tkwiący w sowieckiej mentalności. Przyśpieszony upadek państwa rosyjskiego, sprawia że jako ośrodek „centralny” dla państw byłego ZSRR przestanie być ono tak atrakcyjne, jak było do tej pory. Praca w Rosji nie będzie się opłacać, studia przestaną być gwarantem sensownej kariery, a bliskość kulturowa nie będzie mieć tak dużego znaczenia.

To doskonały moment, aby zacząć wykorzystywać polską „soft power”, a więc splot dyplomacji i siły danej kultury, z którego tworzy się prestiż danego kraju. Ten polski nie był do tej pory najwyższy. W rankingach mierzących soft power (o ile coś takiego da się w ogóle policzyć) Polska zajmowała raczej lokaty w trzeciej dziesiątce i nie miała podjazdu do potęg takich krajów jak Francja czy Niemcy. Do naszych mocnych stron zaliczana była turystyka, do słabych polityka, a przede wszystkim wizerunek kraju odłączającego się od Europy i płynącego wraz z Węgrami w nieznanym jeszcze kierunku.

Ostatnie dni mogą zmienić postrzeganie Polski na świecie. Niezwykłe pospolite ruszenie wśród społeczeństwa, przyjmowanie uchodźców pod swoje dachy, wysyłanie pieniędzy i paczek nie pozostaje niezauważone. Wciąż pozostajemy awangardą jeśli chodzi o wsparcie dla Ukrainy. Do tego trzeba dodać, że przyzwoicie zachował się Polski rząd, a twarda postawa premiera mogła wpłynąć na innych liderów europejskich państw, którzy wahali się czy dać Ukraińcom broń.

Do przyszłego tygodnia granicę przekroczy milion Ukraińców

Szacuje się, że do przyszłego tygodnia granicę z Polską przekroczy milion ukraińskich uchodźców. Część z nich wyruszy dalej, m.in. do Niemiec, część wróci do kraju, gdy działania militarne wytracą impet, ale bardzo wielu z nich zostanie. Polska jest dla nich krajem bezpiecznym i położonym na tyle blisko ojczyzny, że nie tracą z nią kontaktu.

Taki nagły napływ ludności, będzie wymagał bardzo dobrego zorganizowania: szybkiego wydawania pozwoleń na pracę i organizacji lekcji polskiego. Od tego, jak poradzimy sobie z tym zadaniem będzie w dużej mierze zależało jak Polska będzie postrzegana na Wschodzie, w ciągu najbliższych kilku lat, gdy kurz bitewny zdążyć już opaść. Ale nie powinniśmy poprzestawać na tym zadaniu. Polska mogłaby np. utworzyć odpowiednik British Council czy Instytutu Goethego. Ta instytucja mogłaby być odpowiedzialna nie tylko za organizację nauki polskiego w byłych republikach radzieckich, ale także za szerzenie wiedzy o polskiej kulturze. Mowa m.in. o pokazach filmowych czy promocji polskiej muzyki.

Do tej pory taką rolę próbował spełniać Instytut Adama Mickiewicza, ale to instytucja, która zajmuje się głównie promocją kultury wysokiej. O tym, jakim prestiżem cieszy się kultura popularna dużo lepiej świadczą konkursy Eurowizji, w których raczej nie zajmujemy wysokich lokat. Jednak najlepszym miernikiem polskiego „soft power” będzie jeśli maturzyści z Ałamaty, będą za kilka lat planować studia nad Wisłą, zamiast wyjazdu nad Wołgę.

Zobacz też:

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze