piątek, 12 sierpnia, 2022
Strona głównaLifestyleRenata Kim też była mobberką? Nowe doniesienia z Newsweeka

Renata Kim też była mobberką? Nowe doniesienia z Newsweeka

Coraz ciekawiej robi się w redakcji Newsweek Polska. Gdy kilka dni temu oskarżono o mobbing byłego redaktora naczelnego pisma, nie brakowało słów mówiących, że w ten sposób dziennikarze tygodnika sami biorą sprawy w swoje ręce i walczą z patologią. Do zgłoszenia rażących uchybień Tomasza Lisa u władz spółki przyznała się Renata Kim. Teraz dziennikarka sama jest oskarżana o mobbing.

O mobbing oskarżany były już Tomasz Lis i Renata Kim, kto będzie następny? Na pewno nikt z TrueStory.

Wojciech Staszewski to były dziennikarz, który w swojej pracy łączył tematy sportowe i społeczne. Za swój pomysłowo zatytułowany reportaż pt. „matapiłkagrajta” opowiadający o bylejakości lekcji Wychowania Fizycznego został wyróżniony nagrodą Grand Press. Tą zresztą otrzymywał jeszcze dwukrotnie. Trudno więc powiedzieć, żeby w branży był kimś przypadkowym.

Dwa lata temu Staszewski zdecydował się „zawiesić buty na kołku” i skończyć z pisaniem. Jak sam przyznaje tylko dlatego, że w zawodzie już nie siedzi może napisać co naprawdę myśli o czasach gdy pracował w Newsweeku. Z jego relacji udostępnionej w mediach społecznościowych wyłania się obraz, który nie jest zbyt pozytywny dla tego tytułu prasowego.

Newsweek: mobber mobberem pogania

Tu musimy cofnąć się o kilka dni. Będący redaktorem naczelnym tygodnika Tomasz Lis został nagle zawieszony w obowiązkach. Szybko rozeszła się wieść, że chodzi o mobbing. Viralem w internecie ponownie stało się nagranie, na którym Lis pyta swoich pracowników „Co to jest kurwa Zbuczyn?”. Wkrótce ster w redakcji objął Tomasz Sekielski, który już w pierwszym wstępniaku powiedział, że Lis nie był najlepszym szefem na świecie. Zaraz później dołączyła do niego Renata Kim. Popularna dziennikarka i feministka powiedziała, że to ona poinformowała dział HR o nadużyciach.

Słysząc to Twitter podzielił się na dwa obozy. Pierwszy, który wychwalał bohaterskość gestu Kim i drugi, który nie dowierzał, że kobieta, która przez przez dziesięć lat pracowała w Newsweeku i była cieniem redaktora naczelnego mogła tak wobec niego postąpić.

Tu pojawia się Staszewski, który w środę opublikował wpis, w którym wprost oskarża Renatę Kim o mobbing. Warto jednak zacytować szerszy fragment. Wydaje się bowiem, że to jak na razie najtrzeźwiejszy głos w debacie na temat przemocy w mediach. Staszewski ani nie potępia swoich przełożonych, ani nie zamierza ich przesadnie bronić.

Wojciech Staszewski o Renacie Kim

„Krótko o Tomku Lisie. Był moim szefem w Newsweeku między 2013 a 2016 r. Jego styl zarządzania sytuuje się gdzieś między chamstwem a charyzmą. Podziwiałem jego wiedzę, zdolności analityczne. A z drugiej strony na cotygodniowych kolegiach siedziałem jak na rozżarzonym stresie, bo nigdy nie było wiadomo, w jakim humorze będzie Tomek, czy mu się spodobają propozycje tematów, jak i komu dopiecze” – zaczyna, ale zaraz później wraca do wątku Kim.

„Moją bezpośrednią przełożoną była w Newsweeku Renata Kim. W ostatnim roku mojej pracy stresowała mnie z pewnością bardziej niż Tomek. To od niej doświadczałem przez wiele, wiele miesięcy ignorowania, odzywania się tylko zdawkowo, traktowania przez wiele godzin „jak powietrze”, bezpodstawnego i nieustającego krytykowania wszystkich tekstów, poprawiania ich do późnego wieczora w piątek, odrzucania i krytykowania wszystkich tematów przesłanych w niedzielę wieczorem, przymuszania do wymyślania kolejnych o 22, 23 wieczorem” – czytamy.

„Teraz Was zaskoczę. Nie mam o to do Renaty żalu. Po latach zakolegowaliśmy się sportowo, bo tak mam, że to co było, zostawiam za sobą. Uznałem, też że Renata sama była tak silnie mobbowana przez Lisa, że odreagowywała to na zespole. Psychologia zna takie mechanizmy” – dodaje dziennikarz.

Najważniejsza wydaje się być jednak pointa tekstu: „Po co ja to wszystko piszę? Przez trzy dni miałem emocje, że festiwal niezasłużonych zachwytów i piramidalnej hipokryzji, jest dla mnie nie do zniesienia. Peany na cześć Renaty piszą w internecie wyłącznie osoby, które nie znają jej wcale, a na pewno nie z pracy w redakcji – tylko poprzez wykreowany przez nią wizerunek medialny. Zauważcie, że nikt z Newsweeka nie napisał „Dziękujemy Ci, Renato, że nas tak dzielnie broniłaś przed mobbingiem”.

A kiedy emocje mi opadły stwierdziłem, że nie można milczeć dla własnej wygody. Mnie nie jest wszystko jedno. Chciałbym, żebyśmy mniej myśleli schematami – że na świecie są źli dziadersi i wspaniałe, dzielne kobiety. Bywa różnie.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze