piątek, 19 kwietnia, 2024
Strona głównaPolitykaProf. Markowski: Polacy bardziej cenią wolność niż równość i solidarność

Prof. Markowski: Polacy bardziej cenią wolność niż równość i solidarność

Z najnowszego badania Centrum Studiów nad Demokracją Uniwersytetu SWPS wynika, że Polacy bardziej cenią wolność niż równość i solidarność. O tym, czy mimo kilku lat rewolucji PiS nie przekonaliśmy się do solidarności społecznej rozmawiamy z profesorem Radosławem Markowskim.

Z pańskich badań wynika, że Polacy cenią bardziej wolność niż równość. Ale co dokładnie znaczą dla nas te pojęcia?

Zacznę od tego, że od lat próbujemy prostować obiegową opinię mówiącą, że Polacy są raczej konserwatywni, kochają tradycję i bardziej cenią solidarność niż cokolwiek innego. Z naszych badań niezmiennie wynika, że jest zgoła odwrotnie. W większości nad równością i solidarnością stawiamy wolność. A co przez nią rozumieć? Choćby podejście mówiące, że to rynek ma rozwiązywać problemy społeczne, a państwo powinno bardziej stawiać na wspieranie przedsiębiorczości niż solidarność społeczną. Polacy bardziej – tu także wbrew popularnym publicystycznym tezom – wspierają postęp i innowacyjność, niż chcą ochrony tradycyjnych wartości. Zazwyczaj stanowczo sprzeciwiamy się też inwigilacji. Dodam, że badanie wykonywaliśmy przed wybuchem afery Pegasusa, więc nie kładła się ona cieniem na wyniku. Jedynie zagrożenie terrorystyczne jest w stanie trochę zmiękczyć nasze twarde podejście do zaglądania nam państwa przez ramię.

Muszę zapytać wprost: skoro jesteśmy tacy kosmopolityczni i oświeceniowi, to dlaczego PiS rządzi od dwóch kadencji?

Obecna władza wybierana jest przez dobrze zorganizowaną mniejszość. To jest kilkanaście procent– w porywach ¼ – społeczeństwa, które w dobrych warunkach i przy mizernej propozycji opozycji rośnie do kilkudziesięciu procent politycznie aktywnych. Pomaga też fakt, że opozycja jest rozdrobniona, pluralistyczna, różni się światopoglądowo. Strona PiS jest ponadnormatywnie zmobilizowana, stronę opozycji cechuje selektywna demobilizacja.

We wnioskach z badań napisał pan, że częściej popieramy przedsiębiorczość niż solidarność społeczną. Taki wynik zaskakuje po kilku latach rewolucji PiS rozciągającej się od 500 plus po 13 emeryturę. Pieniądze dostają wszyscy, nie tylko ci którzy popierają władzę.

Przez świat przetacza się właśnie dyskusja na temat państwa i rynku. Warto się nad mądrą synergią tych dwóch, przeciwstawnych sił zastanawiać. Wiemy przecież, że lwią część dokonującego się postępu zawdzięczamy nie rynkowi a państwu. To nie rynek wymyślił GPS i touchpady, tylko publiczne pieniądze wpompowane do instytucji badawczych sektora zbrojeniowego USA czy do Massachusetts Institute of Technology. Analizując wyniki naszych badań, mam wrażenie, że Polacy zdają sobie z tego sprawę i świadomie odpowiadają w jakich sferach chcą aby państwo było aktywne. Rozumieją, że PiS nie buduje państwa dobrobytu na wzór skandynawski, gdzie przekazywano pieniądzegównie na inwestycje publiczne czy kreowanie miejsc pracy, a nie dawało – jak PiS – pasywnych pieniędzy na konsumpcję;  wędka, a nie rybka…

Wynik wyborczy mówi, że transfery gotówki prosto do kieszeni raczej przypadły do gustu obywatelom.

Tylko co z tego, że maluczki dostanie to 500 plus skoro musi opłacić służbę zdrowia z własnej kieszeni lub kupić auto bo nie ma PKS-u? Na domiar złego kasę zjada mu niekontrolowana inflacja. Pamiętajmy, że 500 plus miało być programem demograficznym, a dzietność stoi w miejscu. Badania w całej Europie jasno pokazują, że kobiety chętnie rodzą tam gdzie mają elastyczne możliwości kształtowania swojego losu, także dzięki badaniom prenatalnym i dostępowi do aborcji.

Dla mnie zaskoczeniem w badaniach był fakt, że im wyższe wykształcenie respondenta, tym wyższa ufność wobec wolnego rynku. Tymczasem skądinąd wiemy, że na Zachodzie osoby z wyższym wykształceniem chętnie popierają partie socjaldemokratyczne.

Bo tam widzą funkcjonalne, a nie patologiczne państwa. Lewica w ostatnich latach osiąga kiepskie wyniki we wszystkich państwach byłego bloku wschodniego, głównie ze względu na niskie zaufanie do państwa i jego instytucji. Gremialnie uważamy, że oddawanie im większych kompetencji byłoby błędem. Jednocześnie Polacy chcą mieć dobrą edukację publiczną i ochronę zdrowia, ale do tego wyborcy Lewica nie umie trafić. Lewicowo-wrażliwych Polaków jest ponad 40 proc. to że Lewica nie potrafi ich przekonać do siebie jest ewidentnie wina liderów tej formacji. Nie powiedziałbym jednoznacznie, że na partię Czarzastego głosują dziś Polacy legitymujący się wyższym wykształceniem. Zresztą trudno jest badać grupę mającą 6 proc. w całym społeczeństwie.

Wspomniał pan o niechęci do państwa. Mówimy o instytucjach jako takich, czy konkretnie o państwie PiS?

Tego niestety nie wiemy. Z badań wynika, że funkcjonowanie demokracji w Polsce podoba się głównie wyborcom PiS, a opozycji nie. Jednocześnie wyborcy PiS często uznają niedemokratyczne wartości i rozwiązania jako zupełnie demokratyczne. Uważają, że partia, która wygrała powinna móc robić wszystko. Wykazują też większe przyzwolenie na inwigilację.

Kiedy wspominałem znajomym o wynikach pana badań mówili, że słabość do wolnego rynku to scheda po epoce transformacji, z kolei ja intuicyjnie wskazuję na szlacheckie korzenie „umiłowania do wolności”. Czy jesteśmy w stanie powiedzieć, która epoka najmocniej ciąży na dzisiejszych postawach Polaków?

W nauce musimy rozróżniać mechanizmy współczesne i głębokie. Gdybyśmy zastanowili się skąd się biorą różnice między Włochami południowymi i północnymi, to zdecydowanie powinniśmy sięgnąć do historii rozgrywającej się setki lat wstecz. Z moich badań, ale i z intuicji wynika, że w Polsce najsilniej dającym o sobie znać mechanizmem głębokim jest przywiązanie do Kościoła Katolickiego. Niski kapitał społeczny Polaków nie jest ani efektem komuny, ani zaborów, tylko właśnie Kościoła. Z komuną i brakiem państwowości mieliśmy do czynienia w całej Europie Wschodniej, ale tylko my byliśmy tak silnie religijni. Obawiam się, że obecnie wracamy do swojej długoterminowej normy historycznej. Nie doceniliśmy dewastacyjnej narracji Kościoła, która mówi „mały człowieku, możesz mieć prawo pozytywne, możesz mieć Konstytucję, ale to i tak nic nie warte świstki papieru”, my mamy Księgę i zawarte w niej Prawdy. Nie doceniliśmy tej narracji, która wykazuje pogardę dla nauki, dla medycyny, dla jakiejkolwiek przyczynowości.

Młodzi lawinowo odchodzą z Kościoła. Nie dostrzega pan w tym szansy na zmianę?

Młodzi lawinowo, starsi ostrożniej. To proces nieunikniony, zwłaszcza, że ogląd świata przez osobników składających się na Episkopat Polski tak daleko odbiega od tego, co wiemy o rzeczywistości, że aż wstyd o tym mówić.

Zobacz też:

Jan Rojewski
Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze