niedziela, 14 lipca, 2024
Strona głównaPolitykaLast Dance Putina. Atak mógłby być dla niego samobójstwem

Last Dance Putina. Atak mógłby być dla niego samobójstwem

Rosja niezmiennie koncentruje wojska wokół Ukrainy, a rozmowy mające deeskalować napięcie nie przynoszą efektów. Niezależnie od tego jaki jest cel Putina, wygląda na to, że atak na Ukrainę będzie go bardzo drogo kosztować. Poniżej rysujemy trzy scenariusze, które mogą się wydarzyć. Wszystkie zależą od tego, co zrobią Rosjanie.

Scenariusz łatwy: Putinowi zależy wyłącznie na przyłączeniu Donbasu

Do tej pory największą kością niezgody między Ukrainą i Rosją jest kwestia ługańskiej i donieckiej republiki ludowej. Tak zwana „Noworosja” została odłączona od Ukrainy przed kilkoma laty i od tej pory Rosja domaga się uznania obu państw jako niepodległych i samodzielnych. To znana strategia Moskwy. To samo wcześniej zrobiono w Osetii Południowej i Abchazji, choć trzeba przyznać, że w przypadku konfliktu gruzińskiego miało to więcej sensu. Abchazi i Osetyńczycy istnieją naprawdę. Ługańczycy są chwilowym wymyłem Moskwy.

Gdyby Rosji chodziło tylko o trwałe przyłączenie obu republik do macierzy i zaakceptowanie tamtej agresji przez Zachód, to możemy być niemal pewni, że do ataku nie dojdzie. Jego koszty stanowczo przekroczyłby potencjalne korzyści. Ukraińska armia jest w dużo lepszej kondycji niż kilka lat temu, cały czas jest dozbrajana, a zdjęcia bombardowanych miast szybko obiegłyby świat.

Wiele wskazuje na to, że podczas gdy prezydentura Joe Bidena nie spełnia pokładanych w niej nadziei (staruszek obiecywał, że USA znów będzie strażnikiem wolnego świata), tę rolę będzie chciał wziąć na siebie Londyn. Boris Johnson nie tylko dozbraja Ukrainę, ale i grozi nacjonalizacją rosyjskich majątków w stolicy Anglii. Nie jeden car zakończył już swoje rządy przez bunt bojarów. Może to spotkać nawet kogoś tak potężnego jak Putin. Głupio byłoby stracić władzę w Moskwie, przez bój o formalny status Ługańska.

Scenariusz „normalny”: Putin chce zdestabilizować Ukrainę i przy okazji najbliższych wyborów zainstalować swojego człowieka

To scenariusz, który ma dużo więcej sensu, niż pierwszy i ostatni. Putinowi nie opłaca się rozbierać państwa po kawałku, bo każda kolejna inwazja będzie trudniejsza. Dużo lepiej byłoby trzymać w Kijowie lojalnego człowieka, który zabezpieczałby interesy Moskwy. Kimś takim był Wiktor Janukowycz. Tu trzeba jednak oddać, że mimo tworzenia genialnych warunków dla rosyjskiego biznesu i dławienia przejawów demokracji, Janukowycz potrafił doprowadzić do podpisania korzystnej dla Ukrainy umowy charkowskiej (rosyjska flota na Krymie w zamian za dużo tańszy gaz) oraz wbrew przewidywaniom nie doprowadził do fuzji Naftohazu z Gazpromem. Oceniając go, pamiętajmy jednak, że to polityk formatu Gomułki czy Jaruzelskiego. Niesamodzielny, uzależniony od Moskwy figurant, który nie miał skrupułów by strzelać do własnych obywateli. Ktoś taki, najlepiej wybrany w wyborach i bez większych kontrowersji, byłby dla Putina idealny. Być może, to zeszłoroczna, nieudana białoruska rewolucja odebrała władcy Rosji nadzieje na taki scenariusz. Wywołanie wojny oznaczałoby dla Ukrainy zapaść ekonomiczną i problemy energetyczne. Jedno i drugie z pewnością przyśpieszyłoby przetasowanie kadr zasiadających w Kijowie.

Scenariusz trudny: Władimir Putin chce się zapisać w historii

Władimir Putin wkrótce skończy 70 lat. Rosją rządzi już dłużej niż Breżniew. W historii z pewnością zapisał się jako ten, który wyprowadził kraj z kryzysu i przywrócił rządy silnej ręki. W ciągu ostatniego dwudziestolecia potęga największego państwa świata zasadzała się głównie na paliwach kopalnych. Te jednak odchodzą do lamusa, Europa śmiało się dekarbonizuje i każdy kolejny rok zbliżający nas do pełnej neutralności klimatycznej będzie ciosem dla rosyjskich: gazu, ropy i węgla. Zranione zwierze będzie głośno ryczeć. Będący niewiele młodszym od Jarosława Kaczyńskiego Putin może to odczuwać i może chcieć zatańczyć swój ostatni taniec. Zapisać się w historii jako ten, który choć na chwilę przywrócił chwałę Związku Radzieckiego. Nawet kosztem wywołania wojny, podobnej do tej którą ZSRR toczyło w Afganistanie.

Zobacz też:

Jan Rojewski
Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze