niedziela, 3 grudnia, 2023
Strona głównaPolitykaPiS wychodzi z Unii, ale w niej zostaje. Powody dziwnej postawy rządu

PiS wychodzi z Unii, ale w niej zostaje. Powody dziwnej postawy rządu

Za nami tydzień wypełniony serią napięć między Warszawą a Brukselą. Morawiecki w Brukseli zachował konfrontacyjny kurs wobec Unii, jednocześnie deklarując, że Polska w UE zostanie. Na deser spotkał się z Marine Le Pen, niejako deklarując poparcie dla francuskiej polityczki na rok przed wyborami nad Sekwaną. O co w tym wszystkim chodzi?

Mateusz Morawiecki ściskający dłoń Marine Le Pen to spełnienie marzeń Putina o Europie, w której każde państwo ciągnie wózek w swoja stronę (fot. Twitter/Amazon)
  • PiS próbuje robić dobrze antyunijnemu elektoratowi, wiedząc że koalicja rządząca opiera się na łasce i niełasce Zbigniewa Ziobry
  • Jednocześnie promowana jest informacja, że „polexit” to fakenews
  • Problemem dla PiS staje się też Konfederacja. Według polityków partii rządzącej, tylko pokazując, że „Konfederację mamy już w domu”, można jej odebrać elektorat

To paradoks, że twarzą zderzenia Polski z UE, jest dziś Mateusz Morawiecki, który przychodził na fotel premiera w 2017 roku między innymi po to, żeby stosunki z Brukselą łagodzić. Eksbankier, w przeciwieństwie do Beaty Szydło, miał być zjadliwy dla miejskiego elektoratu i udowadniać, że PiS to nie tylko barbarzyńcy, chcący nas wyprowadzić z Europy. Cóż, nie udało się.

Mateusz Morawiecki mówił ww Strasburgu do Polaków

Jego ostatnie przemówienie w Strasburgu zostało przedstawione po polsku i było kierowane do Polaków. Mimo że teoretycznie debata miała dotyczyć praworządności w Polsce, premier odniósł się do niej oszczędnie. Zamiast tego mówił o kryzysie migracyjnym, energetycznym czy wysokiej inflacji.

Morawiecki dwukrotnie wspominał, że „tu (czyli w Unii – red.) jesteśmy, tu jest nasze miejsce i nigdzie się stąd nie wybieramy”. Dotykając zaś spraw, z powodu których w ogóle został do Brukseli zaproszony, używał narracji dobrze znanej od lat. Można ją sprowadzić do tego, że Niemcy, Duńczycy i Francuzi rządzą sobie jak chcą, nie oglądając się na UE. Jest w tym maleńkie ziarenko prawdy, tyle że w Niemczech, Danii i Francji nie ma Ziobry, podległej mu prokuratury i prób karania sędziów za wyroki niezgodne z wolą partii rządzącej.

Powiedzmy to sobie wprost, PiS – przynajmniej za Morawieckiego – wychodzić z Unii nie będzie. Mimo najbardziej absurdalnych wyliczeń Patryka Jakiego, premier dobrze wie, że bilans zysków i strat z bycia członkiem Wspólnoty jest dla nas nad wyraz korzystny. Ale wizji Unii Europejskiej jest wiele; od Europy Ojczyzn, przez Stany Zjednoczone Europy, aż po orbanowskie „wolnoć Tomku w swoim domku”, które sprowadza się do tego, że chętnie postawimy fabryki Audi nad Dunajem, ale chcemy mieć prawo do postponowania opozycyjnych mediów i mniejszości.

PiS marzy o Unii, ale tylko gospodarczej

Morawieckiemu oczywiście marzy się ta trzecia Unia. Ta, w której w najlepszym wypadku zrzucamy się na wspólne projekty i wysyłamy sobie życzenia z okazji chrześcijańskich świąt. Jej wizję premier lansuje w Europie i choć raczej przyjmowany jest nieżyczliwie, to nie znaczy to, że nie znajduje pojedynczych zwolenników. Zaliczyć można do nich (poza Orbanem), Matteo Salviniego czy Marine Le Pen, z którą Morawiecki spotkał się na marginesie unijnego szczytu.

Cała ta czwórka to politycy „obrotowi”, którzy chcą panu bogu dawać świeczkę, a diabłu ogarek. To polityka, według której nie ma żadnego stałego kierunku polityki zagranicznej, są tylko tymczasowe sojusze, których nie powinna spajać żadna nić ideowa. Dzisiaj jem obiad z Bidenem, a jutro kolację z Erdoganem. Z jednym i z drugim mam coś do załatwienia.

To myślenie o tyle krótkowzroczne, że niemożliwe do narzucenia całej Unii. W Niemczech takiego podejście do stosunków międzynarodowych odpowiada tylko małej AfD, która jest swoistym pariasem tamtejszej polityki. Co więcej, doktryna obrotowości jasno zakłada poprawę stosunków z Rosją. Bo choć wiele państw (Niemcy w Nord Streamie, Francuzi w Totalu) ma interesy z Rosjanami, to są one traktowane na arenie międzynarodowej jako coś niemoralnego. Gdyby przejść na pełną wizję „obrotowości”, nie moglibyśmy już krytykować Rosji za to, co robi z opozycją, moglibyśmy co najwyżej wynegocjować od niej tani gaz.

Tyle powodów międzynarodowych. Na naszym podwórku granie „polexitem” też może się PiS-owi opłacić, choć to trochę jak żonglowanie granatem, który w każdym momencie może eksplodować w dłoniach.

PiS chce usadzić Ziobrę i Konfederację

Obecnie koalicja rządząca wisi na łasce i niełasce Zbigniewa Ziobry. Po wyeliminowaniu (chyba na amen) Gowina z wielkiej polityki, wszystkie koalicyjne deale odbywają się już wyłącznie między Kaczyńskim a Ziobrą. Ten drugi, wiedząc jaką ma pozycję, spycha PiS w niebezpieczne rewiry polexitu. Prawdę mówiąc, to dla Ziobry w ogóle najlepszym scenariuszem byłaby porażka wyborcza PiS-u i budowanie czegoś na jego gruzach. Kaczyński do partii nigdy go nie wpuści.

PiS musi więc z jednej strony straszyć wyjściem z Unii (używa do tego Trybunału, Terleckiego, Suskiego), z drugiej zapewniać, że nigdy nie wyjdziemy. To działanie wymierzone także w Konfederację. Kaczyński zdaje się pytać: po co chcecie głosować na eurosceptyków, skoro macie eurosceptyków w domu?

Czytaj też:

Niestety, taka zabawa nastrojami opinii publicznej może mieć katastrofalne konsekwencje. Morawiecki, mając jakąś tam szansę na osiągnięcie strategicznych celów, pozostanie typem niepokornym wewnątrz UE, usadzenie ziobrystów i konfederatów, a przy tym wszystkim zachowanie schedy po Kaczyńskim. Równie dobrze może jednak przegiąć z dolewaniem benzyny do ognia i sprawić, że euroentuzjazm Polaków zacznie topnieć w oczach. Wtedy może i spełni się jego marzenie o „obrotowej” polityce zagranicznej, ale raczej będą je realizować Ziobro z Bosakiem.

Wspaniała wizja, gospodin Morawiecki.

Polecamy:

Jan Rojewski
Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze