niedziela, 22 maja, 2022
Strona głównaPolitykaPiS słabnie, ale nie z powodów, o których pisze "Wyborcza"

PiS słabnie, ale nie z powodów, o których pisze „Wyborcza”

Najnowszy sondaż CBOS pokazuje, że poparcie dla PiS spada. Nie ma się chyba czym przesadnie podniecać, bo wahanie jest lekkie i wcale nie pokazuje trwałego trendu. Nie przez takie turbulencje partia władzy już w ostatnich latach przechodziła.

To może być ostatnia kadencja PiS przy władzy

„Naród i Kaczyński nie idą w tym samym kierunku. Im bardziej PiS stawia na tradycyjne, zamknięte katolicko-narodowe społeczeństwo, tym bardziej Polacy zerkają w odwrotną stronę – społeczeństwa tolerancyjnego, otwartego, liberalnego, gdzie szanuje się prawa innych do bycia sobą” – czytamy na łamach „Gazety Wyborczej”. Skąd wysnuto taki wniosek? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia.

„Gazeta Wyborcza” o powodach spadków PiS. Komuś w redakcji odjechał peron

Dalej są statystyki. PiS-owi spada tylko wtedy, jeśli porównamy sondaż z wiosennym, albo zeszłorocznym, a najlepiej to w ogóle z wynikiem wyborczym z 2019. Wtedy partia Jarosława Kaczyńskiego otrzymała 43,5 proc. głosów, a teraz mogłaby liczyć na 29 proc. Idąc tym tropem – poparcie wyraźnie spadło też Platformie – z ówczesnych 27 proc. do dzisiejszych 18 proc. O tym jednak tekst już głucho milczy.

Idźmy dalej: „Wyborcza” punktuje, że PiS stracił u kobiet (to prawda i partia bardzo o ten spadek poparcia walczyła) i u młodych. W tej drugiej grupie PiS nigdy nie cieszył się dużym poparciem i patrząc na tendencje demograficzne, w ogóle nie musi się nim zbytnio przejmować. Co roku armia emerytów poszerza się w takim stopniu, że polityka dawania 13, 14 czy 15 emerytury będzie skuteczniejsza, niż jakiekolwiek schlebianie kapryśnym dwudziestolatkom.

Co więcej, patrząc na inne badania, niż te, które sprawdzała „Wyborcza”, wniosek, że młodzi są gremialnie tacy europejscy i nowocześni, wydaje nam się mocno przesadzony.

Jakie są poglądy dwudziestolatków?

Według najnowszych badań IBRiS aż 53 proc. młodych jest przeciwko obecności Fronteksu na granicy z Białorusią. Dla porównania, wśród trzydziestolatków, aż 90 proc. badanych jest za pomocą Unii Europejskiej na granicy. To, że zieje tu przepaść, to mało powiedziane. A z czego ona wynika?

Może być tak, że dla urodzonych pod koniec lat 90. i w latach 2000. autostrady i stadiony, które pobudowaliśmy za pieniądze z UE są już pewną oczywistością i nie czują z tego powodu specjalnej wdzięczności.

Co ciekawe, młodzi są też przeciwko obecności dziennikarzy na granicy (tylko 36 proc. za) i za push-backami (68 proc za – najwięcej ze wszystkich grup wiekowych). Bajania o lewicowym skręcie wśród młodych, wysnuwane na podstawie preferencji dotyczących prawa aborcyjnego czy stosunku do mniejszości seksualnych nagle przestają być aktualne.

Dlaczego PiS-owi nie rośnie?

Pytanie powinno być więc inaczej postawione. Zamiast zastanawiać się „dlaczego PiS-owi spada?”, „Wyborcza” mogłaby się zastanowić „dlaczego PiS-owi nie rośnie?”. Gazeta słusznie zauważa, że partia traci wśród mieszkańców wsi, rolników, wierzących, mało zarabiających i tych z niskim wykształceniem, ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje. No bo chyba nie dlatego, że tradycjonalistyczny przekaz Kaczyńskiego przestał działać.

W tekście ani razu nie pada słowo „inflacja”. A jest to temat, o którym powinno mówić się teraz wszędzie. PiS wywołał skokowy wzrost cen produktów na kilka sposobów. Z jednej strony wręczał Polakom duże pakiety socjalne, z drugiej dawał dużym firmom wysokie odszkodowania za COVID w sytuacji, gdy te praktycznie nie miały kosztów. W konsekwencji, mali mieli problem, żeby dostać od państwa cokolwiek, a duzi zaliczyli wspaniały rok. Czy rząd wie, jak ten problem rozwiązać? Nawet jeśli tak, to nie zamierza z tych rozwiązań korzystać. Na żart zakrawa fakt, że wyjściem z sytuacji mają być bony amortyzujące wzrosty cen. A jako że Polacy sami zadecydują, na co wydadzą nowe pieniądze, możemy śmiało powiedzieć, że to nie żaden bon „energetyczny”, tylko ordynarny dodruk.

Czytaj też:

Ostatecznie to lekkość bytu decyduje o naszych wyborach politycznych. Tak było w 2015 i 2019 roku. Mogę się założyć, że historia powtórzy się w 2023 roku. A jeśli rząd nie zagoni dżina inflacji z powrotem do butelki, to będzie jego ostatnia kadencja.

Polecamy:

Jan Rojewskihttps://truestory.pl
Pisarz, dziennikarz. Publikował m.in. na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onetu, Tygodnika Powszechnego. Był stałym współpracownikiem Wirtualnej Polski i Tygodnika POLITYKA. Od września 2021 roku redaktor naczelny True Story.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze

WordPress Cookie Plugin by Real Cookie Banner