poniedziałek, 30 stycznia, 2023
Strona głównaPolitykaPartia Razem znów ma kłopoty. Byli działacze oskarżają o mobbing

Partia Razem znów ma kłopoty. Byli działacze oskarżają o mobbing

Co tym razem odwaliło się w partii Razem? Formacja, której koniec wieszczono już kilkakrotnie, a jakimś cudem wciąż nie dała się wchłonąć Lewicy Czarzastego (w przeciwieństwie do Wiosny Biedronia), mierzy się z oskarżeniami byłych działaczy, którzy oskarżają o mobbing innych członków Razem.

Partia Razem ma kłopoty. Czy i tym razem wyjdzie z nich obronną ręką? (fot. Wikimedia)

Lewica tak często kłóci się między sobą na Twitterze i to o rzeczy tak niezrozumiałe dla zwykłych ludzi (a nawet potencjalnych wyborców!), że trudno połapać się, gdzie dana kłótnia się zaczyna, a gdzie przeradza w następną, który wątek jest odpryskiem poprzedniego i kto tak naprawdę ma rację w gąszczu wzajemnych oskarżeń o mobbing/terfing/deadname’ing/misgendering (i inne -ingi) splątanych niczym gordyjski węzeł.

Mobbing w partii Razem. Byli działacze przerywają milczenie

Tym razem ujawniono aferę związaną ze mobbingiem na szeregowych działaczach, który osoby z zarządu Razem miały tolerować lub zamiatać pod dywan się. Użytkownicy Twittera mogą kojarzyć w szczególności aktywną na tym portalu Agnieszkę Herrmann, która nie ukrywa, że odeszła z partii po aferze tego typu, ale do tej pory nie ujawniała szczegółów. Teraz się to zmieniło, a poszkodowanych jest więcej.

Z artykułu opublikowanego na gazeta.pl przez Marcina Kozłowskiego wyłania się obraz partii, z którą trudno się identyfikować. Wzajemne groźby, skargi i psychologiczne wojenki to zdaniem Herrmann i przynajmniej trzech kolejnych osób codzienność w Razem. Byli działacze partii oskarżają o bierność i brak wsparcia ze strony zarządu partii (Adrian Zandberg, Maciej Konieczny, Julia Zimmermann, Maciej Szlinder czy Marcelina Zawisza).

W odpowiedziach przesłanych redakcji, politycy przyznają, że we wspomnianym okresie (lata 2015-2019) występowały spory i problemy z kulturą dyskusji. By im zaradzić, prowadzono postępowania wewnętrzne i próbowano mediacji, ale na niewiele się one zdały. Pokrzywdzeni podkreślają, że „propracownicza partia nie zdała egzaminu jako pracodawca”. Władze Razem przyznały autorowi tekstu, że choć apelują o wprowadzenie przez pracodawców procedur antymobbingowych, to sami jako partia takich nie posiadają.

Jak zdyskredytować kogoś za ujawnienie mobbingu? Powiedzieć, że śmieje się z zabicia kota w pralce

Razem miało się wywrócić, ale ciągle stoi

O czym to świadczy? Że przeskok pomiędzy tzw. kawiorową czy kanapową lewicą, która bajdurzy sobie o proletariacie i ideałach po knajpkach i internetowych forach, a zarządzaniem partią polityczną – jest potężny. Partii Razem wciąż zarzuca się, że nie ma mocnych struktur terenowych, ale jeśli ich budowanie wygląda tak, jak opisują pokrzywdzeni działacze, to jest to orka na ugorze.

Czyli co, zamykamy, odklepujemy Razemków i wypisujemy ich z rejestru partii politycznych? Może wstrzymajmy się jeszcze trochę. Razem miało rozpaść się już po wyborach do Europarlamentu, później miało zostać przejęte przez wuja Czarzastego, a także skończyć w dybach za przywłaszczenie sobie słynnych premii (to ostatnie to akurat sprawa rozwojowa, bo były wiceminister Bartosz Kownacki złożył niedawno zawiadomienie do prokuratury).

A jednak Razem nadal stoi i stać będzie, jeśli z tych wszystkich zawirowań wyciągnie odpowiednie wnioski. Do wyborów wciąż daleko, a badania wskazują, że młodzież masowo określa swoje poglądy jako lewicowe. Do zdobycia jej głosów potrzeba jednak czegoś więcej niż sprawnego departamentu memów i kilku zaprzyjaźnionych blogerów i publicystów.

Razem i Lewica na rozdrożu

Może warto zacząć od wprowadzenia procedur antymobbingowych? Może do prac nad tym dokumentem warto byłoby zaprosić przynajmniej niektórych bohaterów tekstu red. Kozłowskiego? To byłoby bardziej konstruktywne, niż udawanie, że w sumie nic się nie stało, a tak dokładnie to nie wiemy, bo nie archiwizujemy danych starsze niż dwa lata.

Polecamy:

Do osób, które dobrnęły do końca tekstu, mimo że pogniewały się na pierwszy akapit, warto skierować pytanie. Jakim cudem lewica, o którą walczycie, ma zdobyć niezbędne poparcia, skoro kłócicie się między sobą i w świętym oburzeniu cancellujecie kolejne osoby, które w czymkolwiek nie zgadzają się z ultraprogresywnym światopoglądem? 

Jeśli hermetyczna, ale wspierająca się mniejszość ma szanse na 5-10 proc. poparcia, to ile mogłaby osiągnąć taka, która od akademicko-squatowych wojenek, czy walk o końcówki walczy o to, by jak najwięcej osób uwierzyło, że tylko ona może rozwiązać ich problemy? Wsparcie dla strajkujących w Solarisie to dobry trop.

Czytaj też:

Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze