piątek, 14 czerwca, 2024
Strona głównaPolitykaObżarstwo zaniepokoiło chińskie władze, pamięć o klęsce głodu

Obżarstwo zaniepokoiło chińskie władze, pamięć o klęsce głodu

Pewna chińska restauracja wymyśliła osobliwą akcję promocyjną pt. "wyzwanie króla dużego żołądka", co doprowadziło do interwencji władz. Planowane są badanie ws. tego, czy uczestnicy nietypowej zabawy nie złamali przepisów o niemarnowaniu żywności. A wszystko to jest pokłosie piętna, jakie odcisnęła na chińskim społeczeństwie klęska głodu z XX wieku.

W Chinach masowy głód z drugiej połowy XX wieku wciąż jest tym, co boli miliony ludzi. Wielu ma świadomość, że wtedy zginęło ponad 40 mln osób, co wydaje się niewiarygodne. Sprawa jest bardzo poważna, na co wskazuje to, że rządzący w mieście Yibin, w południowo-zachodniej prowincji Syczuan, zdecydowali się na radykalny ruch, za jaki można uznać przeprowadzenie audytu restauracji, gdy pojawiły się doniesienia o rzeczonej akcji promocyjnej.

Mieli zjeść 108 pierogów

Inicjatywa „Wyzwanie króla dużego żołądka” sprowadzała się z grubsza do tego, że klienci konkurowali ze sobą o to, kto najszybciej zje 108 pikantnych pierogów wonton. Nagrodą był darmowy posiłek i dodatkowe atrakcje. Aby nadać rozgłos tej zabawie, w social mediach pojawiały się zachęty do uczestnictwa.

W Chinach nie można marnować żywności

W Chinach podejście do jedzenia jest niezmiernie poważne. Otóż miejmy świadomość, że gdy restauracja w Yibin wpadła na przywołany powyżej nietypowy pomysł, w przestrzeni publicznej pojawiły się bardzo krytyczne uwagi w jej kierunku, wszak zarzucano jej: „demonstrowanie zachowania polegającego na objadaniu się i piciu oraz nakłanianiu klientów do nadmiernych zamówień”. To dosadny komentarz zamieszczony w chińskich mediach na tę okoliczność.

Pamięć o klęsce głodu, jedli korę z drzew

Chiny to nie Zachód. O ile w zachodnich społeczeństwach, w Europie czy w USA, takie zabawy są niewinną igraszką i mogą uczynić z ich zwycięzców nawet osoby rozpoznawalne w pewnych kręgach, to w w Państwie Środka stosunek do żywności jest zgoła inny, radykalny. A jest to pokłosie lat 50. i 60. ubiegłego stulecia, gdy miała miejsce w Chinach klęska głodu, która pochłonęła 45 milionów istnień ludzkich.

Wtedy wygłodniali Chińczycy musieli przeczesywać lasy i łąki, by znaleźć cokolwiek do jedzenia, szukali takiego pożywienia jak jagody, orzechy, jadalne korzonki i dzikie trawy. W Pekinie gotowano zupę z liści akacji. Ludzie jedli owady na surowo, a robaki i żaby przygotowywali na ruszcie. „Nie gardzono śmieciami i padliną, a gdy zabrakło nawet tego, zadowalano się korą zdzieraną z drzew” – pisała Wirtualna Polska w 2013 roku, dodając:

„Jedzenie wszystkiego co się dało, często kończyło się tragicznie. Wiele roślin i grzybów wynajdywanych przez wieśniaków miało właściwości trujące. Wprawdzie dzięki przekazywanej z pokolenia na pokolenie wiedzy ludowej Chińczycy zasadniczo potrafili odróżnić rośliny jadalne od niejadalnych, ale gdy głód przybierał na sile, pogrążeni w apatii ludzie pochłaniali niemal wszystko, bez patrzenia i odpowiedniego przygotowania. W rezultacie w całych Chinach tysiące osób umierały z powodu zatruć”.

Xi skomentował akcję

Co ciekawe, do akcji w jednej z chińskich restauracji odniósł się przywódca Chin Xi Jinping, który uważa, że marnowanie żywności jest czymś „szokującym i niepokojącym”. To wymowne, a warto dodać, że w marcu ów autokrata stwierdził, iż dostawy produktów rolnych są podstawą bezpieczeństwa narodowego.

Specjalne prawo w reakcji na działania blogerów

W Chinach od dwóch lat jest nawet specjalne prawo, które zabrania marnowania żywności. Te regulacje prawne zostały wprowadzone w reakcji na publikacje blogerów internetowych, którzy swego czasu prowadzili transmisje live, szczycąc się swoim obżarstwem.

Jakie kary obowiązują?

Owo specjalne prawo stanowi, że właścicielom restauracji grozi kara grzywny sięgająca nawet 10 000 juanów (5,5 tys. złotych) w przypadku gdy w ich lokalach”nakłania się lub wprowadza w błąd klientów podczas składania nadmiernych zamówień”.

Grzywna grozi także mediom. Otóż stacje radiowe i telewizyjne, dostawcy wideo i audio online, mogą zapłacić dziesięć razy więcej niż właściciele restauracji, gdy wyjdzie na jaw, że „tworzyli, publikowali, promowali programy lub komunikaty dźwiękowe o nadmiernym jedzeniu oraz objadaniu się i piciu”.

Jak widać, w Chinach jest ogromna dyscyplina i troska o to, by obywatele tego kraju nie objadali się i nie marnowali żywności w sposób trywialny. Władze państwowe deklarują, że mają na względzie bezpieczeństwo żywnościowe całej populacji tego państwa z ogromnymi aspiracjami globalnymi.

Okazuje się, że w latach 2014-2018 aż 27 proc. wyprodukowanej żywności zostało zmarnowane. Od pewnego czasu władze starają się z tym walczyć w sposób zdecydowany. Chociaż jeszcze rok temu mówiło się o tym, że 18 miliardów kilogramów żywności wg informacji chińskich władz marnuje się w Chinach w ciągu roku.

Specyfika systemu „N-1”

System „N-1” został wprowadzony w Wuhan. A na czym polega? Cytujemy Rzeczpospolitą: „Goście restauracji powinni zamówić mniejszą liczbę potraw, niż liczba samych gości – co najmniej o jedno danie. W Chinach istnieje bowiem tradycja zamawiania potraw dla wszystkich osób przy stoliku, jest też niepisana zasada, by potraw zamawiać więcej niż jest gości przy stole. To sprzyja marnowaniu żywności”.

Na stronie sektor3-0.pl czytamy:

„Kamery państwowej telewizji CCTV przemierzają kraj pokazując rozmaite lokale gastronomiczne, od tych drogich po tanie, w których klienci zamawiają połowę porcji lub, gdzie kierownictwo nie gotuje od pierwszych godzin otwarcia wszystkich dań z menu, ale jedynie ich 70 procent. Na dwie, trzy godziny przed zamknięciem nie dorabia się sosów, zup i żadnych potraw, ponieważ trzeba zjeść to, co już jest w garnkach”. 

„Ciężko wyżywić 22% światowej populacji, kiedy nie jesteś samowystarczalny. Chiny importują olbrzymie ilości żywności – o wartości 75 miliardów dolarów – dlatego wojna handlowa ze Stanami Zjednoczonymi nie poprawia sytuacji” – uważa Tao Zhang, twórca funduszu inwestycyjnego Dao Food International, zajmującego się wspieraniem inwestycji w roślinne alternatywne produkty dla mięsa. To fragment wypowiedzi udzielonej serwisowi Just Food.

Chińskie przestrogi

W chińskich mediach społecznościowych alarmowano już, powołujące się na dane ONZ. Przypominano, że co dziewiąty mieszkaniec świata chodzi głodny. Wskazywano też na rosnące koszty żywności w tym kraju podczas pandemii. W 2020 odnotowano, że w ciągu ostatniego roku urosły one o ponad 13 proc. wobec poziomu z połowy 2019. Bezpieczeństwo żywnościowe stało się już wtedy chińskim priorytetem.

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze