czwartek, 23 maja, 2024
Strona głównaKulturaMuzykaKaczmarski. Poeta, bard i... przemocowiec

Kaczmarski. Poeta, bard i… przemocowiec

Córka artysty Jacka Kaczmarskiego, Patrycja Volny, ujawniła fragment prywatnej korespondencji o swoim ojcu, którą przeprowadziła z Andrzejem Saramonowiczem. Filmowiec i dziennikarz miał skrytykować kobietę za to, co powiedziała o Kaczmarskim. Chodziło konkretnie o akty przemocy, jakich się on dopuszczał, oraz o alkoholizm. Saramonowicz tłumaczy się, iż padł ofiarą manipulacji.

Negować talentu poetyckiego Kaczmarskiego nie mam zamiaru. Ale nie uzasadnia to czynów, których się on dopuścił / fot. Wiadomo.co.pl

Saramonowicz kontra Volny

Wszystko zaczęło się w 2017 roku, kiedy aktorka Patrycja Volny udzieliła „Dużemu Formatowi” wywiadu, w którym opowiedziała o uzależnieniu swojego ojca. Określiła go mianem człowieka agresywnego oraz sfrustrowanego, nie kryjąc faktu, iż stosował on przemoc fizyczną wobec Ewy Volny, swojej żony.

Mieszkaliśmy wtedy w Perth. Ojciec był sfrustrowany, agresywny, dużo pił. Zamykał się w swoim pokoju i wpadał w ciągi. Regularnie poszturchiwał mamę, ja kilka razy dostałam od niego pasem, choć mama zawsze starała się mnie chronić.

Kilka dni temu aktorka udostępniła w swoich mediach społecznościowych fragment listu, który otrzymała. Nie wyjawiła jednak, kto jest jego autorem. Załączony wpis został usunięty, lecz potem powrócił, i tym razem jasno zostało doprecyzowane, kto napisał przytoczone słowa. A był to Andrzej Saramonowicz. Jego wywód brzmiał następująco:

Myślę, że się zupełnie pogubiłaś. I straciłaś kompas, co przyzwoite, a co nie. Nie neguję i nigdy nie negowałem twojej prawdy o ojcu. Ale to nie jest jedyna prawda o Nim. Był wielkim artystą i jego twórczość powinna zostać wśród ludzi. Swoją nastoletnią histerią, której nigdy w dorosłym wieku nie zanegowałaś, zrobiłaś polskiej kulturze wielką przykrość. Nie mówiąc o tym, że jako rodzic również nie zdałaś egzaminu. Łatwo jest wytykać źdźbło trawy w cudzym oku, nie dostrzegając belki w swoim.

Po opublikowaniu treści korespondencji Andrzej Saramonowicz postanowił ustosunkować się do całego zdarzenia na Facebooku. Jego wpis był bardzo obszerny. Twórca uważa, że całkowicie zmanipulowano jego wypowiedź, która nigdy nie miała dostać się do wglądu publicznego. Reżyser wspomniał, że zarówno córka jak i matka Kaczmarskiego rozmawiały z nim o życiu barda, a wszelkie kontrowersyjne wątki nie były pomijane. Dopiero w wywiadach Patrycja Volny miała przedstawiać swojego ojca w znacznie gorszym świetle, a Saramonowicz wycofał się ostatecznie z planów nakręcenia filmu biograficznego. Według niego zrealizowanie widowiska uchodziło za niemożliwe, gdyż w opinii publicznej jednoznacznie zaczęto postrzegać Jacka Kaczmarskiego jako agresywnego alkoholika.

Z drugiej jednak strony trzeba zadać sobie pytanie, czy przestępca (bo jakby nie patrzeć, podchodzi to pod artykuł 207 kodeksu karnego) może być postrzegany w inny sposób w kontekście swojego życia prywatnego?

Kaczmarski wielki artystą był?

Wypowiedź Andrzeja Saramonowicza uważam za wyjątkowo obrzydliwą. Co prawda ubrano ją w wyważone słowa, ale to nadal usprawiedliwianie osoby znęcającej się nad własną rodziną. Przed napisaniem artykułu o cancel culture, przeczytałem wcześniej wiele komentarzy (w główniej mierze dotyczących Rowling) zarówno ze strony obrońców jak i atakujących. Ci drudzy często uważali, że oddzielenie autora od dzieła jest niemożliwe, jednak ja uważam zupełnie odwrotnie. I jednocześnie uznaję taki proces oddzielania za zdroworozsądkowe podejście, ponieważ dzięki temu dana osoba publiczna ma mniejsze szanse na zyskanie rangi bóstwa.

Chodzi mi o to, że nie wyrzucę ze swojej kolekcji filmów „Wstręt” czy „Dziecko Rosemary” tylko dlatego, że Roman Polański dopuścił się wykorzystania nieletniej dziewczyny. Nie przestanie mi się nagle podobać muzyka Die Antwoord ze względu na kontrowersje związane z ich adaptowanym synem (tu akurat sprawa nie prezentuje się aż tak klarownie, bo mamy słowo przeciw słowu). I tak samo moim zdaniem należy postąpić przy twórczości Jacka Kaczmarskiego, oddzielając ją na tyle, na ile to możliwe, od jego życia prywatnego. Bo to, że był istotnym artystą współczesnej Polski, nic tak naprawdę nie oznacza w kontekście tego, jakim człowiekiem był prywatnie.

Saramonowicz wypowiada się tak, jak wielu obrońców JPII wypowiadało się po reportażu „Franciszkańska 3”. Że coś tam wiedział, coś tam pewnie robił, ale był tylko człowiekiem, więc popełniał błędy, a jego wpływ na Polskę jawi się jako ogromny. No, wszystko fajnie pięknie, jednak wydaje mi się, że zgwałcone przez księży dzieci jak i pobita przez Kaczmarskiego żona trochę inaczej zapatrują się na tę sprawę. To, że kliknąłem dzisiaj w Pajacyka i kupiłem bułkę bezdomnemu, nie oznacza, że teraz dla wyzerowania mogę sobie skopać kogoś na ulicy. I tak samo fakt komponowania wielkich dzieł i porywania tłumów nie resetuje faktu stosowania przemocy wobec najbliższych.

Nie zgodzę się też z twierdzeniem Andrzeja Saramonowicza, że o Kaczmarskim nie można nakręcić solidnego filmu. Jak najbardziej jest to wykonalne, o ile ludzie tacy jak wspomniany Saramonowicz nie przyłożą do tego ręki. Moim zdaniem nie powinni tego robić twórcy zapatrzeni wyłącznie w dorobek artystyczny Kaczmarskiego, a osoby bezstronne, które na chłodno przeanalizowały źródła na jego temat.

Ostatnio przeczytałem w najnowszych numerach „Angory” wywód Sławomira Pietrasa, który broniąc papieża (i to dwa razy, z numeru na numer) atak na kościół nazwał „kretyńską modą”, a jego postać wybielał argumentem, że przecież wśród wybitnych person wszystkie były nieidealne. Tylko co z tego? Mamy nie poruszać tychże kwestii i wyłącznie piać peany, gdyż ktoś uchodzi za wybitnego? Czy istnieje jakieś społeczne albo prawne przyzwolenie, abym po tym, jak wydam bestseller, dostał dożywotni karnet na bicie swojej żony albo interesowanie się w sposób seksualny małymi dziećmi? Nie wydaje mi się.

To właśnie osoby, które nie oddzielają twórczości od twórcy, niejako naznaczają dane dzieło krwią, przemocą i wszystkim tym, co nieetyczne.

Czytaj także:

Sebastian Jadowski-Szreder
Sebastian Jadowski-Szrederhttps://www.jadowskiszreder.pl/
Youtuber i pisarz, twórca zbioru opowiadań "Incydenty Antoniego Zapałki", hobbystycznie zbieracz filmów i pasjonat horrorów, a także starych gier. Główną sferą jego zainteresowań jest popkultura z wyraźnym zaakcentowaniem elementów retro.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze