piątek, 9 grudnia, 2022
Strona głównaLifestyleInter armae silent Tinder? FELIETON SIEMIONA

Inter armae silent Tinder? FELIETON SIEMIONA

Zamiast łaciny i innych języków martwych, uczniowie, dzięki uprzejmości pana ministra na Cz., przyswajają sobie martwą historię. Pozwoliłem sobie strawestować więc ludową rzymską mądrość. Ponoć gdy zaczyna się bitewna rąbanka, milkną poeci, fleciści oraz inni słudzy Muz. Nie czas na dusery, opery i amory, kiedy Putin wali artylerią po kijowskich oknach. Na miłostki też nie czas. Czyż nie tak?

Żeby rzecz sprawdzić, za pomocą kilku sprytnych sztuczek (oraz zdjęcia gwizdniętego koledze) zalogowałem się na słynny portal, kojarzący chętne pary. Tinder! Nie wiem, czy wyłączono go już w Rosji, w ramach sankcji, czy też może wojsko moskiewskie zarekwirowało go do celów bojowych i zamieszcza anonse typu: „Dowódca haubicy 122mm Goździk pozna sympatycznego kolegę dysponującego amunicją oraz konserwami”. W Polsce, dość powiedzieć, Tinder hula na całego w sposób tradycyjny.

Tinder jak pole bitwy

Dla mniej obeznanych dodam, że chodzi o seks. Amore mio, polewanie się szampanem i te sprawy. Nie oznacza to jednak, że Tinder nie ma nic wspólnego z działaniami zbrojnymi. Ma, i to wiele. Przeprowadzony wywiad środowiskowy oraz oględziny ogłoszeń uzmysłowiły mi, że kobiety (akurat tę sekcję ogłoszeń wziąłem na tapet najpierw, jako tradycjonalista), traktują Tindera strategicznie, jako pole przyszłej bitwy. 

Zagadnięta znajoma fotografka z Trójmiasta opowiedziała mi wszystko. Owszem, specjalizuje się w zdjęciach „tinderowych”, jak inni w ślubnych czy okołoporodowych. Współpracuje z makijażystką i fryzjerką – na wojnie istotną rolę w przygotowaniach pełni kamuflaż. Wynajmuje apartament w hotelu i trzaska chętnym zdjęcia, które potem lądują na portalu. 

Ciekawe, kiedy pierwsze państwa zaczną wpisywać do kodeksów kary za posługiwanie się fałszywymi zdjęciami na Tinderze

Zdjęcia, które są jak mapy wojenne. Stroje. Koronki. Szpileczki  – umundurowanie. Oświetlenie przedpola. Strategiczne urzutowanie, mające zamaskować zbędne sadełko i wyoblić płaski tyłeczek. Artystycznie wygnieciona pościel. Arsenał akcesoriów i dodatków, sugerujących zamożność i wysublimowany smak. Zamiast bitewnych rumaków, wierne yorki i kocurki. Światła, kamera – i w bój!

Nie ma jednak wojny bez służb rozpoznania, czyli mówiąc wprost, bez ordynarnej roboty szpiegowskiej. Kim jest naprawdę przeciwnik z tinderowego anonsu? Taka wiedza może zadecydować o wyniku starcia. Na szczęście są sposoby, aby zanurkować pod błyszczącą powierzchnię. Na próbę skupiłem się na – dziewczynie? Kobiecie? Księżniczce? Osobie z kolejnego anonsu. Aż mi dech zaparło.

Cyganka zniewala, Cyganka apeluje i błaga o porwanie z Ciechanowa

Zjawiskowa Cyganka-artystka z oczami jak gwiazdy i dekoltem do pępka i dalej. W tle smukłe kielichy do szampana Veuve Clicotq i daleka perspektywa marmurowego atelier. Zakochałem się z miejsca. Na szczęście mignął mi tam jeszcze link do Instagrama. Na instowych zdjęciach Cygnaki-artystki było jakby mniej, za to dużo ujęć dwóch rasowych (choć dyskretnie) psów, a także apel, by do bohaterki zdjęć świat zechciał się odzywać, mimo że skończyła te 37 lat.

Wbrew obiegowym opiniom, Jaś musiał jednak dostać mocno w głowę podczas walki z Ziemowitem

Było tam też imię i nazwisko. Te z kolei poprowadziły mnie na Facebooka. Tam już zupełnie inna historia: z Cyganki została fajna swojska panna z odrostami i pucatą buzią, mignęły rodzinne foty z Ciechanowa. Oraz link na profesjonalny profil na Linkedin. A tam już zero Cygnaki i szampana.

Polecamy:

Tylko zaorana robotą prawniczka z troską na twarzy, zawalona sprawami z jakże ważnego zakresu compliance w amerykańskiej sieciówce. W jej wzroku na służbowym zdjęciu było prawdziwe błaganie o pomoc. Może nie jak u ukraińskiej matki podczas ewakuacji, ale jednak – błaganie. Tak wygląda prawdziwa wojna.

Dlatego nie wrócę już więcej na Tindera, w świat jego putinowskiej, bezczelnej propagandy. Ale co do tytułowego pytania, nie ma obawy. Nie tylko podczas przemarszu ułanów zza płotka wychylała się panna jak malina. Każdorazowo, gdy czasy robią się nerwowe, a historia puka do drzwi, wszystkim – nawet tym najbardziej skonanym od covida i zimowej aury – natychmiast skacze libido. Odwagi więc, i lance w dłoń!

Czytaj też:

Piotr Siemion
Pisarz i prawnik. Autor powieści "Niskie łąki" i "Finimondo" oraz dzienników "Dziennik roku węża". Tłumacz literatury amerykańskiej m.in. prozy Thomasa Pynchona.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze