czwartek, 28 października, 2021
Strona głównaLifestyleGaleria w budowie. My w internecie

Galeria w budowie. My w internecie

Pandemiczny boom e-commercowy wywrócił rynek zakupowy do góry nogami. Część z klientów już nigdy nie kupi żadnego ciucha w galerii, duża część konsumentów sklepy będzie traktować jak przymierzalnie internetowe. Ponury (dla deweloperów) trend trwa: galerie odchodzą do lamusa. Mimo to inwestorzy nadal stawiają kolejne budowle. 

Polska wciąż przeżywa „boom” galeryjny. Mimo to kolejne sklepy świecą pustkami (Pixabay)
  • Kraków, Warszawa, Łódź i wiele innych miast boryka się z „boomem” galeryjnym
  • Coraz więcej młodych zakupy robi przez internet. Dlaczego inwestorzy nie chcą z tego skorzystać?

Bezpośrednim impulsem do zajęcia się tym tematem było zamknięcie legendarnej krakowskiej „Plazy” na Grzegórzkach. Był to jeden z pierwszych takich obiektów w mieście, przed laty otwarto tam pierwszego IMAX-a – wydarzenie, obok którego nie dało się przejść obojętnie, choć po pierwszym seansie oczekiwania zderzały się z rzeczywistością. 

Z końcem sierpnia mieszkańcy grodu Kraka zastali kartkę z informacją, że centrum handlowe odchodzi do przeszłości, wjazd do garażu został zablokowany. Nowy nabywca póki co nie udziela informacji. Kraków nie jest pod tym względem osamotniony – podobny problem dotyka chociażby Warszawę. 

Mieszkańcy stolicy od kilku dni muszą oswoić się z wizją utraty shoppingu w Atrium Reduta, Atrium Targówek oraz King Cross. „Gazeta Wyborcza” ustaliła nieoficjalnie, że budynki mają zniknąć z powierzchni miasta i zastąpić mają je bloki mieszkalne, co jednak stoi w sprzeczności z miejscowym planem zagospodarowania. 

Inwestor zareagował natychmiast i zdementował informację przekonując, że budynki zostaną, lecz ulegną transformacji „w kierunku wielofunkcyjnych centrów dzielnicowych poprzez dodanie do istniejących galerii nowych funkcji mieszkalnych, biurowych czy rozrywkowych”. Mówiąc po polsku: tak, idzie deweloperką. 

Łódzki problem – nikt nie chce kupić Sukcesji

Na nowego nabywcę – od ponad roku – czeka łódzka Sukcesja. Na ostatnim piętrze działa tylko kino Helios, reszta miejsc świeci pustkami. W połowie sierpnia czwarta już próba sprzedaży obiektu spełzła na niczym. Chętnych na zakup galerii w dobie pandemii jest znikoma. Mimo to nie ma tygodnia, by w mediach nie pojawiały się kolejne teksty o budowie nowego centrum handlowego, otwarciu kolejnego sklepu w kolejnej galerii, czy już ikonicznemu święceniu McDonald’sa.

Próżno szukać logiki w takim postępowaniu. Budowanie kolejnych betonowych kloców, z których skorzysta maksymalnie jedno lub dwa osiedla wydają się wręcz kolosalnie nieopłacalne. Kiedyś masowo budowano kościoły, teraz jak grzyby po deszczu powstają kolejne duchowe świątynie kapitalizmu, jakimi są sklepy (nie oceniam czyjegoś światopoglądu, a stwierdzam fakt!). 

Dodatkowo w czasie pandemii cały handel przeniósł się do internetu – był to właściwie jeden z niewielu sektorów gospodarki, który na lockodownie zwiększył zyski. Pomyślcie sami: ile par jeansów, ile bluz albo zwykłych butów kupiliście przez stronę internetową swojego ulubionego sklepu podczas kolejnych szumowskich szumnie ogłaszanych obostrzeń. 

Koronawirus przyspieszył tylko procesy, które były planowane w czasie. Inwestorzy nie wyciągają wniosków z ostatnich siedmiu miesięcy lockdownu. Zamiast stawiać na sprawniejsze łańcuchy dostaw lub większe magazyny, w Polsce powstają kolejne galerie. W tygodniu będą świecić pustkami, a i weekendy będą działać na pół gwizdka przez niedzielę niehandlową. 

Czy inwestorzy myślą o przyszłości?

Inwestorzy jednak dalej zakłamują rzeczywistość lub najzwyczajniej jej nie akceptują – według danych PRCH Retail Research Forum nasycenie powierzchnią centrów handlowych dla całej Polski na koniec ubiegłego roku osiągnęło 324 mkw./100 mieszkańców i wciąż będzie rosło. Tylko w tym roku budowane są kolejne 394 tys. mkw. nowych obiektów handlowych, z czego „połowa budowanej obecnie powierzchni handlowej jest dedykowana formatowi parków handlowych, a kolejne 42 proc. będą stanowiły tradycyjne centra handlowe”. 

O konsekwencjach środowiskowych nikt nie myśli, choć mało osób wie, że to wcale nie ruch uliczny jest największym emitetentem gazów cieplarnianych, ale produkcja stali/ aluminium oraz betonu, do którego produkcji konieczny jest udział węgla. Ponadto w wielu miejscach wygrodzenie terenu na nowy obiekt związany jest z koniecznością wycięcia drzew, doprowadzenia dróg – cała infrastruktura niszczy środowisko naturalne. 

Nikt też nie zauważa zmieniającego się trendu wśród najmłodszej grupy konsumentów, którzy wielkopowierzchniowe sklepy odzieżowe traktują jak przymierzalnie lub zwyczajne punkty odbioru. Dobitnie to pokazała pandemia, gdy galerie pracowały w reżimie stricte sanitarnym i właśnie motyw przymierzalniano-logistyczny osiągnął apogeum. Naprzeciw temu wyszli najwięksi gracze odzieżowi, którzy wydłużyli nawet czas zwrotu. 

Zamiast budowania kolejnych betonowych kloców czas najwyższy, aby zastanowić się „co po galeriach”, „jak funkcjonować w świecie e-commercowym”. Takie pytania powinni sobie stawiać potencjalni inwestorzy – w końcu każda przyszłościowa okazja jest dobra do inwestowania. 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze

WordPress Cookie Plugin by Real Cookie Banner