czwartek, 6 października, 2022
Strona głównaKulturaDzieci Neo #3: Break stuff, czyli Woodstock’99

Dzieci Neo #3: Break stuff, czyli Woodstock’99

Netfliksowe „Trainwreck” o zderzeniu pokoleń opowiada na przykładzie dwóch festiwali, które odbyły się pod nazwą „Woodstock” – tego oryginalnego, z 1969 roku oraz tego próbującego odtworzyć go trzydzieści lat później.

„Trainwreck: Woodstock ’99”, reż. Jamie Crawford, Netflix 2022

Trainwreck. Co działo się na Woodstocku ’99?

Końcówkę minionego tygodnia spędziłem na ubolewaniu, że nie pojechałem na katowicki OFF Festival oraz na przeglądaniu fotośmietnika w telefonie, celem podsumowania dotychczasowych letnich tygodni – znalazłem zdjęcie puszki po Coli z 1998 roku, którą wygrzebałem z piachu na jednej z greckich plaż oraz screenshot, który zrobiłem, żeby nie zapomnieć, że wkrótce na Netfliksie pojawi się dokument o Woodstocku 1999.

„Wkrótce” dopadło mnie wczoraj zupełnie z zaskoczenia i wciągnęło na bite trzy godziny, za sprawą trzyodcinkowego miniserialu „Trainwreck” w reżyserii Jamiego Crawforda. Po seansie czułem się prawie tak samo wymięty, jak pewnie czułbym się, gdybym na OFF pojechał; być może nawet byłem równie wymęczony, co uczestnicy Woodstocku sprzed prawie ćwierćwiecza.

O katastrofie festiwalu zorganizowanego w 1999 roku niby coś tam wiedziałem, jednak jego wywrotowość kojarzyła mi się do tej pory z krzykliwym występem DMXa, w trakcie którego biegał on po scenie w czerwonych ogrodniczkach oraz z wieńczącym festiwal koncertem Red Hot Chilli Peppers, na którym Flea w ogrodniczkach nie biegał (nie biegał też w niczym innym).

Okazało się, że te dwie zapamiętane przeze mnie migawki były tylko skromnymi drobnostkami w obliczu tego, co się w ramach Woodstocku ’99 wydarzyło i o czym „Trainwreck” opowiada.

„Ruff Ryders’ Anthem” – DMX, 23 lipca 1999, Woodstock ‘99

USA czasów American Pie i nu metalu

Historia ostatniego wielkiego festiwalu ubiegłego wieku zaczyna się od koncepcji wychodzącej od jego pierwotnych organizatorów, polegającej na próbie rekonstrukcji oryginalnego woodstockowego klimatu. W 1969 r. przed nerwową atmosferą wojny w Wietnamie w pokój i miłość ucieka się do kontrkulturowej wspólnoty, muzyki Hendrixa i Grateful Dead, z pomocą, na przykład, LSD. Szybko okazuje się jednak, że trudno te wszystkie składniki połączyć i zaimplementować trzy dekady później – w Stanach Zjednoczonych zjadających własny ogon, na kilka miesięcy po najgłośniejszej szkolnej strzelaninie w Columbine, w trakcie zmierzchającej prezydentury Clintona, w okolicy premier filmów pokroju „American Pie”, których (całe szczęście) dziś nikt nie chciałby produkować, w (całe szczęście) niedługim muzycznym momencie triumfu gatunku nu-metal, na czele z twórczością Korn i Limp Bizkit.

zwiastun ­– „Trainwreck: Woodstock ’99”, reż. Jamie Crawford, Netflix 2022

Na Woodstocku 1999 goszczą wspomniane dwa zespoły oraz przekrój przepopularnych ówcześnie wykonawców. Występują między innymi: Jamiroquai, The Chemical Brothers, Kid Rock, czy Rage Against the Machine. Imponujący lineup festiwalu okazuje się jednak nie powstrzymywać jego uczestników – w sumie prawie trzystu tysięcy ludzi – przed wybuchem gniewu spowodowanym wysoką ceną biletów, upałami osiągającymi 38°C, czy brakami pożywienia i wody. Zorganizowana latem 1999 roku impreza kończy się prawdziwym „trainwreckiem” – falą przemocy, gwałtów, aktów wandalizmu i olbrzymią górą śmieci.

Zaintrygowany wypatrzonymi w archiwalnych materiałach (są ich w dokumencie dziesiątki minut) powiewającymi w tłumie biało-czerwonymi flagami, dogrzebałem się do polskiej relacji z festiwalu, która wcale nie odbiega od tej, którą „Trainwreck” przedstawia.

Czy wśród ofiar byli Polacy?

O Woodstocku 1999 na łamach „Rockmetal” pisał biorący udział w festiwalu Roman Milowski: „Smieci i brud. Juz po pierwszym dniu wszedzie walaly sie smieci, kible byly zasrane po brzegi, sporo kaluz z blockiem, w ktorym taplali sie mlodzi amerykanie.

Ceny. Mala butelka wody 4$, mala coca cola 4$, piwo (podobno wszawe – Budweisser) 5$, mala niedobra pizza 12$. Wszyscy zgodnie krecili glowami i twierdzili, ze to najdrozsze miejsce na swiecie.

Polacy. Z poczatku myslalem, ze jestem jedynym rodzynkiem. Po jakims czasie zauwazylem jednak pierwsza polska flage. Flaga przyciagnela nie tylko mnie. Okazalo sie, ze na festiwalu pokazala sie spora grupa Polakow”. Nie zmyliły mnie więc flagi, wierzę, że nie myli mnie też obraz festiwalu, z jakim „Trainwreck” mnie pozostawił.

Nowy serial platformy Netflix to obok świetnie udokumentowanych, mieszających w popkulturze trzech festiwalowych dni, obraz międzypokoleniowego nieporozumienia – między organizującymi imprezę nastawionymi na zysk boomerami, a gotującymi się (w skwarze i w środku) milenialsami, których frustracja indukuje coraz to większe zniszczenia, a ostatecznie pozostawia po sobie pogorzelisko i tony odpadów.

Czytaj także:

Puszka po Coli

Wracam do zdjęcia puszki po Coli – jest prawie idealnie czerwona, niezardzewiała; od momentu, w którym w 1998 ktoś wyrzucił ją w piasek minęło prawie 25 lat. Na zdjęciach z Woodstocku 1999, kadrach z „Trainwreck” identycznych puszek znajduję tysiące – obok nich wrak auta, rozmontowaną w połowie scenę i krzątającą się wokół tego garstkę osób. Tyle zostało z próby wpakowania utopijnej wizji w dystopijne realia.

Polecamy:

Jacek Paśnikhttps://www.facebook.com/DzieciNeostrady/
Pisze i potyka się o płyty chodnikowe na blokowiskach. Publikował m.in. w "Popmodernie", "Stonerze Polskim", "Wizjach". Prowadzi stronę "Dzieci Neo". W 2022 roku nakładem wydawnictwa W.A.B. ukazała się jego debiutancka książka "Dzieci".
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze