sobota, 26 listopada, 2022
Strona głównaLifestyleDorota Zawadzka zmieszana z błotem w „Krytyce Politycznej”. Słusznie?

Dorota Zawadzka zmieszana z błotem w „Krytyce Politycznej”. Słusznie?

„Miała te zrozpaczone dzieci w dupie”, „jawnie przemocowe praktyki wychowawcze”, „gnojenie dzieci”. Choć od zakończenia emisji programu TVN „Superniania” minęło kilkanaście lat, co jakiś czas wraca kwestia etyczności jego formuły i oceny metod stosowanych przez tytułową bohaterkę - Dorotę Zawadzką. Ostatnio została ona zmieszana z błotem w wywiadzie opublikowanym na łamach „Krytyki Politycznej”. Czy słusznie?

Dorota Zawadzka w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej (2011 r.). „Superniania” jest krytykowana przez autorkę Annę Golus (fot. wikimedia)

Metody wychowawcze przedstawiane w „Superniani” od początku budziły spore kontrowersje. Jedną z najczęściej stosowanych było ignorowanie histerii dziecka, które miało oduczyć je jej stosowania w celu wywarcia określonego wpływu na rodziców. „Szantażowani” nieakceptowalnym społecznie zachowaniem malucha w miejscu publicznym dorośli najczęściej dają mu to, czego się domaga. W ten sposób dziecko uczy się kontrolować rodziców, a ci, bezradni, zgłaszali się po pomoc do specjalisty.

Autorka książki atakuje „Supernianię” na łamach „Krytyki Politycznej”

Właśnie w roli takiego autorytetu stawiała się Dorota Zawadzka. Z wykształcenia psycholog rozwojowy, została wytypowana przez producentów z TVN na główną bohaterkę polskiej edycji brytyjskiego formatu „Superniani”. W latach 2006-2008 wyemitowano trzy sezony programu, a jego popularność miała negatywnie wpłynąć na rodziców, którzy przenosili metody widziane na ekranie telewizora na wychowanie własnych dzieci. To punkt wyjścia wywiadu opublikowanego na łamach „Krytyki Politycznej”.

Redaktorka serwisu, Katarzyna Przyborska, przedstawiająca się jako antropolożka kultury i mama rozmawiała z Anną Golus, „doktorką nauk humanistycznych w dyscyplinie nauki o kulturze i religii (doktorat o udziale dzieci w programach reality show), autorką książki Superniania kontra trzyletni Antoś. Jak telewizja uczy wychowywać dzieci). To istotne, bo żadna nie jest wykształcona w kierunku psychologii czy pedagogiki, a Golus nie powołuje się w rozmowie na żadne badania z tych dziedzin.

Autorka sugestywnie opisuje, jak bardzo wstrząsające i przesiąknięte przemocą (nie fizyczną, bowiem jedną z głównych zasad stosowanych przez „Supernianię” był zakaz jakichkolwiek kar cielesnych) były jej metody. – Sam udział w takich produkcjach może krzywdzić dzieci – ocenia Golus. Jako przykład podała odcinek z kilkuletnią dziewczynką, która siedziała naga w wannie, krzyczała, że jest jej zimno i płakała. A wszyscy dorośli ją lekceważyli, czekając, aż zamilknie.

Nieznośna ciężkość obopólnej zgody

– Czyste okrucieństwo, którego nie da się wytłumaczyć chęcią wychowania człowieka (…) Te dzieci płakały tak długo, a tylu dorosłych z ekipy telewizyjnej patrzyło na to i nie reagowało! Trzeba odłączyć serce, bo nie da się patrzeć i słuchać, jak dziecko płacze tak długo w czasie usypiania. Kamerzyści, reżyser, Superniania, oni wszyscy mieli te zrozpaczone dzieci w dupie – powiedziała autorka książki. Wywiad to właściwie strumień świadomości dwóch osób, które postanowiły poznęcać się nad Zawadzką.

Brakuje jakichkolwiek trudnych i krytycznych pytań, brakuje powołania się na jakiekolwiek badania naukowe, poza wskazaniem, że stosowane w programie metody wychowawcze są ogólnie oceniane jako przemocowe. U antropolożki kultury i ekspertki od nauki o kulturze i religii brakuje refleksji nad prawdziwym źródłem krzywdy dzieci (być może nieco wyolbrzymionej), a wywiad sprawia wrażenie głównie formy promocji książki na mocnej krytyce kogoś popularnego.

https://twitter.com/SuperNiania/status/1532729309726707712?s=20&t=M3RjDnTtGGopEpKkefEYIA
Zawadzka czeka z odniesieniem się do krytyki, a tymczasem sama ma zmagać się z falą hejtu, a nawet życzeń śmierci

A skoro tak, to można z nim polemizować w formie felietonu, co też niniejszym czynię. Nie umniejszając autorce wywiadu i jej rozmówczyni, jako absolwent kierunku pedagogicznego, pochodzący z nauczycielskiej rodziny, przez lata pracujący z dziećmi i aktywnie uczestniczący w wychowaniu chrześnicy i chrześniaka, mam nie mniejszy mandat do wypowiadania się na temat metod wychowawczych w tak swobodnej formie jak panie Przyborska i Golus.

Ekspert od pedagogiki komentuje wywiad w „Krytyce Politycznej”

1. To nie „Superniania” jest główną winną

Nie zamierzam wybielać Doroty Zawadzkiej, ale trudno mi jest pogodzić się z autorkami, które uważają, że to głównie ona odpowiada za krzywdę, jakiej dzieci doznały w jej programie. To nie jest tak, że wredna baba szukała sposobu, żeby niszczyć psychikę małym ludziom. Ktoś wpadł na pomysł, że wykorzysta desperację lub próżność rodziców, odrze rodziny z prywatności, wyreżyseruje spektakl, w którym dziecko jest zawsze ujarzmione przez „bohaterkę” i jeszcze zarobi na tym pieniądze. Kto to taki?

2. TVN to rak. Jak niemal każda telewizja

To oczywiście telewizja, która została zbudowana przez ludzi, którzy w branży słyną z przemocowych zachowań. Są znani i wpływowi (choć niektórzy są już na tamtym świecie, albo właśnie stracili prestiżowe posady), więc dobro uczestników programów zajmuje jedno z ostatnich miejsc w ich hierarchii wartości. Dlaczego antropolożka kultury i ekspertka od nauki o kulturze nie zdobyły się na krytykę telewizji, która nie miała skrupułów, by robić show z rodzinnych problemów? Nie wiem.

Dorota Zawadzka nie komentuje wywiadu, dopóki nie przeczyta książki. Czuć zapach pozwu, który jednak tylko przysłuży się promocji tytułu (fot. materiały promocyjne)

3. Pogoń za ideałem zabija rodziny

Paradne za to, że Przyborska i Golus twierdzą, że program „Superniania” przyczynia się do utrwalania mobbingu i hierarchicznego społeczeństwa. Bez wskazania, kto jest na końcu tego łańcucha. Zarabiająca miliony telewizja, anioł zagłady społeczeństw w służbie konsumpcjonizmu, pokazująca świat ludzi pięknych, bogatych, lub bez problemów nie do rozwiązania. To mus wpasowania się w ten idealny świat i sprostania wymogom otoczenia sprawia, że rodzice przestają traktować swoje dzieci jak dzieci.

4. Projekt „dziecko”

Mamy za to „projekt dziecko”, niesprawiające problemów, od 3. roku życia chodzące na dodatkowe zajęcia, do przedszkola językowego, na tenisa, z ustaloną ścieżką prowadzącą do własnej kancelarii, kliniki lub miejsca w zarządzie globalnego potentata. I to wszystko osiągnięte bez przemocy fizycznej i słownej, przy rodzicach pracujących po kilkanaście godzin na dobę, by na to wszystko zarobić. Którzy zawsze mają mnóstwo czasu dla swojej pociechy. Sranie w banię.

5. Życie to walka o przeżycie

Szanowne panie, szanowny TVN-ie: idealny świat nie istnieje. Rodzice nie mają nieograniczonych zasobów wiedzy, czasu i pieniędzy, żeby wychowywać idealne dzieci. To nie ich wina. Żyjemy w świecie, w którym na ołtarzu godnej egzystencji trzeba dużo poświęcić. Ludzie z telewizji poświęcają duszę, Zawadzka swoją reputację, a panie z „Krytyki Politycznej” wystawiają się na strzała, urządzając tanią grę na emocjach. Cierpią zwykłe dzieci i rodzice, którzy za nie odpowiadają, bo poświęcają dużo więcej.

Polecamy:

Takich punktów mogłoby być ze czterdzieści, ale chyba łapiecie, o co chodzi, prawda? Zamiast dopisywać kolejne, wolę więc pojechać do mojego siostrzeńca, spędzić z nim czas i pobawić się LEGO.

Czytaj też:

Maciej Deja
Wyrobnik-dyletant, editor in-chief w trzyosobowym zespole TrueStory.pl. Wcześniej w redakcjach: Salon24.pl, FAKT24.PL, Wirtualna Polska, Agencja AIP, iGol.pl.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze