środa, 22 maja, 2024
Strona głównaPolitykaDoradca Zełenskiego: będziemy ścigać Rosjan, jak Mosad nazistów

Doradca Zełenskiego: będziemy ścigać Rosjan, jak Mosad nazistów

Doradca prezydenta Zełenskiego Serhij Łeszczenko mówi w wywiadzie dla Puck News o tym, że potrzebna jest Ukrainie instytucja, która po wojnie będzie ścigać rosyjskich zbrodniarzy. Podobnie w Izraelu Centrum Wiesenthala ścigało dawnych nazistów, a po zamachu na olimpiadzie w Monachium w 1972 r. Mosad latami tropił palestyńskich terrorystów z organizacji "Czarny wrzesień".

Fot. Twitter

„Ukraina utworzy grupę, która będzie szukała zemsty na terytorium całego świata”

Serhij Łeszczenko to dziennikarz śledczy, aktywista i poseł do Rady Najwyższej z ramienia Europejskiej Solidarności Petra Poroszenki. To on w 2016 r. ujawnił dokumenty rachunkowe, z których wynikały nielegalne płatności gotówkowe na rzecz Paula Manaforta – szefa kampanii wyborczej Donalda Trumpa. Obecnie Łeszczenko jest doradcą prezydenta Ukrainy i wraz z Wołodymirem Zełenskim odbył objazd po Buczy, Borowiance i innych miejscach, gdzie doszło do rosyjskich zbrodni.

W rozmowie z magazynem Puck News Łeszczenko dzieli się swoimi przemyśleniami na temat tych wydarzeń. Zamieszczamy fragment tego niezwykle interesującego wywiadu o tym, że nadejdzie kiedyś konieczność zorganizowanego ścigania rosyjskich zbrodniarzy wojennych. Mowa nawet o powołaniu organizacji w rodzaju Centrum Wiesenthala, która odnajdywałaby putinowskich przestępców na całym świecie. Podobne działania prowadził też Mosad, izraelski wywiad, wobec palestyńskich terrorystów po zamachu na olimpiadzie w Monachium w 1972 r., w ramach operacji „Gniew Boży”.

Puck News: Wasza prokuratura generalna pracuje obecnie nad zbadaniem i udokumentowaniem wszystkiego, co wydarzyło się w obwodzie kijowskim. Czy ma Pan nadzieję, że doprowadzi to do czegoś realnego, na przykład do procesu sądowego?

Łeszczenko: Tak, oczywiście. Jeśli udało nam się to w przypadku malezyjskiego lotu nr 17, który miał miejsce na terytorium, którego nie kontrolowaliśmy, gdzie instalacje artyleryjskie były kontrolowane przez tajne jednostki armii rosyjskiej, to możemy to zrobić tutaj, ponieważ to dzieje się na terytorium, które kontrolujemy, a technologia – geolokalizacja i tym podobne – w ciągu ostatnich ośmiu lat znacznie się poprawiła.

Puck News: Ale za zestrzelenie samolotu nikt nie poszedł do więzienia, nikt nie został ukarany.

Łeszczenko: Nie mówimy o tym, żeby ktoś poszedł do więzienia, mówimy o powołaniu trybunału. Sprawa została wniesiona przez prokuratora i proces nadal trwa.

Puck News: Ale czy ma Pan nadzieję, że konkretne osoby zostaną postawione przed sądem?

Łeszczenko: Mam nadzieję, że konkretne osoby zostaną zidentyfikowane i postawione w stan oskarżenia. Pytanie o to, czy zostaną złapani, czy nie, nie jest celem na Ukrainie, ponieważ tak wielu przestępców z czasów byłego prezydenta Wiktora Janukowycza uciekło, że naszym celem stało się prowadzenie śledztw i stawianie zarzutów tym ludziom oraz prowadzenie procesu sądowego niezależnie od tego, czy dana osoba fizycznie przebywa na Ukrainie, czy nie. Taki będzie więc nasz cel: ustalenie faktów. Ponadto uważam, że Ukraina utworzy – a może sama się utworzy – grupę, która będzie szukała zemsty (ang. seek revenge) na terytorium całego świata, tak jak czyni to Izrael.”

Centrum Wiesenthala i „Gniew Boży”. Jak Izrael ścigał swoich wrogów

Szymon Wiesenthal był żydowskim architektem z Galicji, który tylko cudem przeżył wojnę, będąc więźniem kilku różnych obozów koncentracyjnych pod rząd. Po takich doświadczeniach poprzysiągł sobie za życiowy cel ściganie i doprowadzanie przed sądy zbrodniarzy nazistowskich, którzy po upadku III Rzeszy rozpierzchli się po świecie.

Perłą w koronie jego działalności było doprowadzenie do porwania w 1960 r. w Argentynie Adolfa Eichmanna, jednego z architektów Holokaustu, przez Mosad, oraz do jego osądzenia w Izraelu. Chociaż uprowadzenie nazisty było niezgodne z prawem międzynarodowym, jego proces i skazanie na śmierć były jednymi z najważniejszych wydarzeń w historii państwa żydowskiego.

Nazwiskiem łowcy nazistów nazwano Centrum Wiesenthala, utworzoną w 1977 r. międzynarodową agencję, której celem, oprócz odnajdowania żyjących nadal zbrodniarzy, stało się dbanie o pamięć o Holokauście i propagowanie praw człowieka. Organizacji daleko jednak do bezstronnej – publikuje ona chociażby coroczne listy antysemitów, na które można trafić za krytykę państwa Izrael.

Samo ściganie przez Centrum Wiesenthala zbrodniarzy de facto już się zakończyło – ostatni żyjący na liście agencji, urodzony w 1921 r. Herbert Wahler, został w 2020 r. oczyszczony z zarzutów z uwagi na brak dowodów potwierdzających jego udział w Holokauście. Jednak jeszcze w 2016 r. doprowadzono do skazania Reinholda Hanninga – esesmana, strażnika z obozów Auschwitz-Birkenau i Sachsenhausen.

Podobne działania przeprowadził Mosad w operacji „Gniew Boży” wobec palestyńskiej organizacji „Czarny wrzesień”, która zamordowała w 1972 r. 11 izraelskich sportowców, wziętych jako zakładników w wiosce podczas olimpiady w Monachium. Ściganie sprawców zamachu stało w oczywistej sprzeczności z prawem międzynarodowym, co nie przeszkodziło Mosadowi wytropić i zabić lidera „Czarnego września” Aliego Hassana Salemeha w Bejrucie w 1979 r.

Ukraińskie centrum Wiesenthala. Jak ścigać sprawców rosyjskich zbrodni?

Ukraiński odpowiednik centrum Wiesenthala miałby ułatwione zadanie w dobie social mediów i geolokalizacji. Od czasu odkrycia masakry w Buczy internet żyje szukaniem i identyfikacją sprawców. Póki co wiadomo, że w miejscowości stacjonowała 64. Samodzielna Brygada Strzelców Zmotoryzowanych z Kraju Chabarowskiego na Syberii, którą dowodził podpułkownik Azatbek Omurbekow. Media już ochrzciły go przydomkiem „rzeźnik Buczy”, a jego dane wyciekły do sieci (łatwo można znaleźć jego domniemany adres domowy i dane kontaktowe), jednak nadal niejasne są okoliczności jego udziału.

Ukraińskie ministerstwo obrony podało, że zna personalia wszystkich żołnierzy wchodzących w skład 64. Samodzielnej Brygady. Dane różnych innych rosyjskich bandziorów można bez problemu znaleźć w internecie – i tak niejaki Denis Cibenko przed śmiercią musiał ograbić co najmniej kilka osób z posiadanej biżuterii. Znaleziono jego zdjęcia ze ślubu na Instagramie, a po sieci krąży nagranie, na którym jego żona dowiaduje się, że najeźdźca zginął. A wyglądał na takiego miłego gościa.

Inna sprawa, że z punktu widzenia technikaliów prawa międzynarodowego każdy sprawca ukrywający się w putinowskiej Rosji albo w jednym z jej satelitów będzie nietykalny, bo kraj ten nigdy nie wyda swoich sołdatów. Słowa Serhija Łeszczenki mówią jednak o czym innym: o tym, że pragnieniem Ukraińców jest ściganie zbrodniarzy w taki sposób, w jaki to będzie tylko możliwe. A międzynarodowe sądy mogą nie wystarczyć.

Czytaj także:

Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze nie jest uznawany przez cały szereg państw, w tym przez Rosję. Z kolei trybunały powołane dla sądzenia zbrodniarzy działających w III Rzeszy, Rwandzie czy Jugosławii mogły wykonywać swoje zadania tylko dzięki temu, że macierzyste kraje kooperowały z sędziami.

Bez zniszczenia putinowskiej władzy trudno będzie mówić o skutecznym legalnym ściganiu jej siepaczy. Pozostają działania wywiadowcze, ale scenariusz, w którym ukraiński wywiad porywa rzeźnika Buczy, by sądzić go w Kijowie, nadawałby się tylko do filmu sensacyjnego. Chociaż, z drugiej strony, w toku trwającej inwazji już nie takie akty ukraińskiego bohaterstwa widzieliśmy.

Polecamy:

Bartłomiej Król
Bartłomiej Król
Prawnik, publicysta, redaktor. Na TrueStory pisze głównie o polityce zagranicznej i kulturze, chociaż nie zamierza się w czymkolwiek ograniczać.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze