poniedziałek, 30 stycznia, 2023
Strona głównaPolitykaDeutsche Welle: Niemcy to kraj w totalnej rozsypce

Deutsche Welle: Niemcy to kraj w totalnej rozsypce

Polacy lubiący narzekać na życie nad Wisłą mogą się uśmiechnąć czytając tekst na portalu Deutche Welle. Popularny niemiecki serwis nie zostawia suchej nitki na rządzących. Ci są punktowani za braki kadrowe wśród nauczycieli i pielęgniarek, problemy w energetyce czy transporcie publicznym.

Taki obraz Niemiec wyłania się z tekstu opublikowanego przez Deutsche Welle (fot. Wikimedia)

Kanclerz Olaf Scholz nie może zaliczyć mijającego roku do udanych. Choć udało mu się wygrać wybory i zastąpić Angelę Merkel, to dziś ani ten polityk, ani rządząca koalicja nie cieszą się popularnością wyborców. Gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, to chadecy wróciliby do władzy.

Złe nastroje wśród Niemców spowodowane są przez kilka czynników. Z tych najbardziej oczywistych możemy wymienić brak zdecydowania w sprawie wojny na Ukrainie i wywołany nią kryzys energetyczny. Niemcy nie uniosły roli światowego żandarma. W tej funkcji świetnie sprawdzają się Stany Zjednoczone, a Wielka Brytania i Francja do niej aspirują. Prezydent Emmanuel Macron, choć był wyśmiewany za swoje ciągłe dzwonienie do Putina, to w publicznych wypowiedziach wprost nazywał go dyktatorem i nie zostawiał pola do szerokiego interpretowania swoich słów.

Niemcy zachowywały się przeciwnie. Politycy partii socjaldemokratycznej sugerowali, że Ukraina powinna po prostu ustąpić Rosji i spełnić część jej żądań. Dopiero wobec gigantycznej presji światowej opinii publicznej państwo zgodziło się pomóc Kijowowi, a dostawy broni i tak szły opornie. Wszystko to w sytuacji gdy 70 proc. Niemców opowiadało się za większym wsparciem dla Ukrainy, nawet kosztem wyższych cen energii.

Tu wraz z nadejściem mrozów zaszła lekka zmiana. Poparcie dla Ukrainy spada, ale to kwestia wysokich cen, które Niemcy muszą płacić za prąd i gaz. Przy okazji krytyka spada na rząd (podobnie ten jak i poprzedni) za nadmierne uzależnienie kraju od paliw kopalnych z Rosji.

Ale to nie polityka zagraniczna stanowi jądro problemu

Tekst Deutsche Welle nie ogranicza się do spraw międzynarodowych i jest raczej całościową krytyką Niemiec jako kraju, który sobie „nie radzi”. Autorzy krytykują plan cyfrowej modernizacji państwa. Operatorzy sieci telekomunikacyjnych byli zobowiązani do wypełnienia „białych plam” w dostępie do internetu, ale tego nie zrobili. Z planowanych 500 nowych stacji przekaźnikowych powstało tylko 95. Tym samym 3 proc. terytorium Niemiec nie ma możliwości łączenia się z internetem. To dużo i mało jednocześnie. W Polsce szacuje się, że internet nie dociera do 8 proc. gospodarstw domowych, ale musimy pamiętać, że Niemców jest prawie dwa razy więcej niż Polaków. Ponadto to państwo słynące ze swoich zdolności modernizacyjnych.

Według redakcji DW te osłabły także jeśli chodzi o tradycyjną infrastrukturę. Symbolem tej indolencji ma być most na autostradzie A45 w Nadrenii Północnej-Westfalii, który – od 365 dni jest zamknięty dla całego ruchu. Uszkodzenia mostu są poważne i nie można go ponownie otworzyć dla samochodów osobowych.

Dramatycznie wygląda także sytuacja w szkołach. W całym kraju brakuje 40 tys. nauczycieli, co przekłada się na poziom nauczania. Co piąty uczeń ma nie osiągać minimalnego poziomu z matematyki i języka niemieckiego.

Czy Niemcy marudzą?

Tekst wymienia także inne braki. Na świeczniku znalazła się służba zdrowia krytykowana za zbyt dużą liczbę wakatów. Najwyraźniej przyjeżdżające niegdyś ochoczo do Reichu pielęgniarki z Polski już nie wystarczają, aby zasypać coraz wyraźniejszą dziurę.

Patrząc na cały ten tekst przez nadwiślańskie okulary można się zastanowić czy Niemcy czasem nie marudzą? W końcu jeśli pociąg PKP spóźnia się 30 minut, to nie jest to żadne opóźnienie, a nad Renem zachowują się tak jakby chcieli wprowadzić żałobę narodową. Ale tekst opublikowany przez DW zdradza coś innego. Niemcy przyzwyczaiwszy się do wysokich standardów usług publicznych stanowczo nie godzą się na ich obniżenie. Jeśli zaś nie chcą, aby te symptomy problemów przemieniły się w permanentny kryzys będą musieli dosypać pieniędzy z publicznej kasy. Problem braków kadrowych można zastąpić tylko jeśli praca znów stanie się atrakcyjna. Pytanie tylko czy obecnie ich na to stać (wspomnijmy o czynniku inflacyjnym) i czy rządzącym wystarczy politycznego zaparcia.

Zobacz też:

To_tylko Redaktor
Konto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
ARTYKUŁY POWIĄZANE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NajNOWsze

NajPOPULARNIEJsze

Ostatnie komentarze